×

66-latka poszukuje siostry-bliźniaczki. Zostały rozdzielone

66-latka poszukuje siostry-bliźniaczki, którą matka oddała do adopcji. Tajemnicę rodzinną wyjawiła dopiero na łożu śmierci. Pani Teresa od czterech lat szuka zaginionej siostry.  „Jeśli to przeczytasz, odezwij się do mnie!” – apeluje.

Reklama

Tajemnica rodzinna

Więź łącząca bliźniacze rodzeństwo od dawna fascynuje naukowców. Badania potwierdzają, że łączy je porozumienie całkowite, bez słów i trwa całe życie. Teresa Skierka, obecnie  66-letnia mieszkanka Pruszcza Gdańskiego w województwie pomorskim od wczesnego dzieciństwa czuła obecność swojej bliźniaczej siostry, chociaż matka zapewniała ją, że urodziła się jedynaczką.

 

Tajemnicę rodzinną wyjawiła dopiero na łożu śmierci. Zszokowana pani Teresa dowiedziała się, że przez całe życie miała rację, podejrzewając istnienie siostry bliźniaczki. 8 listopada 1954 roku w szpitalu w Muszynie przyszły na świat we dwie. Jednak matka pani Teresy, porzucona przez ojca swoich dzieci, nie miała wystarczających środków, aby wychować dwoje dzieci. Jedną z córek oddała do adopcji, chcąc zapewnić jej lepsze życie niż to, które sama mogła jej zaoferować.

Reklama

Pani Teresie zawsze towarzyszyło przeczucie, że gdzieś istnieje jej bliźniacza siostra. W wieku pięciu lat uzyskała od matki chrzestnej potwierdzenie swoich podejrzeń. Jak wspomina:

Zszokowana od razu pobiegłam zapytać mamę, ale ona kategorycznie zaprzeczyła.

Następnie znalazła zdjęcie eleganckiej pary z dzieckiem, naprawdopodobniej rodziców adopcyjnych siostry. Ale matka znów ją okłamała:

Pytałam, kto to. Ale uspokoiła mnie, że to ja z przypadkowymi wczasowiczami, którzy wypoczywali w Krynicy, gdzie mieszkaliśmy.

66-latka poszukuje siostry-bliźniaczki

W 2015 roku matka pani Teresy doznała udaru. Wtedy zdecydowała się wyjawić prawdę:

Reklama

Na łożu śmierci wyznała mi prawdę o siostrze. Padło imię Jadzia. Oddała ją ze względu na złą sytuację materialną. Prosiła, bym ją odnalazła.

Od śmierci matki, czyli ponad czterech lat pani Teresa szuka bliźniaczej siostry. Droga urzędowa okazała się ślepą uliczką, bo metryka Jadwigi Grażyny została prawdopodobnie sfałszowana:

Mam zdjęcie i akt chrztu siostry. Widnieją na nim nazwiska: Tomeczko, Lejczyk i Iwaszkiewicz. Jadzia i jej adopcyjni rodzice mogli być związani z takimi miastami jak: Kluczbork, Czortków i Warszawa. Byli dobrze usytuowani, tata pracował jako lekarz. Liczę, że Jadzia ma takie samo zdjęcie w swoim albumie i się na nim rozpozna. Zadzwoń wtedy do mnie na numer 793 081 154. Marzę tylko o tym, by usłyszeć w słuchawce twój głos.

 

Źródła: www.fakt.pl

Może Cię zainteresować