×

Przez 13 lat była przetrzymywana w ciemnym pokoju przez rodziców. Nie umiała mówić ani chodzić

Rodzice mają chronić swoje dzieci, sprawiać, że będą czuły kochane i bezpieczne. Dlaczego zatem dzieje się tak, że niektórzy dorośli o tym zapominają i robią rzeczy tak okrutne, które nigdy nie powinny się wydarzyć? Ta historia ukazuje brutalność, brak empatii i sprawia, że wzbiera agresja… W jednym z domów w Kalifornii przez lata rodzice przetrzymywali w pokoju swoją córkę… Urodzona 8 kwietnia 1957 roku Genie przez 13 lat nie widziała ludzi i nie miała szansy na normalne dzieciństwo.

Ta dziewczynka miała 13 lat, a wyglądała tak, jakby była w wieku mojej 7-letniej córki Beverly. To dziecko było niewyobrażalnie skrzywdzone. Nie umiała chodzić i mówić. Ciężko było się z nią porozumieć. Genie była w złym stanie.

Dom, w którym doszło do tej tragedii należał do Clarka Wileya, którego matka zginęła w wypadku samochodowym. Z miejsca zdarzenia uciekł sprawca i nie udało się go znaleźć. Od tego czasu w domu mężczyzny nic nie było jak przedtem. Wewnątrz panował mrok, nie było żadnych zabawek, które mogłyby sugerować, że mieszka tutaj dziecko w jakimkolwiek wieku. Matka nie zajmowała się dziewczynką, ponieważ miała problemy ze wzrokiem. Robił to brat z ojcem, ale pozostawiało to wiele do życzenia.

Życie w mroku

Trzynastolatka nie miała z nikim kontaktu. Żyła w ciemnościach i nikt do niej nigdy się nie odzywał. Dla rodziny była jak niepotrzebny przedmiot, który po prostu jest, ale nikt na niego nie zwraca uwagi. Sąsiedzi nie mieli pojęcia, że coś takiego dzieje się tuż za płotem. Byli w szoku, gdy pojawiła się policja i pytała o córkę Wileyów. Nikt nie miał pojęcia o kogo tak naprawdę chodzi.

Ucieczka

Matka 13-letniej dziewczynki nie mogła najwyraźniej znieść tego, w jakich warunkach musi żyć i zdecydowała się uciec z córką z domu – tylko dlaczego zrobiła to po tylu latach? Wszyscy byli poruszeni tym, jak wyglądała i zachowywała się nastolatka. Ciężko było uwierzyć, że ma 13 lat. Ważyła zaledwie 26 kilogramów, miała problem z poruszaniem się, mówieniem i ze wzrokiem. Była zaniedbana. Rodzicom od razu postawiono zarzuty nadużycia władzy rodzicielskiej. Clarke nie odpowiadał na zadawane przez dziennikarzy pytania…

… a następnego dnia popełnił samobójstwo, zostawiając list, w którym napisał: „I tak nic nie zrozumiecie”.

Genie jako przedmiot badań?

Dziewczynka nigdy nie miała kontaktu z rówieśnikami, nie mówiła i nie pisała, dlatego była idealnym przedmiotem badań dla naukowców. Badacze musieli potraktować ją jak noworodka, który dopiero co zaczął poznawać świat. Zaczynała wszystko od nowa. Każda czynność była dla niej zaskoczeniem i odkryciem.

Postępy

Genie bardzo szybko uczyła się i udawało jej się nauczyć nawet języka migowego i potrafiła się uśmiechać. Jej przypadek mógł być kamieniem milowym dla nauki. Badacze chcieli dowiedzieć się, jak rozwija się dziecięcy mózg. Według tego, co mówi nauka, jesteśmy w stanie nauczyć się mówić tylko w konkretnym okresie naszego życia i później nie jest to już możliwe. Oczywiście nie chodzi o poznawania nowych języków, a sposób komunikacji słownej. Genie była dowodem na to, że jest to możliwe nawet w późniejszym wieku. Nauczyła się paru słów i potrafiła okazywać emocje. Ruchowo także się rozwinęła.

Była niesamowicie zainteresowana tym, co ją otacza. Wszystkiemu się przyglądała i dotykała. Chciała poznać w jednej sekundzie cały świat. Wszyscy, którzy z nią współpracowali – nauczyciele i terapeuci, w tym ja, wiedzieli, że ona nie jest opóźniona w rozwoju. I miałam ogromną nadzieję, że jej przypadek będzie dowodem na to, że można nauczyć się mówić i wdrożyć do społeczeństwa znacznie prościej. Niestety przeszłość nie dawała o sobie zapomnieć.

W pewnym momencie przestała się rozwijać. Nie było widać progresu. Owszem, nauczyła się bardzo dużo słów, ale należy pamiętać, że język to nie suche wyrazy. To gramatyka, sentencje, nawiązywanie do innych rzeczy. Nie umiała tworzyć sensownych wypowiedzi, bo nie miała z tym styczności.

Genie, jak każde dziecko w swoim wieku, potrzebowało poczucia, że należy do rodziny, że ma kogoś bliskiego, kto by ją kochał i sprawował nad nią opiekę. Nie różniła się w tym od swoich rówieśników. Niestety trafiała do rodzin zastępczych, które nie potrafiły dać jej ciepła i zrozumienia. Zdarzały się przypadki przemocy… W wieku 18 lat Genie wróciła do swojej biologicznej matki (?!), która nadal żyła w domu, który dziewczynie kojarzył się tylko z cierpieniem i samotnością. Matka nie dawała sobie jednak rady i Genie trafiła do ośrodka dla chorych psychicznie. Cały czas walczyła o nią terapeutka, która chciała zadbać o rozwój Genie i pomóc jej znaleźć dom. Tak się jednak nie stało…

Ja także jestem naukowcem i pragnę badać pewne problemy, ale jestem także człowiekiem, który chciał, aby ta nieszczęśliwa dziewczyna w końcu znalazła dom. Walczyłam także o to, aby mogła zamieszkać ze mną, ale sąd niestety nie wyraził na to zgody.

Polecane

Może Cię zainteresować