×

W Polsce padają rekordy zgonów. W większości przyczyną nie jest koronawirus

Choć dobowe liczby nowych zakażeń w ostatnich dniach zmalały, to wciąż odnotowywane są rekordy zgonów w Polsce. Do większości nie przyczynił się jednak koronawirus.

Rekordy zgonów w Polsce

Dziennik Gazeta Prawna poprosił Narodowy Fundusz Zdrowia o dane na temat zgonów w Polsce. Jak czytamy, w listopadzie zmarło niemal 70 proc. więcej osób niż w ubiegłym roku. I to z powodów innych niż zakażenie koronawirusem. Okazuje się, że przyczyną wzrostu liczby zgonów jest m.in. ograniczona dostępność do leczenia.

Gazeta podaje, że dostęp do leczenia chorób, które najczęściej przyczyniają się do śmierci, pogorszył się wraz z pandemią. Chodzi przede wszystkim o takie specjalizacje, jak kardiologia, onkologia i choroby płuc. Jak alarmuje DGP:

Choć były momenty, kiedy leczenie wracało do poziomu z poprzedniego roku, to bilans od marca do października jest zdecydowanie ujemny.

Specjaliści odnotowują o wiele mniej wizyt. W poradniach kardiologicznych, które obniżały śmiertelność nawet o 20 proc., odnotowano pół miliona mniej wizyt. W dodatku dostęp do specjalistów stał się jeszcze bardziej utrudniony, ponieważ niektóre ośrodki zamieniły się w szpitale covidowe.

Ośrodek, z którym współpracowaliśmy, został zamieniony w szpital covidowy. Musieliśmy w związku z tym zawiesić współpracę, a co za tym idzie – program leczenia kardiologicznego.

– powiedział DGP lekarz ze szpitala klinicznego w Warszawie.

Medycy ostrzegają, że na porządku dziennym są już zawały „przechodzone”, gdy pacjenci odczuwający ból w klatce piersiowej nie zgłaszają się po pomoc.

Problemy z onkologią i psychiatrią

Jeszcze gorzej jest z leczeniem chorób płuc w warunkach szpitalnych. Jak podaje gazeta, liczba świadczeń udzielonych przez ostatnie osiem miesięcy spadła o niemal 40 proc. Głównym powodem jest to, że oddziały zostały przeznaczone dla pacjentów z koronawirusem, u których problemy z oddychaniem to jedno z najczęstszych powikłań.

Ten sam problem dotknął onkologii – liczba wykrywalnych przypadków podczas pandemii znacznie się zmniejszyła w porównaniu z rokiem poprzednim. Utrudniony dostęp do POZ sprawia, że lekarze rodzinni wychwytują o jedną trzecią mniej pacjentów z rakiem. Na łamach DGP czytamy:

Dzwonkiem alarmowym jest sytuacja w psychiatrii. Spadła liczba przyjęć w szpitalach, co jest związane m.in. z zamknięciem wielu oddziałów z powodu ujawnionych ognisk koronawirusa. Tymczasem zapotrzebowanie na leczenie nie zmalało, czego dowodem jest szybująca w górę liczba wizyt u specjalistów. Tylko w październiku psychiatrzy oferujący usługi w publicznym systemie odnotowali 100 tys. więcej wizyt niż rok temu.

Dziennik podkreśla, że resort zdrowia dostrzega problem. Dlatego od stycznia planuje się oddzielenie pacjentów covidowych i niecovidowych. Wszystko po to, by część placówek mogła zacząć przyjmować chorych z innymi schorzeniami niż koronawirus.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Źródła: www.fakt.pl, www.rmf24.pl, wiadomosci.onet.pl
Fotografie: Twitter, imgur.com

Może Cię zainteresować

zamknij