Kategorie Życie

Gdy wysiadała z autobusu, wózek z 2-latką zaklinował się w drzwiach. Kierowca nie przebierał w słowach

Każdy, kto przynajmniej od czasu do czasu podróżuje miejskimi środkami transportu, wie, że rządzą się one swoimi prawami. O ile czasami są one zupełnie puste, przez co czujemy się w nich, jak w taksówce, o tyle znacznie częściej musimy przeciskać się pomiędzy pasażerami, przysłuchiwać się opowieściom innych ludzi, które słyszymy w oddali, stać w zatłoczonym do granic możliwości autobusie bądź tramwaju czy użerać się z agresywnym i niekulturalnym kierowcą. Jednego z nich miała okazję bliżej poznać pani Ewa. Dzisiaj bardzo niemile wspomina to, co ją wtedy spotkało.

Kiedy wysiadła z autobusu, wózek z dzieckiem się zaklinował

Do zdarzenia doszło na początku bieżącego roku. Pani Ewa wracała wtedy z 2-letnią, siedzącą w wózku spacerowym siostrzenicą ze Starówki na Ursynów. Kiedy autobus dojechał do przystanku, kobieta nacisnęła przycisk z symbolem wózka, który daje kierowcy do zrozumienia, żeby wysunął platformę podłogową. Niestety, przycisk się zawiesił, co czasami oczywiście się zdarza. Kobieta nie miała jednak możliwości zjechać z wózkiem na chodnik, bo odległość do krawężnika była zbyt duża. Mimo to spróbowała, bo nie widziała innego wyjścia.

Gdy próbowałam samodzielnie wynieść wózek z autobusu, ośnieżone koła wpadły w szczelinę między podłogą autobusu a krawężnikiem. Wózek się zaklinował i mimo pomocy udzielonej mi przez oczekujące na przystanku osoby nie udawało się go wydobyć z potrzasku – relacjonuje pani Ewa

Gdy wysiadała z autobusu, wózek z 2-latką zaklinował się w drzwiach. Kierowca nie przebierał w słowach
imgur.com

Interwencja kierowcy, który nie przebierał w słowach

Po chwili na miejscu zjawił się kierowca. I choć świeżo upieczona matka odetchnęła z ulgą z nadzieją, że lada moment problem zostanie rozwiązany, okazał się, że mężczyzna wcale nie przyszedł do niej z pomocą lecz z pretensjami. W konsekwencji zwymyślał pasażerkę za to, że opóźnia odjazd, ponieważ nie potrafiła poradzić sobie z zaklinowanym w drzwiach wózkiem dziecięcym.

Był bardzo agresywny. Ubliżał mi i krzyczał, że to moja wina, że źle wysiadałam z wózkiem. Nazwał mnie głupią i beznadziejną. Usłyszałam też tekst: „Z jakiej wsi przyjechałaś, że nie umiesz jeździć autobusem?! Siedź lepiej u siebie, skoro nie potrafisz podróżować po mieście” – opowiada pasażerka

Co byś zrobiła w takim przypadku na miejscu pani Ewy?