×

28-latka udawała, że ma raka. Wyłudziła ponad 400 000 zł i naprawdę zachorowała

28-latka udawała, że ma raka. Za wyłudzenie pieniędzy od swojej rodziny, znajomych oraz ludzi dobrego serca kobietę skazano na więzienie. Tymczasem okazuje się, że oskarżona naprawdę choruje, ale na inną, równie poważną przypadłość.

Plaga internetowych zbiórek

W sieci od lat popularną praktyką są zbiórki charytatywne mające na celu np. opłacenie kosztownego leczenia bądź rehabilitacji. W Polsce do najgłośniejszych akcji internetowych należą działania na rzecz chorujących na SMA dzieci. Koszt ich terapii jest gigantyczny. Podanie leku wstrzymującego postęp choroby kosztuje ok. 9 milionów złotych. Niestety pomimo ogromnego zaangażowania Polaków, nie wszystkim dzieciom udaje się pomóc. Co gorsza, zaledwie kilka dni temu Ministerstwo Zdrowia oświadczyło, że nie będzie refundować terapii lekiem zolgensma.

Niestety w sieci nie brakuje również oszustów, którzy zakładają zbiórki, aby uzbierać fundusze na spełnianie własnych zachcianek. Przykładem bezczelnego postępowania jest 28-letnia Hanna Dickinson z Australii. Kobieta w 2013 roku rozpoczęła intrygę, która ciągnęła się latami.

Dickinson insynuowała, że lekarze wykryli u niej mięśniakomięsaka gładkokomórkowego. Jest to nowotwór, dotykający tkanek mięśni gładkich. Hanna wyznała swoim bliskim, że zostały jej jedynie trzy miesiące życia. Kobieta nie zawahała się przed niczym, aby podtrzymać swoje kłamstwo. Sfałszowała dokumenty medyczne i powiadomiła przyjaciół oraz krewnych o planach rozpoczęcia chemioterapii. Mówiła, że widzi szanse na podjęcie leczenia za granicą.

Rodzina Dickinson bardzo przejęła się jej chorobą i dlatego wszyscy mocno zaangażowali się w zbiórkę pieniędzy. Bliskim udało się zebrać ponad 41 tys. dolarów australijskich, czyli równowartość ok. 121 tys. zł. Oprócz tego Hanna ubiegała się o rentę inwalidzką wynoszącą 100 tys. dolarów australijskich (ok. 291 tys. zł).

28-latka udawała, że ma raka

Dickinson uzyskane pieniądze wydawała na wakacje i huczne imprezy. Prawda wyszła na jaw w 2018 roku. W listopadzie 2020 roku zapadł wyrok skazujący 28-latkę na dwa pół roku więzienia. Zdecydowano jednak, że będzie musiała odsiedzieć tylko 12 miesięcy.

Niedługo później okazało się, że Dickinson ma na swoim koncie więcej oszustw. Australijkę skazano na cztery miesięce pozbawienia wolności za sporządzenie fałszywego dokumentu. Dickinson korzystając z pracowniczego komputera podrobiła referencje, posługując się podpisem menadżerki z HenderCare. Kobieta nie wiedziała nawet, że dokument z jej nazwiskiem wykorzystano w procesie w lutym zeszłego roku.

Dickinson przyłapano także na kradzieży tożsamości w celu otrzymania pożyczki na samochód. Hanna musiała również zapłacić grzywnę w wysokości 1500 dolarów australijskich (ok. 4400 zł), ponieważ w listopadzie 2018 roku wykorzystała e-mail przyjaciela, aby opłacić kontrakt na iPhone’a o wartości 2568 dolarów australijskich (ok. 7400 zł).

W czwartek, 14 października odbyła się kolejna rozprawa, w której Dickinson uczestniczyła w formie wideokonferencji z więzienia. Jej prawniczka, Felicity Fox zapewniała sąd, że oskarżona bardzo się zmieniła, ponieważ w więzieniu Dickinson pracowała z niemowlętami. Prawniczka uważa, że izolacja i działania społeczne wyzwoliły w niej „ludzką empatię” i „współczucie”. W trakcie rozpraw sąd zdiagnozował Dickinson. Stwierdzono u niej cechy narcystyczne i zaburzenie w postaci chwiejnej osobowości typu borderline.

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Facebook, Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij