Wiadomo już, jak Stefan W. wszedł na scenę. Wykorzystał kulminacyjny moment spotkania WOŚP

W głowach Polaków po tragicznych wydarzeniach z Gdańska pojawiają się setki pytań. Nie chcemy się pogodzić z tą tragedią i nienawiścią, która także mocno wybrzmiewa od niedzieli 13 stycznia. Wśród rozmyślań odnośnie tragedii często pojawia się wątek tego, w jaki sposób zabójca dostał się na scenę. Jak mogło do tego dojść?

Śledczy pracują nad sprawą, ale my już dziś wiemy, dlaczego Stefan W. dostał się na scenę

27-latek z łatwością znalazł się na scenie, zadał śmiertelne ciosy nożem prezydentowi i dopiero po kilku sekundach został schwytany. Wszystko to było możliwe, ponieważ miał przy sobie podrobioną akredytację dla prasy.

Wiadomo już, jak Stefan W. wszedł na scenę. Wykorzystał kulminacyjny moment spotkania WOŚPUdostępnij

Jednak ta legitymacja, którą miał Stefan W. różniła się od tych prawdziwych, które faktycznie posiadali akredytowani dziennikarze. Dlaczego ktoś to przeoczył?

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Wawrzyniec Rybak z Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku powiedział:

Według naszej oceny to nie jest nasz identyfikator. Możliwe, że mężczyzna sam wykonał dla siebie plakietkę, ale to już ustala policja. My nie widzieliśmy tej plakietki

Stefan W. dobrze wiedział, który moment wykorzystać, aby wejść na scenę. Wybrał kulminacyjny punkt, w którym oczy wszystkich zebranych skupione będą na „światełkach do nieba”. Ludzie, będący w euforii związanej ze zbieraniem pieniędzy dla potrzebujących, zapewne ostatnie, co mieli w głowie, to dokładne legitymowanie każdego. Dodatkowo plakietka pokazana ochronie z niezbyt bliskiej odległości mogła zlewać się z innymi. Przecież nikt nie zakładał, że w dniu tak pokojowego spotkania, ktoś zechce zabić drugiego człowieka…

Jak dokładnie wyglądała plakietka zabójcy?

Na białym tle widniał napis „media”, a nad dole widniały loga, dodatkowo kartka była zalaminowana. Z kolei identyfikator prawdziwy w centralnej części widniała niebieska karuzela. Inne kolory znajdowały się na plakietkach dla artystów, gości i techników.

Wiadomo już, jak Stefan W. wszedł na scenę. Wykorzystał kulminacyjny moment spotkania WOŚPUdostępnij

Wykorzystał moment, żeby wejść na scenę

Źródło: fakt.pl | Fotografie: policja, youtube.com