Kategorie Życie

15-latek skoczył „na główkę” z falochronu. Gdy doszło do tragedii, rodzice także byli na plaży

Lato w pełni, pogoda sprzyja kąpielom w wodzie, ale nie powinna odbierać logicznego myślenia. Zawsze należy oceniać krytycznym okiem sytuację, która panuje – czy to na morzu, stawie czy jeziorze. Jeśli nie ma się świadomości, jak jest głęboko i gdzie jest dno, nigdy nie powinno podejmować się decyzji, które mogłoby zagrozić naszemu życiu.

Nie pamiętał niestety o tej ostrożności 15-latek, który skoczył z falochronu w miejscowości Unieście koło Mielna

Do tragicznego skoku doszło popołudniu 16 sierpnia w niestrzeżonym fragmencie. Chłopak skoczył z falochronu do wody w miejscu, w którym było płytko. Uderzył głową o dno, a po chwili stracił przytomność.

Mimo że teren nie jest strzeżony, ratownicy także co jakiś czas patrolują te okolice. Dzięki temu zauważyli, że na powierzchni wody unosi się ciało. Szybko zareagowali i wydobyli 15-latka na brzeg. Rozpoczęła się akcja reanimacyjna, dzięki której przywrócono oddech i krążenie chłopaka. Po kilku minutach odzyskał także świadomość.

15-latek skoczył „na główkę” z falochronu. Gdy doszło do tragedii, rodzice także byli na plaży

Nastolatek został przetransportowany helikopterem do szpitala w Koszalinie

W czasie, gdy doszło do tej tragedii, rodzice chłopca przebywali z nim na plaży. Apoloniusz Kurylczyk z zachodniopomorskiego WOPR apeluje o rozwagę: „Ten przypadek pokazuje, jak może się skończyć taka przygoda”.

Zawsze ostrożnie, bez brawury. Pamiętajmy o tym!