Nowożeńcy ostro zabalowali w podróży poślubnej. Pod wpływem alkoholu podjęli odważną decyzję

Wiele osób doskonale wie, jak to jest, kiedy przesadzimy z alkoholem. Oczywiście, póki imprezowa noc trwa w najlepsze, często nie myślimy o konsekwencjach, które czekają nas kolejnego dnia – w końcu jakoś to będzie. Mowa tutaj nie tylko o kacu, ale również o skutkach decyzji podjętych poprzedniej nocy. Nie da się ukryć, że czasami wolelibyśmy po prostu o nich nie pamiętać. Tak było chociażby w przypadku naszych bohaterów.

Podróż poślubna

33-letnia Gina Lyons i 35-letni Mark Lee wybrali się w podróż poślubną na Sri Lankę w grudniu 2017 roku. Oboje zatrzymali się w skromnym hotelu przy plaży, o jakim od zawsze marzyli. Choć wyglądał tanio i obskurnie, miał atmosferę niczym z domku na drzewie, która dodawała mu uroku. Korzystając z okazji, świeżo upieczona para młoda już pierwszej nocy zaczęła integrować się z pracownikami ośrodka licząc na to, że nowe znajomości jeszcze bardziej uatrakcyjnią wspólną wyprawę.

Nowożeńcy ostro zabalowali w podróży poślubnej. Pod wpływem alkoholu podjęli odważną decyzję
UdostępnijFacebook

„Ten hotel będzie nasz”

Gina i Mark dowiedzieli się, że już za parę tygodni wygasa umowa najmu. Z każdą kolejną szklanką rumu ta informacja coraz bardziej nie dawała spokoju nowożeńcom, którzy ostatecznie podjęli wyjątkowo odważną decyzję. Postanowili bowiem odkupić hotel!

Gdy weszliśmy do hotelu, zobaczyliśmy grupkę miejscowych, którzy byli jeszcze pijani po poprzednim wieczorze, więc zaczęliśmy pić razem z nimi. Gdy siedzieliśmy na plaży i piliśmy rum, dowiedzieliśmy się, że kończy się okres najmu. Powiedziano nam, że roczna opłata wynosi 10 tys. funtów. Razem z Markiem pomyśleliśmy, że zakup hotelu będzie genialnym pomysłem – byliśmy bardzo pijani” – wspomina całe zdarzenie Gina

Następnego dnia

Kiedy Gina i Mark obudzili się następnego dnia, tuż obok nich leżała decyzja o kupnie hotelu. 33-latka wspomina, że mimo potwornego kaca i szumu w głowach, spotkali się w właścicielami ośrodka, aby omówić szczegóły zawartej wcześniej transakcji. Niezbędni w tym przypadku okazali się być znajomi pary, którzy zostali tłumaczami małżonków – właściciele hotelu nie mówili po angielsku.

Nie rozumieliśmy nic z tej rozmowy, więc po prostu razem z Markiem piliśmy rum i powoli dalej się upijaliśmy… Ostatecznie, po negocjacjach ustaliliśmy, że zapłacimy 30 tys. funtów za 3-letnią dzierżawę… Musieliśmy zapłacić ok. 7 tys. funtów opłat prawnych za uzyskanie licencji oraz 6 tys. funtów za remont hotelu – wspomina Gina

Nie było już odwrotu

Małżonkowie nie żyli w luksusach. Mimo trudności finansowych, na szczęście udało jej się spłacić pierwszą część wymaganej kwoty – 8 tys. funtów dzierżawy. Chwilę później okazało się, że Gina jest w ciąży. Ta informacja dosłownie podcięła jej skrzydła.

Gdy spłaciliśmy 8 tys. funtów dzierżawy dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Poczułam, że jestem złą matką i miałam wyrzuty sumienia, że zmarnowałam te pieniądze na biznes, który może nie wypalić – wspomina kobieta

Wszystko na jedną kartę

Wraz z mężem doskonale zdawali sobie jednak sprawę, że nie ma już odwrotu. Musieli postawić wszystko na jedną kartę i zacząć pracować na swój sukces, w który mimo wszystko wierzyli. W lipcu 2018 roku Gina i Mark już oficjalnie zostali nowymi właścicielami hotelu na Sri Lance. Niemal natychmiast zmienili jego nazwę na Lucky Beach Tangalle, aby jeszcze przed wejściem do budynku pokazać potencjalnym gościom, że zaszły w nim zmiany. Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę. Gości nie brakuje, a interes kręci się coraz bardziej. 

Decyzje podejmowane pod wpływem alkoholu

Historia Giny i Marka pokazuje, że czasami decyzje podejmowane pod wpływem alkoholu, są jak najbardziej trafne. Nie da się jednak ukryć, że mało kto zdecydował by się na tak odważny krok – w końcu kto kupuje hotel, kiedy ma za sobą kilka głębszych?! Znacie podobne przypadki?

Źródło: facebook.com, news.com.au | Fotografie: twitter.com/IndiaAheadNews, facebook.com