×

Przez lata wychowywali nie swoje dziecko. W końcu odnaleźli biologicznego syna

Państwo Zielińscy przez 30 lat wychowywali nie swoje dziecko. Gdy prawda wyszła na jaw, postanowili odnaleźć biologicznego syna. Udało się dzięki pomocy internautów.

30 lat wychowywali nie swoje dziecko

Rodzina spod Szydłowca podzieliła się swoją historią w reportażu Uwaga! TVN. Elżbieta i January Zielińscy cztery lata temu pochwali swojego tragicznie zmarłego syna. Zwęglone ciało Macieja znaleziono na spalonym pustostanie. Aby potwierdzić jego tożsamość, od rodziców pobrano materiał genetyczny. Wynik DNA okazał się szokujący dla rodziny.

Okazało się, że 30-letni Maciej nie był ich biologicznym synem. Pani Elżbieta nie miała wątpliwości, że do zamiany dzieci doszło tuż po porodzie w radomskim szpitalu w maju 1986 r. Już wtedy zachowanie chłopca budziło niepokój – noworodek zanosił się płaczem i nie chciał pić mleka matki.

Z czasem okazało się, że nie jest on wcale podobny do swoich biologicznych rodziców, ani do swojego rodzeństwa.

Wszystkich synów darzyliśmy jednakową miłością i traktowaliśmy tak samo, jednak Maciek był zawsze oziębły w stosunku do nas, nie chciał się przytulać. Nie utrzymywał też bliskich kontaktów z braćmi ani nie chciał uczestniczyć w żadnych spotkaniach rodzinnych. Po prostu od początku czuł się u nas obco

– powiedziała Pani Elżbieta.

Później zaczęły się większe problemy. Nastoletni Maciej wagarował, a także sięgał po różnego typu używki. Po ukończeniu 30. roku życia, mężczyzna wyprowadził się z domu. Wtedy rodzina widziała go po raz ostatni.

Pomoc internautów

Państwo Zielińscy od 2016 roku starali się odnaleźć swojego biologicznego syna. W radomskim szpitalu odmówiono im pomocy. Poinformowano ich, że stara dokumentacja zostaje zniszczona po dziesięciu latach przechowywania. Nie pomogło też nagłośnienie sprawy w ogólnopolskich mediach.

Kilka miesięcy temu, pani Elżbieta za namową przyjaciółki, opublikowała apel w Internecie. Swoją historię opisała na facebookowej grupie pomagającej odnaleźć zaginionych. W końcu pojawiła się iskra nadziei:

Administratorka tej strony odezwała się do mnie, że jest ktoś, kto ma dla mnie informacje, ale chce rozmawiać tylko ze mną. Skontaktowałyśmy się. To była pani Sylwia.

Okazuje się, że pani Sylwia Koralewska na co dzień zajmuje się osobami adoptowanymi. Kobieta ustaliła, że w tamtym dniu urodziło się jeszcze dwóch chłopców.

Po godzinie [pani Sylwia – przyp. red.] przysłała mi zdjęcie. Obejrzałam i stwierdziłam, że to chyba nie on, bo nie było żadnego podobieństwa i nic nie poczułam. Wyobrażałam sobie, że jak go zobaczę, to będę wiedziała. Ale jak mi pokazała drugie zdjęcie, to był to po prostu mój mąż

– opowiada pani Zielińska.

Pierwsze spotkanie

Postanowiono wykonać badania genetyczne, które potwierdziły stuprocentowe pokrewieństwo. O wynikach poinformowała rodzinę pani Sylwia. Jak relacjonuje kobieta:

To była radość nie do opisania. Bardzo cieszę się, że mogłam zobaczyć na własne oczy, aż tak wielkie ludzkie szczęście.

Odnaleziony mężczyzna chciał się spotkać na „neutralnym gruncie”, chociaż pani Elżbieta zapraszała go do domu. Zdecydowano się więc na miejski park.

Siedzieliśmy na ławce. Patrzę, że idzie wysoki i szczupły mężczyzna. Rzucił papierosa i prawie biegiem doleciał do nas. Bez pytania, jak mamy na nazwisko czy cokolwiek, on był pewny, że to my jesteśmy rodzicami

– powiedział pan January.

Rzucił się mężowi na szyję. Przytulali się i klepali bez słów. Rozpłakałam się. Doszedł do mnie i mocno mnie przytulił. I powiedział: „Już jestem”

– dodała pani Elżbieta.

Biologiczny syn państwa Zielińskich nie chce ujawniać swoich danych ze względu na rodzinę, w której się wychował. Pani Elżbieta pragnie się jednak spotkać z kobietą, która przez 30 lat wychowywała jej biologicznego syna:

W listopadzie będzie rocznica śmierci Macieja. Chciałabym, żebyśmy przyjechały na grób i porozmawiały.

Źródła: player.pl, tvn24.pl, pomorska.pl, www.wprost.pl, wiadomosci.gazeta.pl
Fotografie: Player (miniatura wpisu), TVN Player

Polecane

Może Cię zainteresować