×

Mówi się, że miłość rodzicielska to najpiękniejsze, co można dać dziecku. Okazuje się jednak, że nie zawsze tak jest, a uczucie czasem to za mało… Tego, jak okrutnie można zderzyć się z rzeczywistością doświadczyła para z Oregonu, którą uznano za zbyt ‚głupią’, aby mogła opiekować się swoimi dziećmi. Brutalna i bardzo smutna historia…

31-letnia Amy Fabrini i 38-letni Eric Ziegler stracili prawa do dzieci po tym, jak uznano, że mają ograniczone zdolności poznawcze, które kolidują ze zdolnością do bezpiecznego wychowywania dziecka. Do tego wszystkiego rodzina kobiety przyznała, że przyszła matka nie ma instynktu macierzyńskiego i nie poradzi sobie w tej roli.

Miłość rodzicielska to za mało, aby dać dziecku szczęście?

Dlaczego do tego doszło?

Para walczy nie tylko z pracownikami socjalnymi, którzy uważają, że nie nadają się do roli rodziców, ale i z bliską rodziną. Można wręcz odnieść wrażenie, że walczą z całym światem, który chce im odebrać dzieci tylko dlatego, że nie mają wysokiego ilorazu inteligencji. Według przeprowadzonych badań mężczyzna ma IQ równe 66, a jego partnerka 72, co może świadczyć o lekkiej niepełnosprawności, ponieważ średnio powinno się mieć od 90 IQ do 110. Ale czy to powód, aby odbierać komuś dzieci?

Wynik testu IQ sklasyfikował mężczyznę jako osobę z łagodnym upośledzeniem umysłowym, a Fabrini ma graniczny wynik IQ. Kobieta pracowała w sklepie spożywczym, aby zapewnić rodzinie odpowiedni byt. Jej partner nie podjął się żadnej pracy ze względu na zły stan zdrowia. Adwokat pary, Sherren Hagenbach, powiedział, że nie wskazano żadnych wytycznych, dzięki którym para mogłaby odzyskać swoich synów.

Cały czas tylko powtarzano nam, że są intelektualnie niezdolni… Mówią, że opieka zastępcza będzie lepsza dla dziecka, ponieważ zapewni lepsze warunki finansowe i wykształcenie. Naszym zdaniem nie jest to dobry trop, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś bogatszy i lepiej wyedukowany. Idąc tym tropem, moje dzieci powinien zabrać Bill Gates. Nie popadajmy w paranoję.

Walka o dzieci. Walka o rodzinę

Rodzice są bezradni. Nie są w stanie pięknymi słowami opisać tego, jak bardzo brakuje im dzieci i ile by dali, żeby znów wszyscy byli razem. Oczywiście para może odwiedzać swoich synków, ale dla nich za każdym razem kończy się to bolesnym rozstaniem.

W ich domu nie było przemocy, nadużywania alkoholu i zaniedbania. To prości ludzie, którzy pragną miłości i są w stanie przekazać ją swoim dzieciom. Czy to naprawdę za mało, aby wychować synów na dobrych ludzi?

Może Cię zainteresować