×

Cudem uniknął śmierci podczas wybuchu poznańskiej kamienicy. Jego żona byłam tam razem z nim

Od wybuchu kamienicy na poznańskim Dębcu minął już ponad tydzień. Na miejscu zginęło 5 osób, a 21 zostało rannych. Teraz światło dzienne ujrzały wstrząsające fakty.

Robert Jóźwiak to mężczyzna, któremu cudem udało się przeżyć wybuch. Nie pamięta jednak z niego praktycznie nic. Kiedy trafił do szpitala, okazało się, że ma złamaną rękę i poparzenia

tvn24.pl

Pamiętam tylko, że siedziałem, głowę miałem spuszczoną, że ręka mi wisiała, bo doszło do złamania nadgarstka. Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem, że cała kamienica jest w gruzach. Uświadomiłem sobie, że doszło pewnie do jakiegoś wybuchu gazu – mówi Robert

Podczas gdy doszło do katastrofy, nikt nie wiedział, że żona mężczyzny przyjechała razem z nim do mieszkania, aby wyprowadzić psy koleżanki, Beaty. Nikt oprócz ich córki Joanny, która została w domu z 10-letnią siostrą

tvn24.pl

To jest okropne. Oni mieli dosłownie pięć minut, żeby wyprowadzić te psy i pojechać normalnie do pracy. A stało się coś takiego, że mi zabrano mamę… Zaczęło się od tego, że zadzwonił do mnie wujek. Chciał się upewnić, że rodzice są w domu. Zobaczył w telewizji – tam, przy tym wybuchu – podobne auto, takiego samego srebrnego golfa. W tym momencie spojrzałam w wiadomości i jak zobaczyłam, że to jest ta kamienica, to było jak cios. To było nie do zniesienia… Zadzwoniłam od razu do babci, do każdego z rodziny. Powiedziałam o tym, że moi rodzice właśnie tam byli. Nie wiedziałam nic, co się dzieje z moimi rodzicami – mówi z płaczem Joanna.

Nikt nie zdawał sobie sprawy, że w gruzach znajduje się jeszcze ciało Beaty – właścicielki psów, które miały być wyprowadzone. Jak to możliwe? Okazało się, że w dniu, kiedy doszło do wybuchu, została w brutalny sposób zamordowana.

O zabójstwo podejrzewany jest mąż kobiety, Tomasz, który w bardzo ciężkim stanie na skutek wybuchu trafił do szpitala. Uważa się, że to właśnie on doprowadził do wybuchu gazu, chcąc zatuszować ślady zabójstwa i popełnić samobójstwo.

Jak dowiedziałam się, że był w tym mieszkaniu, że leży poparzony, byłam w szoku, bo jego tam miało nie być. Mieszkanie w niedzielę miało być puste. Może ta pierwsza wersja, że był to tylko wybuch, byłaby bardziej znośna niż to, że ktoś za tym stoi, że zabrano mi mamę, że to on zabrał mi mamę. Nie tylko mi, bo mojemu tacie i mojej siostrze. Najważniejszą osobę – dodaje Joasia

tvn24.pl

Dzień przed śmiercią, pani Magdalena opublikowała poruszający wpis na jednym z portali społecznościowych:

Moim największym życzeniem jest, aby moje dzieci zawsze wiedziały, jak bardzo je kocham, i aby przeszły przez swoje życia wiedząc, że zawsze mogą na mnie liczyć i że będę tu dla nich, jak tylko potrafię

Tata Joanny, Robert, wraca już do zdrowia, jednak nie może pogodzić się ze śmiercią żony. Wciąż zastanawia się, jak to jest możliwe, że stał z żoną przy tych samych drzwiach i udało mu się przeżyć, a jej niestety nie.

26 lat byłem z jedną kobietą. Niby mam do kogo wracać, mam córki, mam dla kogo żyć. Nie wiem, jak inaczej bym to wytrzymał. Prawdopodobnie nie byłoby mnie. Chyba byłoby lepiej, gdyby to była odwrotna sytuacja, żeby ona przeżyła, a mnie by nie było. Ona była dobrą kobietą i wiem, że te dzieci miałyby lepiej z nią niż ze mną – wyznaje mężczyzna

tvn24.pl

Został nam tylko tata. Musimy w trójkę dać radę… Musi to jakoś dalej funkcjonować. Muszę wziąć się w garść i poukładać to sobie dla siostry. Wszystko dla niej, żeby miała jak najlepiej – dodaje Joasia, która jest aktualnie w klasie maturalnej

Dziewczyna otwarcie przyznaje, że najgorszy jest dla niej lęk, że nie poradzą sobie bez mamy w przyszłości. Możemy tylko wierzyć i mieć nadzieję, że mama czuwa nad swoimi bliskimi z góry i będzie miała ich w swojej opiece.

Może Cię zainteresować

zamknij