Kategorie NewsyPolskaŻycie

Przerażona mama zadzwoniła na policję: „Pomocy! Moje 2-letnie dziecko zostało pobite!”

Policja powinna stać na straży porządku i bronić nas o każdej porze dnia i nocy w każdym miejscu. Dlatego też nikogo nie zdziwiło wezwanie kobiety, która zaalarmowała, że jej 2-letnie dziecko zostało zaatakowane. Oczywiście zgłoszenie potraktowano jak najbardziej poważnie i wysłano funkcjonariuszy. Jakie musiało być ich zdziwienie, gdy dotarli do sali zabaw i wówczas dowiedzieli się, że napastnik ma tyle samo lat, co ofiara…

Zgłoszenie matki było na tyle dramatyczne, że policjanci szybko pojechali na miejsce. Spanikowana kobieta powiedziała, że jej 2-letnie dziecko zostało zaatakowane

Na miejscu okazało się, że złoczyńcą był… inny dwulatek, który miał być bardzo agresywny. Asp. sztab. Roman Wieczorek z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem w rozmowie z Faktami powiedział:

Zgłoszenie było dość dramatyczne, bo doszło do bójki/pobicia na sali zabaw. Policjanci, którzy przybyli na miejsce, byli mocno zaskoczeni. Okazało się, że sprawcą jest dwulatek, a pokrzywdzony jego rówieśnik i starszy o rok brat odeszli z tego miejsca tuż przed przybyciem patrolu policji

2-letnie dziecko zostało zaatakowane

Policja nie mogła nic zrobić w sytuacji, gdy na miejscu nie zastała poszkodowanego dziecka

Z pozoru sytuacja jest dość zabawna, ale niestety w złym świetle stawia dorosłych, którzy nie potrafią zająć się dziećmi i doprowadzić do tego, aby zakopać „topór wojenny”. Niemoc kobiety, która wezwała policję do sali zabaw, pokazuje, że może nie być w stanie udźwignąć wychowania maluchów, a każde dziecięce nieporozumienie odbiera jako sprawę życia i śmierci.

Wypadałoby się zastanowić, czy zasadnym jest wzywanie interwencji policji do tego typu zdarzeń

placzace dziecko

Zastanawiające jest także to, dlaczego na miejscu nie było matki, która domagała się przybycia funkcjonariuszy

Być może działała pod wpływem silnych emocji i stąd ten telefon na policję? A gdy zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła, nie miała już na tyle odwagi, aby się wycofać i wykonać kolejny telefon? Jedno jest pewne – nie było to potrzebne, a do tego ciężko sobie wyobrazić, co miałaby zrobić policja z agresywnym 2-latkiem. Kobieta, która pracuje w sali zabaw, na której doszło do „ataku”, wyznaje, że zdarzają się podobne sytuacje.

Czasem dorośli zachowują się gorzej niż te dzieci

No cóż… Czym skorupka za młodu 😛

_________________________
*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Napisz do nas, jeśli spotkała Cię historia, którą chcesz się podzielić: [email protected]