×

Mają 16 dzieci i nie chcą na tym poprzestać. Jaka przyszłość czeka ich maluchy?

Mają 16 dzieci, ale nie wykluczają, że ich rodzina może jeszcze się powiększyć. Małżeństwo przez całe swoje życie skupia się na wychowywaniu potomstwa. W swoich mediach społecznościowych pokazują, jak wygląda codzienność w domu stale przepełnionym ludźmi.

Niepewna przyszłość

Patrząc na rodziny tak liczne, jak klan Bonellów, można odnieść wrażenie, że nie wszyscy w XXI wieku wiedzą o istnieniu antykoncepcji. Co ciekawe, niewielki odsetek społeczeństwa wcale nie zamierza powstrzymywać swojej płodności i nie wyznacza sobie żadnych limitów dotyczących ilości posiadanych dzieci. Ludzie Ci nie zważają na to, w jakich warunkach będą wychowywały się ich potomkowie oraz jak będzie wyglądała ich przyszłość. Zakup mieszkania czy samochodu dla każdego z dorosłych dzieci to coś, co już z założenia jest poza ich zasięgiem. Zamiast tego, rodzina musi skupiać się na przetrwaniu „od pierwszego do pierwszego” w czym naturalnie pomaga im finansowe wsparcie od państwa, czyli pracujących obywateli.

Jeni Bowell zdaje się nie przejmować przyszłością swojego potomstwa. Matka szesnaściorga dzieci deklaruje, że będzie rodziła tak długo, jak tylko pozwoli jej na to ciało. Pomimo tego, że jest już babcią, nie widzi nic złego w posiadaniu kolejnych maluchów. 18-osobowa rodzina z Australii jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Na Facebooku, YouTube i Instagramie pokazuje, jak wygląda jej życie. Kobieta dodaje zdjęcia przedstawiające tony jedzenia, które pochłaniają jej najbliżsi oraz sterty prania, które produkują. Jeni Bonell jest wyjątkowo religijną osobą i uważa, że tak liczna rodzina to prawdziwe błogosławieństwo.

Jestem pobłogosławiona tak dużą liczbą dzieci.

Przepaść wiekowa pomiędzy rodzeństwem jest ogromna. Najstarsze z gromadki ma 31 lat, a najmłodsze zaledwie 6. Innymi słowy starsze dzieci teoretycznie mogłyby być rodzicami młodszych.

Mają 16 dzieci

Życie w rodzinie wielodzietnej wiąże się z wieloma trudnościami. Noszenie używanych ubrań czy potencjalne niedobory jedzenia to główne wyzwania. 51-letnia Jeni i jej mąż są jednak optymistycznie nastawieni do życia. Nie zwracają uwagi na problemy i twierdzą, że nie mieliby nic przeciwko temu, aby mieć więcej dzieci. Małżeństwo mieszkające w australijskim stanie Queensland do tej pory doczekało się dziewięciu synów i siedmiu córek. Zdążyli już zostać dziadkami i mają sześcioro wnucząt.

W jednym z vlogów opublikowanych w sieci 51-letnia Jeni wyznała, że tygodniowo na jedzenie dla rodziny wydaje ok. 1300 złotych. Rodzina nie może pozwolić sobie na luksusy. Ich śniadanie zazwyczaj składa się z jajecznicy, tostów, fasoli i bekonu. Kobieta śmieje się, że sprzedawcy w sklepach w czasie jej zakupów mogliby odnieść wrażenie, że prowadzi motel. Część starszych dzieci wyprowadziła się już z domu, zwalniając tym samym trochę miejsca dla młodszych.

Będzie więcej dzieci?

Ray Bonell, głowa rodziny przyznaje, że jest otwarty na posiadanie większej liczby dzieci.

Kochalibyśmy więcej dzieci. Jeszcze się to nie wydarzyło, ale pokochalibyśmy więcej.

Jeni cieszy się z tego, jak wygląda jej życie.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co mamy, jesteśmy bardzo otwarci na więcej. Możliwe, że jesień życia to uniemożliwi, ale zawsze pozostaje nadzieja. Jeśli to się stanie, to się stanie. Jeśli nie, to nie, tak czy inaczej jesteśmy szczęśliwi. Będziemy mieć dzieci tak długo, jak będzie to możliwe.

Para poznała się na zabawie. Jedna z piosenek spodobała się Jeni i dlatego poprosiła Raya do tańca. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie.

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook , Instagram

Może Cię zainteresować

zamknij