×

„To tykająca bomba ekologiczna”. Policja miała go w rękach, ale wypuściła

„To tykająca bomba ekologiczna” – tak wyrażają się policjanci o ogromnej ilości odpadów, jaką przez co najmniej 2 lata składował Seweryn Jąkalski z Mikołowa. Wpadł po tym, jak znaczne ilości niebezpiecznych substancji wywiózł w beczkach i mauzerach do lasu i na stację kolejową. Były one tak źle zabezpieczone, że poważnie zagrażały życiu ludzi i zwierząt. Służby miały sprawcę już w rękach, ale wypuściły, stosując tylko dozór zamiast aresztu. Mężczyzna zniknął.

Bomba ekologiczna

Seweryn Jąkalski to 39-letni przedsiębiorca, mający firmę transportową. W tej chwili jest poszukiwany listem gończym. Przez kilka lat składował niebezpieczne odpady poligraficzne (przede wszystkim farby i rozpuszczalniki) na posesji swojego ojca. Jako, że robił to za jego wiedzą i zgodą obydwu mężczyznom prokuratura zdecydowała się postawić zarzuty z art. 183 kodeksu karnego – nieodpowiedniego postępowania z odpadami. Grozi za to do 5 lat więzienia.

115 tysięcy litrów w przeciekających pojemnikach

Warto podkreślić, że chodzi o niemałe ilości odpadów, łącznie policja zabezpieczyła w czterech miejscach aż 115 tysięcy litrów niebezpiecznych substancji. Jak już wspomnieliśmy, część odpadów wylądowała w lesie i na stacji kolejowej w źle zabezpieczonych pojemnikach. Przeniknięcie tych substancji do gleby, albo – co gorsza – do źródła wody, mogłoby się zakończyć tragicznie nie tylko dla zwierząt, ale i dla ludzi.

Już go mieli w swoich rękach

Na szczęście policjantom, którzy zajęli się sprawą, po odkryciu przez przypadkowych ludzi leśnego i kolejowego składowiska, bardzo szybko udało się ustalić sprawców. Zajęło to jedynie 2 dni. Seweryn Jąkalski i jego ojciec zostali zatrzymani i przyznali się do winy. Służby nie zdecydowały się jednak na aresztowanie mężczyzn do czasu rozpoczęcia procesu. Uznano, że środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego będzie wystarczający.

„Rozpłynął się w powietrzu”

W połowie lipca sąd jednak zmienił zdanie i kazał doprowadzić młodszego z mężczyzn do aresztu. Funkcjonariusze nie byli już jednak w stanie go odnaleźć. Mężczyzna zniknął. Ostatnim miejscem w jakim go widziano jest ulica Szkolna w Będzinie.

Policja wystosowała apel z prośbą o pomoc:

Osoby posiadające jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu poszukiwanego, proszone są o kontakt osobisty lub telefoniczny z policjantami z komendy powiatowej w Mikołowie pod numerem: 47 85 582 55, bądź najbliższą jednostką Policji pod numerem alarmowym 112. Gwarantujemy anonimowość.

Seweryn Jąkalski

Źródła: mikolow.slaska.policja.gov.pl, mikolow.slaska.policja.gov.pl, www.o2.pl, www.se.pl

Polecane

Może Cię zainteresować