×

61 lat spędziła w „Żelaznych Płucach”. Lekarze dawali jej tylko rok życia

61 lat spędziła w kapsule, ale nawet na chwilę nie pogrążyła się w czarnych myślach. Martha Mason to przykład człowieka o niebywałym harcie ducha, dla którego żadna tragedia nie jest powodem do załamania się. Pomimo odizolowania od świata kobieta realizowała swoje największe pasje i odnosiła sukcesy. Jak tego dokonała?

Nie było szczepionki

Jeszcze nieco ponad pół wieku temu polio było chorobą, która budziła w ludziach nieprawdopodobny przestrach. Nie istniała szczepionka przeciwko wirusowi atakującemu węzły chłonne, układ krwionośny, a ostatecznie także układ nerwowy. Momentem przełomowym był 1955 rok, kiedy to do kalendarza szczepień w USA wprowadzono specyfik przeciwko polio. Od tej pory choroba przestała budzić powszechną grozę. Dlaczego ludzie tak bardzo bali się polio? Dziś wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że polio, nazywane także chorobą Heinego-Medina nierzadko prowadziło do trwałej deformacji kończyn oraz porażenia ciała.

Na początku XX wieku, gdy o szczepionce nikt jeszcze nie marzył, a metody leczenia choroby były bardzo ograniczone, na polio zapadła urodzona w 1937 roku Martha Mason. Jako dziewczynka była bardzo pogodnym i pełnym energii dzieckiem. W wieku 11 lat zachorowała na polio. W tamtych czasach nie było to nic zaskakującego, ponieważ zachorowania zdarzały się stosunkowo często. Mason najprawdopodobniej została zakażona przez swojego brata. Choroba u 11-latki rozwijała się jednak w inny sposób niż u chłopca.

Dopiero po śmierci brata Mason zorientowała się, że coś niepokojącego dzieje się z jej organizmem. Nie chciała jednak informować o tym rodziców. Gdy objawów nie dało się już ukryć, trafiła do szpitala. Ku rozpaczy rodziny oraz lekarzy po miesiącu mięśnie dziewczynki zaczęły stopniowo zanikać. Nie była w stanie samodzielnie się poruszać, a później oddychać. Medycy zadecydowali u umieszczeniu jej w specjalnym aparacie do sztucznego oddychania. Maszyna była określana mianem „Żelaznych Płuc” i przypominała statek kosmiczny.

61 lat spędziła w kapsule

Zbudowany z metalu kokon działał w oparciu o zmiany ciśnienia powietrza w jego wnętrzu. W ten sposób urządzenie umożliwiało pacjentom oddychanie. Aby działanie maszyny było skuteczne, całe ludzkie ciało, z wyjątkiem głowy musiało znajdować się w jej wnętrzu. Lekarze sądzili, że dziewczynka przeżyje maksymalnie rok. Martha przystosowała się jednak do nowych warunku i łącznie żyła aż 61 lat. Zawsze mogła liczyć na ogromne wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Przebywając w kapsule, ukończyła z wyróżnieniem liceum i dwie prestiżowe uczelnie. Po studiach dziennikarskich otrzymała pracę w lokalnej gazecie. Początkowo potrzebowała pomocy mamy, ale wraz z pojawieniem się komputerów, mogła pracować samodzielnie. System rozpoznawał jej głos i konwertował do postaci tekstu. Jej artykuły były bardzo lubiane przez czytelników.

Pomimo niełatwej sytuacji Marthę Mason cechowało bardzo optymistyczne podejście do życia. Wydała nawet książkę „Wdech-wydech: życie w rytmie aparatu sztucznego oddychania”, w której opowiedziała, jak cenić życie i nie zwracać uwagi na problemy. Na kartkach swojej książki pisała:

Bardzo trudno jest żyć z myślą, że w każdej chwili twoje życie może się skończyć, dało to mi siłę do radowania się każdą chwilą.

Od czasu do czasu kobieta mogła wydostawać się z kapsuły na krótki czas, co również pomagało jej w utrzymaniu dobrej formy psychicznej. Ostatecznie Martha Mason przeżyła swoich rodziców. Zmarła w wieku 72 lat w 2009 roku.

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij