×

Co zrobić w sytuacji, gdy szkoła nie uczy tak, jak powinna? Ta matka znalazła rozwiązanie

Nikt dokładnie nie wie, gdzie wydarzyła się ta historia, ale od pewnego czasu krąży w Internecie. Matka została wezwana z pracy do szkoły, ponieważ doszło do przykrego incydentu, w którym udział brała jej córka. Finalnie okazało się, że problem leży zupełnie, gdzie indziej.

Jestem pielęgniarką, która pracuje na pogotowiu. Nie wolno nam nosić telefonów komórkowych w pracy, musimy zostawiać je w szafkach. Dokładnie tak samo zrobiłam i tego dnia, ale nagle przyszła do mnie koleżanka i powiedziała, że mam prywatną rozmowę i że to bardzo pilne. Przeraziłam się, bo wiadomo z czym kojarzą się takie telefony, zazwyczaj z czyjąś chorobą lub śmiercią. Szybko pobiegłam do telefonu i jakie było moje zdziwienie, gdy usłyszałam po drugiej głos nauczycielki mojej córki.

1

Nauczycielka: Witam, z tej strony wychowawczyni pani córki. W szkole miał miejsce incydent, w którym Laura brała udział. Prosimy natychmiast o przybycie.

Matka Laury: Czy ona jest chora albo ranna? Boże, co się stało? Moja zmiana kończy się za dwie godziny. Czy może to poczekać do 14?

Nauczycielka: Pańska córka zaatakowała innego ucznia. Od 45 minut próbujemy bezskutecznie się z panią skontaktować. Sprawa jest naprawdę poważna.

Zaniepokojonej matce udało się zwolnić z pracy i szybko pobiegła do szkoły. Wpadła do gabinetu dyrektora, w którym była już jej córka, wychowawczyni, pedagog, chłopiec z zakrwawioną twarzą i jego rodzice.

Dyrektor: No w końcu pani się pojawiła. Jak miło, że udało się pani znaleźć czas dla nas.

Matka Laury: Owszem, było to bardzo ciężkie, ponieważ w izbie przyjęć pojawił się 7-letni chłopiec pobity przez matkę patelnią. Potem musiałam odpowiedzieć policji na kilka pytań dotyczących tej sytuacji. Przepraszam za kłopot.

Dyrektor wówczas zaczął opowiadać, co takiego się wydarzyło. Uczeń z klasy Laury, który siedzi za nią w ławce, zaczął ją ciągnąć za biustonosz. Dziewczyna odwróciła się i uderzyła go dwa razy. Pielęgniarka odniosła wrażenie, że to jej dziecko jest winne, mimo że to nie ono zaczęło. Czekała, jak dalej potoczy się cała ta sytuacja i po chwili dodała.

Matka Laury: Rozumiem. Chcecie tylko wiedzieć, czy będę chciała zgłosić gdzieś to, że moje córka była molestowana przez kolegę i szkoła na to pozwoliła, tak?

Wszyscy nagle stali się bardzo nerwowi, kiedy usłyszeli o napaści na tle seksualnym.

Nauczycielka: Nie sądzę, aby to była przyczyną naszego spotkania.

Pedagog: Myślę, że pani nie rozumie o co nam chodzi.

Matka zwróciła się bezpośrednio do Laury, chcąc dowiedzieć się, co tu się właściwie stało.

Laura: On zaczął ciągnąć mnie za stanik. Poprosiłam go, żeby przestał, ale on robił to dalej. Więc wstałam i powiedziałam to nauczycielce, ale ona ona kazała mi to zignorować. Tom dalej mnie ciągnął za stanik. Ostrzegałam, że jak nie przestanie, to coś mu zrobię. Zlekceważył to, dlatego się odwróciłam i go uderzyłam.

Matka Laury: I pani na to pozwoliła? Dlaczego pani nie zareagowała, gdy moja córka zgłaszała pani problem? A może podejdę teraz do pana dyrektora i złapię go za krocze? Co państwo na to?!

Dyrektor: Słucham?!

Matka Laury: Uważa pan, że to nie na miejscu? A może pan teraz podejdzie do pani nauczycielki i pociągnie ją za stanik. Co pan na to? A może do matki tego chłopca? Albo do mnie? No niech pan tak zrobi. Pośmiejemy się wszyscy i będzie fajnie. Myśli pan, że tylko dlatego, że dzieje się to dzieciom to jest to zabawniejsze?!

Dyrektor: Z całym szacunkiem, ale pani córka pobiła innego ucznia.

Matka Laury: Nie. Ona się broniła przed napaścią seksualną. Niech pan na niego spojrzy. Jest większy od mojej córki. Jak długo jeszcze miałaby znosić podobne zachowanie? A osoba, która jest w klasie po to, aby stwarzać dzieciom bezpieczne warunki do nauki, co zrobiła? Nawet nie zareagowała!

Nauczycielka spuściła wzrok i nie miała odwagi nic powiedzieć.

Matka Laury: Zabieram moją córkę do domu, a Ty mój drogi chłopcze mam nadzieję, że masz dobrą lekcję tego, jak się powinno traktować dziewczynki. Wierzę, że coś podobnego się nigdy nie powtórzy. Nie rozumiem tylko tego, że pan dyrektor nie chciał pociągnąć za stanik którejś z nas. To wiek coś zmienia w tej kwestii? Nie sądzę! Jeśli jeszcze raz coś takiego się wydarzy, zgłoszę to odpowiednim władzom, a Ciebie drogi chłopcze oskarżę o molestowanie seksualne. Czy wszyscy się zrozumieliśmy?

Byłam tak wściekła, że nie chciałam dłużej zostać w tym gabinecie. Przepisałam córkę do innej klasy. Czasem ciężko mi uwierzyć, że rodzice pozwalają na takie rzeczy swoim dzieciom. Nie twierdzę, że przemoc fizyczna jest rozwiązaniem, ale jeśli nikt Laurze nie pomógł, prośby nie pomagały, znalazła rozwiązanie, które było dla niej w danej chwili jedynym wyjściem.

Może Cię zainteresować

zamknij