×

Córka zrobiła humanistyczny chrzest mojej wnuczce. „Skazała ją na piekło!”

Chrzest humanistyczny hipisów był dla Pani Wioletty niebywałym przeżyciem. Kobieta, której przez całe życie bliska jest religia katolicka, musiała uczestniczyć w wyjątkowo kontrowersyjnym obrządku. W swoim poruszającym liście wyznała, że czuła się jakby zaprzedała duszę diabłu.

Spadek popularności chrztów

W ostatnich latach wyraźnie można zaobserwować tendencję odchodzenia ludzi z kościoła katolickiego. Dzieje się tak m.in. na skutek głośnych afer pedofilskich oraz budzącej wiele kontrowersji działalności duchownych np. o. Rydzyka. Przybywa osób, które mają poczucie, że chrześcijaństwo zmierza w złym kierunku i potrzebuje gruntownej reformy. Spora część katolików decyduje się nawet na tak radykalny krok, jak apostazja. W efekcie zmniejsza się ilość osób przyjmujących sakramenty takie jak I Komunia Święta, ślub czy chrzest. W ich miejsce powstają zamienniki wspomnianych ceremonii określane często mianem ślubów, chrztów czy komunii humanistycznych. Na razie tego typu imprezy należą do rzadkości, ale są już Polacy, którzy mieli okazję uczestniczyć w tych nietypowych wydarzeniach.

Do ich grona należy nasza Czytelniczka, Pani Wioletta. Kobieta, dla której chrześcijaństwo zawsze stanowiło istotny element życia, podzieliła się z redakcją swoimi spostrzeżeniami z udziału w uroczystości chrztu humanistycznego.

Kiedy otrzymałam od córki zaproszenie na chrzest wnuczki byłam ogromnie zaskoczona. Nie sądziłam, że Karolina, która od lat deklaruje się jako osoba niewierząca, a na dodatek hipiska, jednak zdecyduje się ochrzcić swoje dziecko. Na okolicznościowej kartce było napisane, że ceremonia będzie miała charakter humanistyczny. Nie wiedziałam dokładnie, co oznaczają te słowa. Przypuszczałam jednak, że ma to związek z humanizmem i jest jedynie podkreśleniem faktu, że impreza odbywa się na cześć nowego człowieka, czyli córki Karoliny.

Czytelniczka sądziła, że jej córka dojrzała do świadomej decyzji do wychowywania dziecka w duchu katolickim. W związku z tym, przygotowała się do uroczystości najlepiej jak potrafiła. Zadbała o nienaganny strój oraz fryzurę. Kupiła także upominek dla córki oraz wnuczki. Na miejscu czekało ją spore zaskoczenie.

Chrzest humanistyczny hipisów

Pani Wioletta zaraz po przyjeździe na miejsce, zorientowała się, że coś jest nie tak. Zebrani przed budynkiem goście mieli na sobie dość ekscentryczne stroje.

Gdy przyjechałam pod dom córki, zorientowałam się, że mój strój bardzo różni się od kreacji, które wybrali pozostali goście. Większość zebranych miała na sobie zwiewne, kolorowe koszule oraz sukienki. Część kobiet, w szczególności młodszych, ozdobiła swoje włosy wiankami w polnych kwiatów oraz wstążkami. Niektórzy stali boso na trawie. Wydawało mi się to trochę dziwne, ponieważ chrzciny to uroczystość podniosła, która wymaga odpowiedniej oprawy. Moja garsonka w odcieniu ecru zdecydowanie odznaczała się na tle pozostałych.

Wkrótce okazało się, że oczekiwania Pani Wioletty wobec chrztu całkowicie rozminęły się z rzeczywistością. Jej córka hipiska postanowiła zorganizować nieszablonową imprezę na świeżym powietrzu. Chrzest bez udziału księdza miał mieć charakter słowiańskiego rytuału na cześć żywiołów natury.

Po przywitaniu z gośćmi, zabrałam córkę na bok i zapytałam, co to wszystko ma znaczyć. Karolina odparła, że przecież czytałam zaproszenie. Dopiero wtedy dotarło do mnie, czym tak naprawdę jest chrzest humanistyczny. Nie ma on absolutnie nic wspólnego z chrześcijaństwem i jest wręcz pogańską praktyką! Przeraziłam się, że przez głupotę matki, moja wnuczka jest skazana na piekło i wieczne potępienie.

Pogańskie rytuały

Córka nie miała zbyt wiele czasu, aby tłumaczyć Pani Wioletcie swoją decyzję. Nadeszła pora, aby rozpocząć obrzędy. Goście, wśród których przeważali znajomi kobiety z kręgu hipisowskiego ustawili się w kole i po kolei wygłaszali przemowy na cześć dziecka. W pięknych słowach wychwalali przyrodę oraz życie. Przyszedł moment na to, aby również Pani Wioletta zabrała głos.

Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Pierwsze, co przyszło mi na myśl to modlitwa. Zaczęłam odmawiać „Ojcze nasz”, licząc na to, że choć odrobinę zdołam przemienić dusze tych grzeszników. Czułam, że w moich rękach jest nie tylko zbawienie wnuczki, ale całej grupy dziwaków. Prawdopodobnie nie mieli nawet świadomości, jak wielką krzywdę wyrządzają sobie samym.

Czytelniczka ogromnie martwi się o dalsze losy Karoliny i jej hipisowskiej rodziny. Obawia się o duszę wnuczki.

Moja wnusia pójdzie do piekła, a ja nie mogę nic z tym zrobić.

Przemowy i sadzenie drzewa

Po zakończeniu części poświęconej przemowom, nastąpił moment na zasadzenie drzewa. Pani Wioletta otrzymała łopatę oraz sadzonkę dębu, czyli drzewa symbolizującego siłę i witalność. Ubrana w elegancką, dopasowaną spódnicę i szpilki, musiała sprostać temu wyzwaniu.

Czułam, że zaprzedaję duszę diabłu. W wyjściowym stroju i szpilkach musiałam kopać dół i sadzić drzewo. Wokół mnie stał tłum rozweselonych hipisów, którzy klaskali w dłonie i śpiewali piosenki w egzotycznych językach. Zaraz po zasadzeniu drzewa opuściłam imprezę. Nie chciałam nawet próbować przygotowanych na tę okazję wegańskich przysmaków. Tyle mi wystarczyło.

Pani Wioletta jest przerażona postępowaniem swojej córki, Karoliny. Wpadła nawet na pomysł samodzielnego zorganizowania katolickiego chrztu. Niestety przepisy są jednoznaczne. Kobieta ma związane ręce.

Rozmawiałam z proboszczem i bez zgody rodziców nie mogę potajemnie ochrzcić wnuczki. Muszę poczekać, aż dziecko dorośnie i samo będzie mogło zdecydować o chrzcie

Co, jeśli Karolina postanowi za kilka lat zorganizować I Komunię Świętą w hipisowskim stylu? Czy istnieje humanistyczna komunia?

*zdjęcia mają charakter poglądowy. Imiona zostały zmienione w celu chronienia prywatności

Fotografie: Twitter, Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij