Kategorie Życie

Arkadiusz Milik został napadnięty. Napastnik przystawił mu pistolet do głowy

Środowy wieczór reprezentant Polski w piłce nożnej, Arkadiusz Milik, z pewnością zapamięta na długo, bowiem towarzyszyły mu wtedy skrajne emocje. Napastnik zagrał w meczu Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Wyszedł na boisko w pierwszym składzie i zszedł w drugiej połowie. Drużyna wygrała 1:0 i wydawać by się mogło, że już nic nie może zepsuć tego wieczoru. Niestety, chwilę później Milik został okradziony.

Złodziej przyłożył piłkarzowi pistolet do głowy

O całej sprawie poinformował włoski dziennik „II Mattino”, który potwierdził mrożący krew w żyłach przebieg zdarzeń. Do napaści doszło około godziny 2 w nocy pod Neapolem, na drodze do miejscowości Vercaturo, gdzie zawodnik mieszka na co dzień. Milik jechał samochodem, gdy nagle drogę zajechał mu motocykl, którym podróżowało dwóch mężczyzn w kaskach.

Chwile zgrozy

Jeden z nich podszedł do piłkarza i wycelował pistolet w głowę zawodnika, zmuszając go jednocześnie do oddania drogiego zegarka marki Rolex. Jego wartość szacowana jest na około 7 tysięcy euro. 

Policja wciąż prowadzi dochodzenie w całej sprawie

Dziennik „La Gazzetta dello Sport” podał, że napad trwał nieco ponad minutę. Kiedy złodzieje dostali to, co chcieli, odjechali w stronę miejscowości Licoli. Milikowi na szczęście nic się nie stało. Kiedy był już bezpieczny, chwycił za telefon i zadzwonił na policję, aby poinformować o tym, co się stało. Służby prowadzą już dochodzenie w tej sprawie.

Nie od dziś wiadomo, że Neapol nie należy do najbezpieczniejszych miast

To nie pierwsza sytuacja, kiedy zawodnik Napoli stał się ofiarą napadu – w końcu dobrze zarabiający piłkarzem są idealnym celem dla złodziei. Do podobnego przypadku doszło w 2008 roku, kiedy bandyci zajechali drogę największemu gwiazdorowi klubu, wówczas 21-letniemu Markowi Hamsikowi. Zawodnik stracił wtedy drogocenny zegarek, pieniądze i klucze do domu. Po kilku dniach skradziony zegarek czekał jednak na Słowaka na posterunku policji. Czy tak samo będzie w przypadku Milika? Miejmy nadzieję, że tak.

Sytuacja się powtórzyła

Sytuacja powtórzyła się w 2013 roku, kiedy Mark wyjeżdżał ze stadionu po spotkaniu z Sampdorią. Zachowanie rabusiów w tym przypadku było bardzo podobne do tego, jak postąpili podczas zatrzymania Milika – zajechali mu drogę i przystawili pistolet do głowy. Słowak ponownie stracił zegarek i kilka innych drogocennych rzeczy. Niestety, tym razem nie udało ich się już odzyskać.

Choć cała sytuacja musiała wyglądać wyjątkowo niebezpiecznie, Milik już następnego dnia wstawił się na treningu, gdzie normalnie uczestniczył w przygotowaniach do kolejnych spotkań. Miejmy nadzieję, że nie wpłynie to na formę napastnika z Polski, a taka sytuacja już więcej się nie powtórzy.