×

Jak zginęła Anna Jantar? Przebieg katastrofy lotniczej sprzed 40 lat

„Wieża, tu LOT 007. Hotel na pokładzie. Prosimy push-back i zgodę na uruchomienie silników”. Tak wystartował Ił-62, jednak do celu podróży samolot miał nigdy nie dotrzeć. Wtedy, ponad 40 lat temu, to była największa katastrofa w historii polskiego lotnictwa. W pamięci Polaków zapisała się również jako ta, która odebrała życie jednej z najbardziej utalentowanych polskich piosenkarek. Jak zginęła Anna Jantar? Była jedną z 87 osób na pokładzie samolotu, który rozbił się kilkaset metrów przed warszawskim Okęciem.

Jej przeboje nuciła cala Polska

Była młoda i piękna. Czarowała uśmiechem i głosem, który sprawiał, że kochali ją wszyscy. Niemal każda śpiewana przez nią piosenka w latach 70. XX wieku stawała się hitem. Chociaż minęły lata, do dziś utwory Anny Jantar nucą kolejne pokolenia.

„Tyle słońca w całym mieście”, „Najtrudniejszy pierwszy krok”, „Ktoś między nami” czy „Nic nie może wiecznie trwać” wpisały się do kanonu polskiej muzyki. Niestety, nigdy nie się nie dowiemy, ile przebojów jeszcze mogłoby powstać dzięki współpracy z Jarosławem Kukulskim. To on od początku wierzył w Annę.

Zobaczysz, że za 5 lat to będzie gwiazda pierwszej wielkości

— powiedział Lechowi Konopińskiemu z zespołu „Waganci”, z którym występowała piosenkarka.

Kukulski miał wtedy rację.

Jak zginęła Anna Jantar?

Jest ranek 14 marca 1980 roku. Ił-62, lecący z Nowego Jorku, już wkrótce ma wylądować na Okęciu. Bliscy, wśród nich także mała Natalka, z niecierpliwością wyczekują na pasażerów lotu. Nikt nie przeczuwa, co stanie się już wkrótce.

Na pokładzie samolotu było 10 osób, należących do załogi. Wszystkie bardzo doświadczone. Wśród nich 46-letni kapitan Paweł Lipowczan, pracujący w Locie już od 15 lat.

13 marca maszyna przeszła przegląd, została zatankowana i czekała na odlot z Nowego Jorku. Ił-62 „Mikołaj Kopernik” miał wtedy spore opóźnienie, a nad Nowym Jorkiem rozpętała się burza śnieżna. Zamiast o 19, samolot wzbił się w powietrze dopiero o 21.18.

Mimo opóźnienia, wszystko przebiegało sprawnie, a maszyna działała bez zarzutów. Nic nie zwiastowało takiej tragedii.

Pozostała minuta do planowego lądowania

Jeżeli wszystko przebiegłoby zgodnie z planem, maszyna miała wylądować na Okęciu o 9.40 rano. Ale o tej porze samolotu jeszcze nie było nad Polską. Dopiero po kilkudziesięciu minutach Ił-62 zameldował się nad Darłowem.

Mimo opóźnień, lądowanie miało być jedynie rutyną. W Warszawie pogoda była idealna.

Na około minutę przed planowanym lądowaniem na Okęciu, załoga samolotu zgłosiła wieży kontrolnej, iż nie zaświecił się wskaźnik wysunięcia podwozia. Wtedy z wieży padło polecenie, by podnieść maszynę na wyższy pułap. Gdy mechanik pokładowy przystąpił do wykonania tego manewru, wydarzyło się coś, co nieodwracalnie zmieniło losy 87 pasażerów i ich rodzin.

Nastąpił gwałtowny wybuch silnika numer 2. Jego odłamki uszkodziły silnik nr 1 i nr 3, niszcząc przy tym popychacze steru wysokości oraz kierunku. To wtedy piloci stracili kontrolę nad maszyną, kilometr przed pasem startowym. Ił-62, a wraz z nim 87 przerażonych pasażerów, bardzo szybko tracili wysokość i zaczęli opadać z wysokości 400 metrów.

Ostatecznie samolot uderza prawym skrzydłem o drzewo, a następnie w zamarzniętą fosę fortu Okęcie. Od eksplozji do katastrofy minęło zaledwie 26 sekund. Wszyscy zginęli na miejscu.

Jedyne, co zdołał zrobić Paweł Lipowczan tuż przed wybuchem, to wyprowadzenie maszyny w taki sposób, by ominęła budynki zakładu poprawczego dla nieletnich. Gdyby nie to, dziś moglibyśmy mówić o zdecydowanie większej liczbie ofiar tamtej katastrofy.

Babcia wyrwała jej z rąk kwiaty

Feralnego dnia mała Natalka czekała na lotnisku na mamę. Bardzo tęskniła, bo Anna Jantar wyleciała w tournee po Stanach Zjednoczonych tuż po Bożym Narodzeniu 1979 roku. Natalka kurczowo trzymała w ręku bukiecik, którym chciała przywitać mamę.

Dziewczynka nie rozumiała, co się stało i dlaczego babcia nagle wyrwała jej z ręki kwiatki.

Pamiętam karetki pogotowia, które reanimowały rodziny, rozlewał się alkohol podawany na uspokojenie. Resztę znam z opowiadań

– wspominała dorosła już wokalistka w jednym z wywiadów dla „Gali”.

Anna Jantar miał zaledwie 29 lat. W marcu obchodziliśmy 40. rocznicę jej śmierci.

Ciężko nawet sobie wyobrazić, co czuła ta mała dziewczynka, gdy do domu wróciła bez mamy. Wychowaniem dziewczynki zajął się ojciec i babcia.

Dziś Natalia bardzo ją przypomina. „Myślę o niej jak o aniele, który się mną opiekuje” – mówi Kukulska.

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Twitter

Polecane

Może Cię zainteresować