×

Policjant potrącił psa i uciekł. „Zwierzak zdechł na moich rękach krztusząc się krwią”

Bardzo przykry incydent miał miejsce na jednej z łódzkich ulic. Policjant śmiertelnie potrącił psa i odjechał z miejsca zdarzenia. Po samochodzie została tylko tablica rejestracyjna, która odpadła po zderzeniu ze zwierzakiem. Dlaczego funkcjonariusz nie zatrzymał pojazdu i nie pomógł konającemu czworonogowi?

Policjant śmiertelnie potrącił psa i odjechał

Aż ciężko uwierzyć, że za tą historią stoi funkcjonariusz policji, który w takiej sytuacji powinien być swego rodzaju autorytetem dla społeczeństwa. Do zdarzenia doszło dzisiaj, 1 października, tuż po godzinie 10.00 na ulicy Rzgowskiej w Łodzi. To właśnie tam policyjny radiowóz potrącił niewielkiego pieska, po czym odjechał z miejsca wypadku. Uderzenie było na tyle silne, że zwierzak, który uciekł swojej pani, chwilę później zmarł.

Właśnie byłem świadkiem potrącenia przez policję psa. Odjechali i nawet zostawili numery. Zdechł na moich rękach krztusząc się krwią – napisał Tomasz, jeden ze świadków zdarzenia

Drugi ze świadków potwierdza słowa pana Tomasza podkreślając, że „policjant nawet się nie zatrzymał”.

Dochodzenie trwa

Do zdarzenia w rozmowie z Fakt24 odniósł się rzecznik łódzkiej policji, Marcin Fiedukowicz, który potwierdza, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce.

Pracownik cywilny policji podczas przejazdu technicznego potrącił psa, który nagle wybiegł na ulicę. Prowadzimy dochodzenie w tej sprawie. Musimy ustalić, jak rzeczywiście wyglądała sytuacja, trzeba sprawdzić, czy kierowca faktycznie uciekł z miejsca zdarzenia, czy był świadomy potrącenia zwierzęcia. Musimy ustalić świadków, zebrać materiał. W tym momencie jest jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać o winie kierowcy

Policja apeluje do świadków, aby zgłaszali się na komendę miejską policji w Łodzi i złożyli stosowne zeznania.

Co należy zrobić, kiedy potrącimy zwierzę lub jesteśmy świadkami takiego zdarzenia?

Bez względu na to, czy to my potrąciliśmy zwierzę czy też jesteśmy świadkami takiego zdarzenia, w pierwszej kolejności powinniśmy pomóc stworzeniu. Zawsze istnieje szansa, że zwierzak przeżyje zderzenie. Ranne stworzenie należy przewieźć wówczas do najbliższego weterynarza. Możemy to zrobić na własną rękę, zadzwonić po pomoc na policję, straż miejską lub do pracowników schroniska.

Przy czym z moralnego punktu widzenia najbardziej odpowiednim rozwiązaniem jest samodzielne przetransportowanie psa czy kota do weterynarza. Wówczas zrehabilitujemy się przynajmniej płacąc za koszty leczenia. Gdy wezwiemy służby, koszta te poniesie miasto lub właściciel zwierzęcia – mówi w rozmowie z Fakt24 Małgorzata Lamperska, rzeczniczka poznańskiego schroniska

Warto również wiedzieć, że jeśli sprawca ucieknie z miejsca zdarzenia, grozi mu kara grzywny do 5 tys. złotych.

Czy funkcjonariusz odpowie za nieudzielenie pomocy zwierzakowi i ucieczkę z miejsca zdarzenia?

Może Cię zainteresować

zamknij