×

Artysta sprzedał niewidzialną rzeźbę. Na czymś co nie istnieje, zarobił majątek

Artysta sprzedał niewidzialną rzeźbę. Mężczyzna zarobił gigantyczną sumę na czymś, co tak naprawdę nie istnieje. Jak to możliwe, że znalazł się ktoś, kto zapłacił za sztukę istniejącą wyłącznie w sferze wyobraźni artysty?

Sztuka XXI wieku

W dzisiejszych czasach pojęcie sztuki uległo wielkiemu przekształceniu. Dziś malowanie klasycznych obrazów w technice olejnej czy akwarelowej praktycznie odchodzi do lamusa. Ich miejsce zajmuje sztuka nowoczesna, wykraczająca poza malarstwo, rzeźbę czy linoryt.

Wielką popularność zyskuje „performance” oraz instalacje artystyczne. Bardzo często tego typu sztuka spotyka się z niezrozumieniem ze strony odbiorców, którzy przyzwyczaili się do prostych w interpretacji dzieł. Bez wątpienia wielkim, jeśli nie największym jak dotąd wyzwaniem artystycznym dla publiczności jest sztuka włoskiego artysty, Salvatore Garau.

Mężczyzna zrobił coś, co wydaje się tak absurdalne, że nie powinno się udać. 68-latek „wyrzeźbił” dzieło, które nie istnieje. Garau w swoim umyśle stworzył niewidzialną rzeźbę, która jak sam tłumaczy jest próżnią. Nadał jej tytuł „Io sono”, co po włosku oznacza „Jestem”. Wiele osób zarzuca mu, że przypisuje sobie stworzenie czegoś, co tak naprawdę nie istnieje. On jednak odpiera te zarzuty, twierdząc że utworzona przez niego próżnia to nic innego jak przestrzeń pełna energii.

Nie wszyscy rozumieją te pokrętne tłumaczenia, dlatego w wywiadzie dla portalu as.com, Garau wyjaśnił, jaki przekaz ma posiadać jego niematerialny posąg:

Próżnia to nic innego jak przestrzeń pełna energii, a nawet jeśli ją opróżnimy i nic nie pozostanie, zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, to „nic” ma wagę. Dlatego ma energię, która jest zagęszczana i przekształcana w cząstki, czyli w nas.

Artysta sprzedał niewidzialną rzeźbę

Garau wydał nawet specjalne instrukcje dotyczące tego, w jaki sposób jego niematerialne dzieło powinno być prezentowane. Polecił, aby rzeźba została wystawiona we wnętrzu wolnym od jakichkolwiek przeszkód. Powierzchnia, na której miała stanąć musiała posiadać wymiary ok. 1,5 m na 1,5 m. Ze względu na fakt, że dzieło nie istnieje, nie było specjalnych wymagań związanych z oświetleniem oraz temperaturami w pomieszczeniu. Co ciekawe, „Io sono” to nie pierwsza, niewidzialna rzeźba w wykonaniu Salvatore Garau.

Pierwsza z nich, nosząca tytuł „Budda w kontemplacji” została usytuowana na Piazza della Scala w Mediolanie. Nagranie przedstawiające ją znajduje się na Instagramie artysty. Wyraźnie widać, że twórczość Garau skupia się wokół tematyki ezoterycznej.

W opinii artysty niewidzialne rzeźby mają na celu rozwijanie wyobraźni, ponieważ każdy obserwator przedmiotu, którego nie ma, jest w stanie wykreować go na inny sposób. Rzeźbę sprzedano na aukcji za 15 tys. euro, czyli niemal 67 tys. zł. Dowodem zakupu dzieła jest odpowiedni certyfikat autentyczności.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Salvatore Garau (@salvatore_garau)

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Instagram, Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij