×

Tymon czekał na autobus, który nie przyjechał. Zamówił Ubera i dostanie zwrot kosztów

Zaskakujący wyrok sądu. Jeśli spóźnił ci się autobus i wezwiesz ubera, przewoźnik ma obowiązek zwrócić ci koszty. Czyżby ZTM miało się czego obawiać ze strony sfrustrowanych pasażerów?

Początek sprawy

Sprawę zgłosił Tymon P. Radzik były doradca dawnej minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej. Sytuacja miała miejsce 6 września 2017 roku. Radzik jechał na spotkanie. Autobusy nie przyjeżdżały od kilkudziesięciu minut. Postanowił skorzystać z usługi ubera. Następnie  wystąpił on do przewoźnika Arriva Bus Polska z wnioskiem o odszkodowanie. Uargumentował to niestarannością w świadczeniu usług transportowych. Zaskoczeniem nie była odmowa. Firma tłumaczyła się faktem, że pasażerowie powinni liczyć się z tym, że autobusy nie jeżdżą punktualnie. Sprawa trafiła do sądu.

pixabay.com

Jakim prawem?

Zapadł wyrok w pierwszej instancji. Przewoźnik zasłaniał się wieloma sprawami. Korki w mieście, opóźnienia wynikające z innych czynników. Według sądu zatory na drodze są łatwe do przewidzenia. Dlatego profesjonalna firma powinna je przewidywać i reagować na nie. Dodatkowo zaznaczył fakt, że pasażerowie muszą móc polegać na rozkładzie jazdy.

Sąd orzekł, że przewoźnicy komunikacji miejskiej są odpowiedzialni za terminowość odjazdów środków publicznego transportu zbiorowego. Rozkład jazdy musi być możliwie precyzyjny, a pasażer ma prawo móc na nim polegać – wytłumaczył Tymon P. Radzik.

Niski poziom usługi

Uderzyło mnie stwierdzenie, zawarte w korespondencji z Arrivą, że jako pasażer z wykupionym biletem długookresowym powinienem być przyzwyczajony do opóźnień komunikacji miejskiej. Zdaniem Arrivy systemowa niestaranność w świadczeniu usług transportowych przesądzała o niezasadności mojego roszczenia – skomentował w rozmowie z WP Radzik.

pixabay.com

Poszkodowany odzyskał 80 zł (koszt ubera) a koszta sądowe, pokryła strona pozwana. Z wyroku zadowolony jest Radzik. Skomentował, że trzeba skończyć z przyzwyczajaniem pasażerów do niskiej jakości usług i nierealnego układania rozkładów. Dlaczego jednak Zarząd Transportu Miejskiego nie ponosi odpowiedzialności a Arriva Bus Polska z Torunia?

Według sądu przewoźnik jest profesjonalnym podmiotem, który zgodził się na warunki umowy z ZTM, czyli też na rozkład jazdy, więc nie może unikać odpowiedzialności wobec osób trzecich za nieterminowość – zaznacza Radzik.

Kierowcy taksówek od lat walczą z firmą Uber. Uważają że przewoźnik kradnie im pracę i wykonuje ją nielegalnie ponieważ nie spełnia takich wymogów jak oni. Czyżby zyskali sojuszników wśród lokalnych przewoźników? A może wynikiem całej sytuacji będzie przyłożenie się przez przewoźników do swojej pracy oraz podniesienie jakości usług transportowych?

Źródła: finanse.wp.pl
Fotografie: pixabay.com, pl.wikipedia.org, www.flickr.com

Polecane

Może Cię zainteresować