×

Schodząc z Rysów pomylili szlak. Teraz szukają innych „pokrzywdzonych” i żądają odszkodowania

Niestety, niedzielni turyści muszą często słono zapłacić za brak racjonalnego postępowania w górach. Tak było i tym razem. Para zapłaciła kilka tysięcy za swój błąd. Jak się to stało, że zgubili się na Rysach?

To miał być miły wypad

Kiedy amatorzy górskich wędrówek wybrali się nad Morskie Oko nie przypuszczali, że następnego dnia znajdą się w słowackim hotelu…

Kiedy już dotarli do celu, jakim było Morskie Oko stwierdzili, że mają ochotę na więcej! Postanowili, że wybiorą się na Rysy. To nic, że wycieczka nie była zaplanowana, w końcu pogoda była ładna. Czy naprawdę sądzili, że to może się udać?

Brak map, kompasu czy chociażby latarki nie przeszkodził turystom w podjęciu decyzji o wejściu na Rysy. Na szczycie byli około godz. 19.00, ale od razu zaczęli schodzić, ponieważ na niebie pojawiły się ciemne chmury.

Tym czasem na Słowacji

Jednak, gdy o 22:30 amatorzy górskich wędrówek znaleźli się na dole, okazało się, że… nie są nad Morskim Okiem, ale gdzieś na Słowacji. Twierdzą, że nie byli sami. Razem z nimi zeszło 6 innych osób. Podobno, żadna z nich nie wiedziała, że kierują się do innego kraju.

Słowacka policja, którą pomogli wezwać miejscowi, nie chciała odwieźć zagubionych do Polski. Przetransportowano ich pod hotel, gdzie za nocleg dla 6 osób zapłacili ponad 1 800 zł. Nie były to jednak jedyne koszta. Cena taksówki następnego dnia i parkingu na Morskim Oku za kolejną dobę też była wysoka. Za wszystko „na złotówki” wyszło prawie 2 900 zł.

Oburzony turysta, po powrocie do domu opisał całą sprawę w Internecie

Opublikował wpis na Facebooku, w którym wyjaśnia, jak doszło do pomylenia szlaku. Żąda też odszkodowania od TPN i liczy na to, że wspólnie z innymi osobami, które kiedyś doświadczyły takich nieprzyjemności w górach, wspólnie „odzyskają rekompensatę”.

Jakby to lepiej było oznaczone to by do tego nie doszło. Jeśli będą musieli oddać te koszty to może pomyślą nad lepszą jakością szlaków, dlatego szukamy osób które mogłyby ogarnąć taki zwrot lub ewentualnie innych którzy mieli na Rysach tak samo aby zgłosić się po zwrot w jakiejś większej grupie bo wtedy pewnie łatwiej by było rekompensatę odzyskać.

Pod postem turysty od razu pojawiła się setka ironicznych komentarzy:

 Pojechaliśmy do Morskiego Oka, ale okazało się, że nie jest ono nad morzem tylko w górach, a potem jeszcze poszliśmy na Suchy Wierch ale był on mokry a nie suchy jak jego nazwa wskazuje. Zdenerwowaliśmy się i pojechaliśmy do Jastrzębiej Góry, a tam nie było góry i żadnego jastrzębia…

Strawa rozgorzała na tyle, że o komentarz został poproszony dyrektor TPN Szymon Ziobrowski.

Oto jego wypowiedź:

Nic takiego do nas nie dotarło, żadne tego typu żądanie. Moim zdaniem to jest zabawa, ktoś robi sobie żarty, bo nie przypuszczam, żeby ktoś o zdrowych zmysłach napisał tego typu post. Szlaki są doskonale oznakowane, więc nie ma co liczyć na jakiekolwiek odszkodowanie. Jeżeli ktoś na tę stronę co nie trzeba, to znaczy, że nie miał ze sobą mapy, podstawowej wiedzy i nie powinien się znaleźć w ogóle w Tatrach

Myślicie, że to tylko żart? Czy negatywne komentarze powstrzymały turystę amatora od wniesienia wniosku o odszkodowanie?

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Źródła: www.facebook.com, www.rmf24.pl
Fotografie: Freepik (miniatura wpisu), Pixabay.com

Polecane

Może Cię zainteresować