Kategorie Życie

Do mieszkania Agnieszki włamało się dwóch mężczyzn. Jeden ją pobił, a drugi porwał jej synka

W 15 kwietnia w nocy Agnieszka Krzysztofowicz wraz ze swoim synkiem i współlokatorką zostali zaatakowani w wynajmowanym mieszkaniu na indonezyjskiej wyspie Bali. Sprawcą okazał się być jej były partner i ojciec chłopca. Mężczyzna pobił Agnieszkę, zabrał dziecko i wyszedł. Ślad po nich zaginął…

Niespokojny nauczyciel medytacji

Alistair Larmour ma 41-lat i jest Australijczykiem. Mężczyzna w Internecie przedstawia się jako przewodnik duchowy, a także jako nauczyciel medytacji. W swojej autoprezentacji podkreśla, że został ukształtowany przez „bitwę ze schizofrenią oraz alkoholizmem”. Przyznaje się również, iż nie poddawał się leczeniu przez wykwalifikowanych lekarzy, ponieważ im nie ufał. Samemu udało mu się podnieść i już od 10 lat jest trzeźwy.

Do mieszkania Agnieszki włamało się dwóch mężczyzn. Jeden ją pobił, a drugi porwał jej synka

Miłość, która stała się koszmarem

Agnieszka Krzysztofowicz przeniosła się z Warszawy do Indonezji, aby wspierać tamtejsze firmy. Zajmuje się organizacją ich działalności. Jakiś czas po przeprowadzce poznała Alistair’a. W niedługim czasie okazało się, że zaszła z nim w ciążę. Polka jeszcze przed urodzeniem synka zastanawiała się, czy związek z jego ojcem ma jakikolwiek sens. W rozmowie z Wirtualną Polską powiedziała:

Jeszcze przed urodzeniem dziecka obawiałam się, że z tego związku nic nie będzie. Zastanawiałam się czy z nim nie zerwać, ale dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Uparłam się zbudować dom i rodzinę. Przemoc zaczęła się, gdy byłam w 7 miesiącu ciąży. Alistair wpadł w szał, rozbijał meble. Mnie wtedy nie uderzył. Pohamował się

Niedługo przed urodzeniem Andrzejka, Agnieszka i Alistair zamieszkali razem w nowym mieszkaniu, które utrzymywała Polka. W tym samym, z którego kilka dni temu porwano chłopca. Zrozpaczona mama podkreśla, że szybko okazało się, iż mężczyzna nie nadaje się na ojca. Praktycznie nie zajmował się chłopcem, a jeśli już to zazwyczaj nie kończyło się to dobrze…

Jednego dnia wróciłam do domu lecz Alistair’a tam nie było. Tylko Andrzejek zamknięty w pokoju krzyczał wniebogłosy. Innym razem znalazłam 3-miesięcznego synka z poduszką na twarzy

W końcu Agnieszka zdecydowała o rozstaniu. Po tym Australijczyk wcale nie pomagał w opiece i utrzymaniu dziecka. Co więcej, nie posiadał stałego adresu, ani nie płacił podatków, więc nie można było od niego wyegzekwować alimentów.

Do mieszkania Agnieszki włamało się dwóch mężczyzn. Jeden ją pobił, a drugi porwał jej synka

Walka o dziecko

Alistair zdążył wykraść paszport synka, zrobił to najprawdopodobniej z obawy o to, że Agnieszka zabierze chłopca do Polski. Oskarżył też byłą partnerkę o utrudnianie mu kontaktów z synem. Prawda była jednak inna. Mężczyzna mógł widywać Andrzeja, ale tylko w towarzystwie policjanta.

Kiedy Polka postanowiła spotkać się z ojcem swojego dziecka, mając nadzieję na porozumienie, skończyło się na kolejnej awanturze. Sytuacja miała miejsce w kawiarni i była bardzo napięta. Pomogli jej wówczas obcy ludzie – 3 mężczyzn musiało go od niej odciągać. Agnieszka zgłosiła sprawę na policję, jednak funkcjonariusze zbagatelizowali ją. Uważali, że była to jedynie zwykła sprzeczka rodzinna.

Wtedy postanowiła, że założy przeciw byłemu partnerowi sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich w sądzie w Warszawie. Sprawa wciąż się toczy. Sąd dopiero niedawno zwrócił się do władz w Jakarcie, aby przesłuchano Agnieszkę. Polski konsul w Indonezji zgodził się również wydać dziecku paszport bez podpisu ojca.

Porwanie

15 kwietnia Alistair wtargnął do mieszkania byłej partnerki wraz ze swoim kolegą. Chwycił Agnieszkę za szyję, następnie uderzył jej głową o drzwi, po czym powalił na ziemię i zaczął okładać. Drugi mężczyzna wyniósł z sypialni 15-miesięcznego Andrzejka. Współlokatorka kobiety, która próbowała ich bronić, została potraktowana gazem pieprzowym.

Policja nie spieszy się z poszukiwaniem chłopca, ponieważ uważa, że zabranie dziecka przez własnego ojca nie jest porwaniem. Z kolei Agnieszka jest przerażona, bo wie, że ojciec chłopca nie potrafi się nim samodzielnie opiekować. Obawia się również, że może on wywieźć go poza Indonezję.

To jest społeczeństwo plemienne. Policja nic nie zrobi z własnej woli. Dlatego błagam o pomoc każdego, kto może pomóc wywrzeć presję na władze i zmusić do działania

Konsul chce pomóc

Agnieszka zwróciła się również do polskiej ambasady w Jakarcie. Konsul, Michał Węglarz, włączył się do pomocy i zwrócił się z prośbą do policji na Bali o przekazanie danych paszportowych Alistair’a i Andrew Larmour do służb granicznych, aby uniemożliwić ojcu wywiezienie syna poza granice Indonezji.

Cały czas jestem w szoku, bo zabrano mi moje 15-miesięczne dziecko. Nie wiem co się z nim dzieje. Nie mogę spać

Mamy nadzieję, że Agnieszce uda się jak najszybciej odnaleźć synka