×

4-latek wsiadł do międzynarodowego pociągu. Podróżował nim całkiem sam

Pewna mama z Chałupek przeżyła chwile grozy. 4-latek przypadkowo wsiadł do pociągu. Maluch bawił się wcześniej w okolicy stacji kolejowej. W pewnej chwili wsiadł do jednego z wagonów. Tuż po tym pociąg odjechał razem z nietypowym gapowiczem. Na szczęście pasażerowie zareagowali w porę.

4-latek w czasie zabawy wsiadł do pociągu

Słowa piosenki pewnej znanej artystki, chyba nigdy nie były aż tak prawdziwe. Do zdarzenia, które przywodzi na myśl frazę „wsiąść do pociągu byle jakiego”, doszło na Śląsku. W sobotę przed południem 4-latek bawił się razem z innym chłopcem niedaleko stacji kolejowej w Chałupkach. Ciekawski maluch wsiadł do pociągu relacji Praga-Warszawa Wschodnia.

W moment po tym, jak chłopiec znalazł się w pociągu, skład ruszył. Na szczęście obsługa maszyny wykazała się dużą spostrzegawczością i przytomnością umysłu. Jeszcze w czasie postoju na peronie, konduktor zauważył, że 4-latek najpierw bawi się na stacji, po czym wsiada do wagonu.

stacja kolejowa chałupki

Wikipedia

4-latek wsiadł do pociągu w Chałupkach, a policjanci odebrali go w Wodzisławiu Śląskim

Pracownik PKP znalazł chłopca i nawiązał z nim rozmowę. Gdy dowiedział się, że nietypowy pasażer znalazł się w pociągu przypadkiem, natychmiast podjął odpowiednie kroki. Przed godziną jedenastą poinformował służby, że pociągiem podróżuje samotny 4-latek. To umożliwiło przeprowadzenie bardzo sprawnej akcji.

Następną stacją, na której zatrzymywał się pociąg, był Wodzisław Śląski. To właśnie tam 4-latek został przekazany stróżom prawa, którzy już czekali na miejscu. Maluch trafił na Komendę Powiatową Policji, gdzie funkcjonariusze bardzo szybko ustalili jego dane i skontaktowali się z zaniepokojoną matką. Okazało się, że kobieta zdążyła już zgłosić zaginięcie syna na komendzie policji w Raciborzu. Zanim mama przyjechała po 4-latka, chłopcem zaopiekowała się jedna z policjantek.

Chłopca nie dopilnowała babcia

Cała sprawa wyjaśniła się, kiedy mama dotarła na komendę. Okazało się, że w momencie zaginięcia, chłopiec nie przebywał pod jej opieką. 4-lakiem zajmowała się jego babcia. Maluch bawił się przed domem razem z kuzynami. Babcia weszła do domu tylko na chwilę, jednak tyle wystarczyło. Kiedy wróciła do wnuków, chłopców nie było już na podwórku.

Jak zwykle w takich przypadkach, w sprawie ruszyło śledztwo. Policjanci ustalą, czy babcia nie dopuściła się zaniechania. O jej losie wkrótce zadecyduje sąd. Warto przypomnieć, że zgodnie z prawem, dzieci do lat 7 nie mogą poruszać się samodzielnie po drodze publicznej.

Polecane

Może Cię zainteresować