in

„To nic, że przez pół roku chleb ze smalcem. Ludzie muszą zazdrościć komunii mojej Jessici”

Świat się zmienia, a wraz z nim podejście ludzi do różnego rodzaju uroczystości. Doskonałym tego przykładem są komunie, na które sezon właśnie się rozpoczyna. Głos w tej sprawie postanowił zabrać Ela, autorka fanpage’a „Okiem Elizabed”, który nie bez powodu cieszy się rosnącą popularnością – na chwilę obecną obserwuje go ponad 50 tys. osób. Ela ma cięte poczucie humoru, którym idealnie wpasowuje się w upodobania internautów. Nie inaczej było tym razem.

Życie prywatne Eli

Ela mieszka w Wielkiej Brytanii, gdzie wychowuje dwóch synów w wieku 3 lat i 10 miesięcy. Na chwilę obecną wychowuje dzieci, a wolnym czasie zajmuje się prowadzeniem fanpage’u, gdzie opisuje różne aspekty codziennego życia. Tym razem padło na pierwsze komunie i wszystko, co z nimi związane.

„To nic, że przez pół roku chleb ze smalcem. Ludzie muszą zazdrościć komunii mojej Jessici”
UdostępnijFacebook

„Komunia to wyścig mamusiek, która zrobi komunię dziecku z większym przepychem”

Większość z nas katolików miała Pierwszą Komunię Świętą, prawda? Ja swoją pamiętam, piękna sukienka od ciotki z USA, to ch…, że za krótka i z odzysku, byyyyyyła cudna. Gdyby mi jej ciotka nie przysłała, to na bank bym poszła w worku po ziemniakach. I kuzynki mi takie zajebiste pejsy nakręciły, że jak patrzę dziś na zdjęcia, to mi się bigos z tej wspomnianej komunii odbija. No i do dziś się zastanawiam co się stało z moimi pieniędzmi z Komunii? Wszyscy wiedzą, że były, nikt k… nie wie, co się z nimi stało 😂

Przejdźmy jednak do rzeczy, istotą Komunii Świętej jest przyjęcie po raz pierwszy Eucharystii, to znaczy kiedyś tak było. Teraz nie ma to nic wspólnego z jakimś doświadczeniem duchowym. Teraz to jest k… wyścig mamusiek, która zrobi komunię dziecku z większym przepychem. A matki dziewczynek to już w ogóle na łeb poupadały. Matki chłopców to przegrywy, no bo ani sukienki, ani mejkapu, żadnego, nawet paznokci się nie da zrobić

„To nic, że przez pół roku chleb ze smalcem. Ludzie muszą zazdrościć komunii mojej Jessici”
UdostępnijPixabay

„To nic, że potem przez pół roku chleb ze smalcem, ludzie muszą ZAZDROŚCIĆ”

Ela odniosła się także do środków, które rodzice przeznaczają na komunię swojego dziecka. Jak dowiadujemy się z wpisu kobiety, niektórzy z nich są nawet w stanie zaciągnąć pożyczki tylko po to, żeby dziewczynka miała lepszą sukienkę. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wiele „innych dodatków”.

Dziecko idąc do komunii ma bodajże coś między 9-10 lat, więc to naprawdę jeszcze dzieciak. Matki pożyczki zaciągają, żeby nie daj Borze Szumiący jej Dżesika nie miała gorszej sukienki od Wannesy Nowakowej. A same sukienki, Panie kochany, ja takiej do ślubu nie miałam. Cekiny na sukience to co najmniej od Swarovskiego, a już najlepiej, żeby sukienka była od jakiegoś Lui Vitą czy innej Kokoszambonelli. Buty najlepiej na 15-centymetrowej platformie i oczywiście lekcje nauki chodzenia na tych szczudłach, żeby Dżesi wstydu nie przyniosła; zamiast wianka welon, a pod kościół nie autem tylko k… karocą, bo księżniczka nadjeżdża. No i jak dzieciak wychodzi z karocy, to obowiązkowo trzeba puścić gołąbki do nieba. Impreza na największej sali, na obiad krewetki z kawiorem, prawdziwy szampan i zespół muzyczny, a najlepiej to Zenek Martyniuk. To nic, że potem przez pół roku chleb ze smalcem, ludzie muszą ZAZDROŚCIĆ

Jeśli jeszcze chodzi o stylizacje tych biednych dziewczynek, w tamtym roku, w okresie okołokomunijnym, pojawiły się w internecie pytania o to, gdzie na przykład matka zrobi dziecku rzęsy, albo paznokcie, albo lekki makijaż, żeby jej Dżesi lśniła. Poważnie, są matki, które chcą 9-10-letniej dziewczynce robić rzęsy, bo komunia. To jest k… dramat, jak matki przenoszą swoje niespełnione ambicje na swoje dzieci – czytamy we wpisie

„To nic, że przez pół roku chleb ze smalcem. Ludzie muszą zazdrościć komunii mojej Jessici”
UdostępnijPexels

Prezenty dla dziecka i pieniądze dla księdza

Tutaj również pojawia się pole do popisu, które postanowiła skomentować autorka fanpage’a „Okiem Elizabed”. Ela w humorystyczny, ale jakże prawdziwy sposób odniosła się głównie do pieniędzy i prezentów podarowanych dzieciom pierwszokomunijnym.

Oczywiście nie zapominajmy o prezentach dla Dżesi i Brajana. Jeśli pieniążki, to wiadomo minimum tysiąc, wersja dla biedaków, na pewno Ci za tysiąc nie zrobią zdjęcia z małą gwiazdą wieczoru. No tak 3000 zł to już tak wiecie, możecie być znajomymi na dłużej. Jeśli prezent, no to najmniej jakiś laptop, quad, biżuteria z diamentami. No, sorry chyba nie chcesz dać dziecku w tak ważnym dniu zegarka za 100 zł? Krewetki i kawior to myślisz za darmo jadłeś? Szanujmy się. Nastały czasy, gdzie przyjęcie pierwszej komunii świętej nie jest przeżyciem duchowym, a je… szopką dla rodziców, na pewno nie ma nic wspólnego z istotą tego dnia

W tym całym zamieszaniu nie można również zapomnieć o księdzu, któremu też przecież trzeba podziękować.

I jeszcze oczywiście kapłanowi trzeba podziękować, oddzielnie za dziecko to wiadomo, co łaska, minimum pincet i do tego po stówce na prezent od wszystkich rodziców. No w końcu się należy, prawda, za przygotowanie dziecka do przyjęcia Eucharystii. W żadnym wypadku nie jest to duszpasterski obowiązek. To niesamowite, co ludzie potrafią zrobić, żeby chwilę się o nich mówiło – kończy Ela

A jak wyglądała Twoja komunia?