Kategorie Życie

Ratownicy razem z plażowiczami szukali zaginionego mężczyzny w morzu. Nie było po nim śladu

Wiele osób, które decyduje się na spędzenie wakacji nad morzem, wybiera niestrzeżone plaże. Powód jest prosty. Mniej ludzi, zakaz wypływania poza kąpielisko i ogólny brak zasad, do których należy się dostosować. Nikt również nie zabroni napić się piwa, a przecież urlop bez alkoholu to już nie to samo. W takich przypadkach ludzie często sami są panami własnego losu. Równie często zapominają o tym, co w takich sytuacjach powinno być dla nich najważniejsze, a mianowicie własne bezpieczeństwo. Głos w tej sprawie zabrał wiceprezes zachodniopomorskiego WOPR-u, Apoloniusz Kurylczyk.

Co lekkomyślnego robimy nad wodą?

Po pierwsze, przeceniamy nasze umiejętności pływackie, które często nie są wystarczające, by odpływać kilkadziesiąt metrów od brzegu, wchodzić do rzeki z wartkim nurtem lub wypływać na środek jeziora. Często robimy to pod wpływem alkoholu, który nie pozwala nam realnie ocenić sytuacji, odpowiednio wcześnie dostrzec zagrożenie. To gotowy przepis na utonięcie – mówi Kurylczyk

Ratownicy razem z plażowiczami szukali zaginionego mężczyzny w morzu. Nie było po nim śladu

Niebezpieczne miejsca

Wiceprezes podkreśla również, że duże zagrożenie dla naszego życia stanowi kąpanie się w pobliżu niebezpiecznych miejsc. Zaliczyć do nich możemy m.in. porty, głazy, falochrony czy śluzy. Apeluje, żeby wybierać kąpieliska strzeżone, które są znacznie bezpieczniejsze dla turystów.

Tam ratownicy mogą dobiec w ciągu kilkudziesięciu sekund i rozpocząć akcję ratunkową, która zazwyczaj kończy się sukcesem – dodaje

Polecenia ratowników

Apoloniusz Kurylczyk podkreśla, że na kąpieliskach wciąż jest wiele osób, które nie słuchają poleceń ratowników, a dodatkowo nie przestrzegają obowiązujących na nich przepisów. Problem ten mogłyby rozwiązać kary, jednak na chwilę obecną są zaledwie mandaty za picie alkoholu w miejscach publicznych. Grzywien za wchodzenie do wody mimo zakazu, nie ma.

Ratownicy razem z plażowiczami szukali zaginionego mężczyzny w morzu. Nie było po nim śladu
Wikimedia Commons

Rodzice patrzą w książki, gazety, a przede wszystkim telefony

Wiceprezes w swojej wypowiedzi odniósł się do jeszcze jednego, bardzo poważnego problemu, a mianowicie nieuwagi rodziców. To punkt, o którym jest w ostatnim czasie szczególnie głośno.

Często są zapatrzeni w telefony, książki lub gazety i tracą kontakt wzrokowy z dziećmi. Z tego powodu na dużych plażach regularnie dochodzi do zaginięć 3-5-latków, które wracając z wiaderkiem wody na koc gubią się w gąszczu parawanów. Oddalają się nawet o 1,5 km. Przerażeni rodzice proszą o pomoc ratowników, którzy w takiej chwili są zmuszeni zamknąć kąpielisko i rozpocząć poszukiwania. Zazwyczaj okazuje się, że dziecko bawiło się przy wodzie, więc wedle procedury w pierwszej kolejności ratownicy próbują odnaleźć dziecko w morzu. Formują, często wspólnie z plażowiczami, „łańcuch życia” – łapią się za ręce i przeczesują obszar wody, gdzie dziecko ostatnio było widziane. Zazwyczaj maluchy są odnajdywane na plaży, kilkaset metrów dalej. Czas, który ratownicy powinni poświęcić na pilnowanie kąpieliska, muszą poświęcić na poszukiwania dzieci

Problem, który dotyczy również dorosłych

Mimo, że wiceprezes odniósł się w tym przypadku do dzieci, dodaje, że jest to problem, który dotyczy również dorosłych. Jak to możliwe?

Kiedyś o interwencję ratowników poprosiła pewna seniorka. Przysnęła na chwilę na kocu, obudziła się i nie wiedziała, gdzie jest jej mąż. Ostatni raz widziała go w wodzie jak pływał. Wedle procedury ratownicy razem z plażowiczami utworzyli trzy „łańcuchy życia” i przeszukiwali wodę. Po 20 minutach i ustaleniu tożsamości mężczyzny, jego dane podano przez radiowęzeł. Okazało się, że zaginiony razem z ratownikami uczestniczył w poszukiwaniach samego siebie

„Dekalog plażowicza”

Aby uświadomić ludziom, jak należy zachowywać się na plaży, zachodniopomorski WOPR przygotował tzw. „Dekalog plażowicza”. Warto zakodować go sobie w pamięci.

Ratownicy razem z plażowiczami szukali zaginionego mężczyzny w morzu. Nie było po nim śladu
Zachodniopomorski WOPR

Statystyki są przerażające

Jak pokazują policyjne statystyki, tylko w lipcu utonęło w Polsce 75 osób, natomiast w sierpniu na dzień dzisiejszy jest to już… 89 osób. Nie bez powodu ratownicy nieustannie ostrzegają o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Nie zapominajmy, że to w głównej mierze od nas zależy, jak będą przedstawiać się te statystyki.