×

Mężczyzna postanawia wziąć los bezdomnego w swoje ręce. Odmienił jego życie raz na zawsze

Za każdym razem, gdy Adam August przechodził obok głównej drogi w Marin City, tuż obok niej widział tego samego, bezdomnego mężczyznę. Obiecał sobie, że któregoś dnia zabierze go na obiad, jednak wciąż znajdował jakąś wymówkę. Zrobił to jednak w dniu, w którym poczuł się szczególnie samotny.

Gdy Adam zaprosił bezdomnego mężczyznę na wspólny obiad, dowiedział się o nim bardzo wiele. Nazywał się Terec Atkinson i od roku mieszkał w przydrożnym namiocie. Wyemigrował z Jamajki, choć w Stanach Zjednoczonych nie miał przyjaciół ani rodziny.

Historia samotnego mężczyzny bardzo poruszyła Adama. To po jej wysłuchaniu stwierdził, że sam posiłek to zdecydowanie za mało na to, co przeżył w swoim życiu. Zaprosił więc mężczyznę do domu, pozwolił mu wziąć gorący prysznic, kupił bezdomnemu nowe ubrania i oprowadził go po mieście, aby pomóc mu w znalezieniu pracy.

Całe, niecodzienne doświadczenie Adama z jego punktu widzenia zostało opisane poniżej.

„Widziałem tego faceta w Starbucks w Marin City kilka razy. Za każdym razem, gdy go mijałem, mówiłem sobie, że zabiorę go na obiad, ale zawsze znajdowałem wymówkę, aby tego nie zrobić. Dziś było zupełnie inaczej. Byłem egoistą, ale tego dnia poczułem się niezwykle samotnie. Nie chciałem sam spędzić całego dnia. Podszedłem do niego, położyłem rękę na ramieniu i powiedziałem: „Czy chcesz zjeść ze mną obiad?”.

„Tarec Atkinson urodził się i wychowywał na Jamajce. Kiedy był jeszcze dzieckiem, marzył o byciu znanym piłkarzem. Grał w szkolnej drużynie, ale nigdy nie dostał większej szansy, aby pokazać na co go stać. Przeniósł się do USA 8 lat temu. Od 12 miesięcy mieszka w namiocie, który znajduje się tuż obok autostrady. Zdarza się, że Tarec nie je całymi dniami. Niejednokrotnie żywił się zebranymi przez siebie jagodami. Bezdomny mężczyzna spędza 90% swojego czasu w samotności, ponieważ USA nie ma przyjaciół ani rodziny. Gdy tylko dowiedziałem się, że ostatni raz brał kąpiel miesiąc temu, zabrałem go do swojego mieszkania, aby mógł wziąć gorący prysznic. Był w takim stanie, że nie miał szansy na znalezienie pracy, bo jak można wypełnić wniosek i starać się o pracę, jeśli nie jadło się przez kilka dni?! Powiedziałem Tarecowi, że pomogę mu szukać pracy w przyszłym tygodniu.”

„Gdy spotkaliśmy się następnym razem, wiedziałem, że muszę zainwestować w nowe ubrania dla Tareca. Zatrzymaliśmy się w Ross, aby kupić mu koszulę i jakieś spodnie. Byłem zszokowany natychmiastową zmianą w jego zachowaniu. Na jego twarzy bardzo szybko zagościł promienny uśmiech, a do tego przyjął zupełnie inną postawę ciała. Następnym zadaniem było znalezienie pracy. Spędziliśmy dwa kolejne dni na jej poszukiwaniu. Byliśmy w Walgreens, CVS, Safeway, Home Depot, Starbucks i nie tylko. Chciałem mu pomóc, aby nie czuł się więcej samotny. Chodzenie po firmach i pytanie o pracę jest niesamowicie przytłaczające, ale mimo to nie poddawaliśmy się. Byłem z niego bardzo dumny, bo widziałem w nim chęci do działania. Choć mieliśmy kilka pozytywnych odpowiedzi, większość pracodawców oczekiwało złożonych przez internet wniosków. Wydawać by się mogło, że to żaden problem, jednak nie do końca…”

„Tarec nie posiadał komputera. Poszliśmy więc do miejscowej biblioteki i zaczęliśmy wypełnianie wniosków. Widok bezdomnego mężczyzny, który wypełnia wniosek do pracy był bezcenny. Robił to z niesamowitym zapałem. Niektórzy ludzie niesłusznie oceniają bezdomnych nie znając ich historii. Mówią: „Dlaczego on po prostu nie pójdzie do pracy?” lub „Są leniwi”. Widziałem na własne oczy, że wcale tak być nie musi. Bez mojej pomocy nie byłby w stanie nic zrobić. Ja również niejednokrotnie potrzebowałem wsparcia, aby poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Wszyscy w pewnym momencie życia, znajdujemy się w sytuacji, gdzie pomoc drugiej osoby jest nam naprawdę potrzebna.”

„Po tygodniowych rozmowach telefonicznych, Tarec został zaproszony na rozmowę do Safeway. Pamiętam jak bardzo stresował się, gdy tam jechaliśmy. Spojrzałem na niego i zapytałem jak się czuje. Wtedy on spojrzał na mnie i odpowiedział: „To jest to”. Wierzyłem mu. Gdy dojechaliśmy na miejsce, wysiadł z samochodu, a ja życzyłem mu powodzenia. 20 minut później wrócił z uśmiechem na twarzy. To była niesamowita chwila!”

Podobnie jak my wszyscy, Tarec też szuka w swoim życiu celu. On pragnie szczęścia. Pragnie kobiety, która go pokocha. Chce lepszego życia, chce mieć rodzinę i stabilne życie. To normalny człowiek…. Mam nadzieję, że ta historia zainspiruje innych do szerzenia miłości. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, a każdy z nas może się znaleźć kiedyś w takiej czy innej, przykrej sytuacji. Czasami wszystko czego potrzebujemy to zwykła przyjaźń, wyciągnięta w naszym kierunku ręka drugiej osoby. Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie mojej historii.”

Może Cię zainteresować

zamknij