Kategorie GwiazdyPolska

Joanna Krupa zabrała głos w sprawie śmierci psa. Wiadomo już, dlaczego odszedł

Zwierzęta są bardzo bliskie sercu Joanny Krupy i nie ulega to najmniejszej wątpliwości. Nie ma się więc co dziwić, że śmierć ukochanego psa Rugby, która miała miejsce 5 dni temu, bardzo ją poruszyła. Świadczyć mogły o tym słowa, że „jej serce jest rozbite na setki kawałków”, które opublikowała w mediach społecznościowych. Joanna Krupa po śmierci psa wciąż nie może się otrząsnąć i często wraca do niego w mediach społecznościowych. Teraz gwiazda w poście na swoim Instagramie postanowiła podzielić się z fanami tym, co tak naprawdę przyczyniło się do odejścia jej pupila.

Joanna Krupa po śmierci psa. „Śmierć zostawia ból serca, którego nikt nie może uleczyć”

Moje serce jest rozbite na setki kawałków i jestem tysiąc mil stąd. Spoczywaj w pokoju mały aniołku Rugby. Czasami życie po prostu nie ma sensu. Rzeczy, które kochamy, zostają zabrane. 9 czerwca 2019 r – pisała zrozpaczona gwiazda tuż po śmierci zwierzaka

I choć od śmierci pupila minął prawie tydzień, kolejny wpis Joanny, który jest znaną irlandzką sentencją, świadczy o tym, że wciąż jest jej bardzo ciężko. Gwiazda napisała „Death leaves a heartache no one can heal , love leaves a memory no one can steal”, co w tłumaczeniu na język polski oznacza „Śmierć zostawia ból serca, którego nikt nie może uleczyć, miłość zostawia wspomnienie, którego nikt nie może ukraść”.

Joanna Krupa po śmierci psa
Instagram

Przyczyna śmierci zwierzaka

Fani Joanny Krupy bardzo jej współczują, co widać w pojawiających się pod wpisem komentarzach. Jeden z nich postanowił zapytać o przyczynę śmierci pupila. Gwiazda odpowiedziała.

Miał tylko 11 lat, miał chorobę serca, ale nie umarł od tego. Naprawdę nie wiemy, co się stało. Wydaje się, że to wynik infekcji – zdradziła polsko-amerykańska modelka

Joanna Krupa po śmierci psa
Instagram

Śmierć ukochanego czworonoga to bez wątpienia bardzo ciężkie doświadczenie. W końcu nie bez powodu psy są nazywane najlepszymi przyjaciółmi człowieka.

Byliście już postawieni w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym poradziliście?