×

Ewelina nie zgadza się z pomysłem obniżenia 500+ bezrobotnym rodzicom

Swego czasu pojawił się pomysł na obniżenie „500 plus” bezrobotnym rodzicom. Ewelina sprzeciwia się takiemu dzieleniu rodziców na lepszych i gorszych.

Obniżenie 500+ bezrobotnym rodzicom

Dwa lata temu pojawił się pomysł, aby zróżnicować świadczenie „500 plus”. Była to propozycja głównego ekonomisty banku Pekao SA, Marcina Mrowca. Wówczas ten program wspierałby przede wszystkim osoby pracujące, a także zachęcałby do ponownego podjęcia pracy zarobkowej.

Dzięki zmianom w ustawie, każda osoba pracująca dostawałaby 600 złotych, a bezrobotna jedynie 400 zł miesięcznie na dziecko.

Gdy Ewelina usłyszała o tym pomyśle, postanowiła napisać do redakcji papilot.pl i podzielić się z czytelnikami swoimi obawami. Na wstępie podkreśliła, że nie jest jedną z tych matek, które urodziły dziecko dla „500 plus”:

Wychowanie dodatkowego członka rodziny kosztuje zdecydowanie więcej. Marny interes. Co nie zmienia faktu, że doceniam wsparcie państwa.

„Ciągle ktoś chce mnie oskubać”

Ewelina przyznaje, że bez dodatkowego wsparcia ze strony państwa jakoś by sobie poradziła. Jednakże mając dwóch synów, 1000 złotych bardzo jej pomaga. Kupuje za to dzieciom książki, ubrania i daje kieszonkowe.

Nie podoba się jej jednak, że ktoś ciągle próbuje zmienić wypłacane świadczenie:

Zastanawiam się tylko, dlaczego niektórym tak to przeszkadza. Ciągle ktoś zagląda mi do kieszeni i chce oskubać. (…) W tej propozycji jest mowa o rozróżnieniu rodziców pracujących i bezrobotnych. Że niby jedni są lepsi od drugich. Oczywiście zatrudnieni mają dostać więcej, a reszta jakieś ochłapy. Rozumiecie? Jak ktoś nie ma innego źródła dochodów, to jeszcze mu zabiorą. A bogatym dołożą.

Kobieta nie ukrywa, że ta propozycja zmiany bezpośrednio ją dotyczy. Jest samotną matką wychowującą dwójkę dzieci. Nie pracuje już od kilku lat, a z małym dzieckiem ciężko zająć się czymś na stałe. Na proponowanych zmianach straciłaby w sumie 200 złotych miesięcznie:

Powiecie, że 200 zł to nic w dzisiejszych czasach. A dla nas jednak bardzo dużo. Za to mogę np. wykupić obiady w szkole dla starszego syna. Poza tym – o czym my w ogóle mówimy? Ktoś chce dzielić Polaków na lepszych (pracujących) i gorszych (bezrobotnych). I jeszcze karać tych drugich, jakby mało mieli problemów. (…) Dzieleniu, karaniu i wytykaniu mówię nie. Mam nadzieję, że nie tylko ja.

Co na to internauci?

Internauci nie bardzo stanęli po stronie sfrustrowanej kobiety. Większość z nich wypomina kobiecie, że powinna się cieszyć z jakiekolwiek pomocy. Inni z kolei burzą się, że osoba niepracująca i dostająca pieniądze „za darmo” jest aż tak roszczeniowa.

Właśnie wychodzi jak to wg nich „to tylko pomoc i są za nią wdzięczni” :D Pomoc ma to do siebie że można ją w każdej chwili wycofać a obdarowany powinien być wdzięczny za to co już dostał. A tutaj widzimy klasyczne „chcą mnie oskubać”, „należy mi się”, „jak zabierzecie to poczuję się gorsza”. Następny krok to pensja za samo oddychanie.

A wszystko się bierze z tego że „musi być po równo”. Po równo nie jest sprawiedliwie bo jeden zarabia a drugi nie. I co? Powinni mieć po równo? To po co chodzić do pracy?

A ja jako pracująca i płacąca na ten cały proceder jestem za zmiana! Chce aby moje pieniądze dostały rodziny pracujące, gdzie dzieci naucza się i wyniosą z domu wartość pracy, a tym samym będą wartościowymi obywatelami, którzy będą pracować na nasze emerytury. I w takie dzieci chce inwestować.

A co Wy uważacie na ten temat?

Źródła: www.papilot.pl, party.pl
Fotografie: Pixy (miniatura wpisu), Pixabay

Polecane

Może Cię zainteresować