×

Katował synka, a matka wszystkiemu się przyglądała. Damianek miał zaledwie pół roku

Chłopiec imieniem Damian ledwo przyszedł na świat, a już przyszło mu przeżyć prawdziwe piekło. Piekło, które zgotował mu własny ojciec. Mieszkaniec gminy Żychlin, Dariusz G., pastwił się nad półrocznym synem. Gdzie w tym czasie była matka dziecka? Śledczy twierdzą, że kobieta doskonale wiedziała, że jej maluszek jest bity. Mimo to nic z tym nie zrobiła. Oboje usłyszeli zarzuty.

Pastwił się nad półrocznym synem

Damian przyszedł na świat w listopadzie 2017 roku. Ojciec po raz pierwszy podniósł na niego rękę, gdy maluszek skończył zaledwie miesiąc.

Mężczyzna szarpał chłopca za szyję i tułów, uderzał ręką po plecach i potrząsał nim – opowiada Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury

Z czasem było tylko gorzej. Szczyt okrucieństwa mężczyzny w stosunku do synka przypadł na 6 kwietnia 2018 roku, kiedy to ojciec tak bił swoje dziecko, że maluszek cudem uszedł z życiem.

Tego dnia mężczyzna opiekował się dzieckiem pod nieobecność matki. Zadzwonił do niej i poinformował, że dziecko leży w łóżku i nie chce jeść – dodaje Kopania

Prawda wyszła na jaw. Mężczyźnie grozi dożywocie

Przerażona obrażeniami dziecka matka zabrała synka do szpitala. Kiedy Damian trafił w ręce lekarzy, ci nie mieli najmniejszych wątpliwości. Ślady po ciosach jednoznacznie wskazywały na to, że stoi za nimi osoba trzecia. W wyniku znęcania się nad maleństwem doszło u niego do złamania trzech żeber, stłuczenia płuc i powstania krwiaków podpajęczynówkowych. W ich następstwie doszło u dziecka do powstania obrzęku mózgu.

Precyzyjna ocena skutków możliwa będzie dopiero po zakończeniu leczenia. Bezsprzeczne jest, że mężczyzna zadający z dużą siła uderzenia w głowę dziecka musiał liczyć się z tym, że może to doprowadzić do jego śmierci – podkeśla Kopania

Konieczne było przewiezienie maluszka do specjalistycznej placówki medycznej w Łodzi, gdzie przeszedł operację.

Chłopiec miał podbiegnięcia krwawe na szyi, wybroczyny krwawe na twarzy i klatce piersiowej oraz krwiaki podtwardówkowe wraz z obrzękiem mózgu – wylicza prokurator

Prokuratura szybko ustaliła, że winnym usiłowania zabójstwa jest 42-letni ojciec dziecka. Zatrzymany mężczyzna nie przyznał się do stawianych zarzutów i odmówił składania zeznań. Za narażenie syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi mu dożywocie.

Matka Damiana również nie pozostaje bez winy. Kobieta usłyszała zarzut

Choć 22-letnia matka dziecka nie wyrządziła bezpośredniej krzywdy dziecku, nie pozostaje bez winy. Zdaniem prokuratury kobieta miała świadomość, że jej syn jest ofiarą przemocy domowej, a mimo to nie reagowała.

Przedstawiono jej zarzut narażenia syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mimo bowiem ciążącego na niej obowiązku opieki nad dzieckiem, mając świadomość że jest ono ofiarą przemocy ze strony partnera, pozostawiała je pod jego opieką. Kobieta nie podejmowała skutecznych działań, które mogłyby zapobiec cierpieniom syna – mówi rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej

22-latka przyznała się do winy. Grozi jej 5 lat pozbawienia wolności.

Prokuratura w Kutnie w woj. łódzkim wysłała już do sądu akt oskarżenia przeciwko rodzicom małego Damiana. Zarówno ojciec, jak i matka, zostali poddani obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Nie stwierdzono u nich niepoczytalności, która mogłaby wpłynąć na decyzję sądu, a tym samym zmianę wyroku.

Może Cię zainteresować

zamknij