×

Mężczyzna więził żonę w piwnicy i regularnie gwałcił. Pozwalał to robić również kolegom…

Żona Mariusza Sz. Przeszła przez prawdziwe piekło, które zgotował jej mąż. Przez dwa lata znosiła gehennę. Dziś kobieta może odetchnąć z ulgą, jej koszmar w końcu dobiegł końca.

Mariusz Sz. brutalnie znęcał się nad kobietą psychicznie i fizycznie. Zamknął żonę w ciemnej piwnicy i związał ją sznurem. W metalowej misce przynosił resztki jedzenia. Kobieta wiedziała, że jak zje, zostanie zgwałcona.

To piekło trwało dwa lata. Bała się i znosiła wiele upokorzeń. Dwóm córkom pary również nie było łatwo. Dziewczynki wspólnie z matką znosiły domowy terror. Po pięciu latach w końcu zapadł wyrok.

Na początku Mariusz Sz. Zapewniał, że kocha żonę, później zamienił jej życie w pieło. Niespełna tydzień po ślubie po raz pierwszy uderzył kobietę, bo chciała odwiedzić matkę.

Choć matka pani Ewy odradzała córce małżeństwo, ta jej nie posłuchała. Mariusz Sz. zaczął nadużywać alkoholu. Pił ze swoją matką i rodzeństwem. Matka Mariusza Sz. doskonale wiedziała czego dopuszcza się mężczyzna wobec żony.

Gdy Ewa zaszła w ciążę po raz pierwszy, liczyła, że wszystko się zmieni. Jednak oczekiwanie dziecka sprawiło, że mąż stał się jeszcze brutalniejszy.

Mariusz Sz. obiecywał, że się zmieni, gdy żona chciała odejść. W 2008 roku na świat przyszła druga córka. Rok później zaczął się koszmar kobiety, mąż zabronił jej jeść. Pobita kobieta obudziła się w ciemnej piwnicy zamkniętej na kłódkę.

Spała na betonie razem ze szczurami, była głodzona, związana sznurkiem i gwałcona. Czasem Ewa była wypuszczana z piwnicy, a mąż udawał, że nic się nie stało.

Mężczyzna groził, że ją zabije, więc kobieta posłusznie siedziała cicho. Chciała uciec, ale bała się, że w zemście Mariusz Sz. zrobi krzywdę jej córkom.

Pewnego dnia odwiedził żonę w towarzystwie pijanych kolegów. Mężczyźni założyli jej worek na głowę i związaną powiesili na haku, a później wielokrotnie zgwałcili. Na koniec każdy z kolegów zapłacił mężczyźnie po 20 złotych.

Ewa uciekła z domu dopiero pod koniec grudnia 2010 roku. Zabrała ze sobą dzieci, a o pomoc prosiła matkę i brata.

Choć rodzina Mariusza Sz. wiedziała przez jaki dramat przechodzi kobieta, nie zrobili nic, by pomóc jej i dzieciom. Tłumaczyli, że to co w domu, rozwiązuje się w domu. Teściowa Ewy wielokrotnie widziała ją pobitą w piwnicy.

Prokuratura umorzyła śledztwo trzy razy. Ewa jednak w końcu doczekała się procesu. Pracownicy, którzy umarzali śledztwo nie pracują już w prokuraturze.

Mariusz Sz. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Przedstawiono mu w sumie siedem zarzutów. Wyrok nie jest prawomocny, jednak zeznania kobiety i córek są wstrząsające. Mariusz Sz. nie przyznał się do winy, twierdzi, że wszystko jest oszczerstwami.

Maltretowana kobieta i córki są pod opieką psychologa i w trakcie terapii. Istnieje szansa, że kiedyś będą normalnie funkcjonować, choć proces jest bardzo żmudny i bolesny.

Może Cię zainteresować

zamknij