in

Opisała, jak wyglądały pierwsze godziny po urodzeniu dziecka. Była zmęczona i obolała

Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, jak wyglądają pierwsze godziny po porodzie, dopóki same nie zajdą w ciążę i nie urodzą. Wiele kobiet unika tego typu rozmów, jakby stanowiło to temat tabu. Głos w tej sprawie zabrała jednak Kayly Gonzales, która urodziła piątkę dzieci i doskonale wie, jak wiele wysiłku i poświęcenia to od niej wymagało. Jednym zdjęciem udowadnia natomiast, że czas po porodzie wcale nie jest lżejszy.

Pod dającą do myślenia fotografią, Kayly umieściła długi opis dotyczący tego, przez co przechodziła. Cóż, z pewnością nie były to dla niej łatwe chwile. Oto, co możemy przeczytać:

To zdjęcie dokładnie podsumowuje pierwsze 48 godzin po porodzie. Podczas gdy poród był dla mnie dość łatwy, po porodzie moja kobieca natura pchała mnie w zupełnie innym kierunku, do najciemniejszych głębin pod względem fizycznym, emocjonalnym i psychicznym.

Mając 4 dzieci, byłam na to przygotowana. Mam wsparcie, realistyczne oczekiwania. Ale te dni są ciężkie, nie da się tego obejść.

Ten dzień był długi i bardzo stresujący. Jedno z moich dzieci obudziło się, zdając sobie sprawę, że nowe dziecko zostaje z nami naprawdę. Płakało przez większość dnia. Rozpoczęła się karuzela hormonalna i ja też spędziłam większość dnia na płaczu. Bardzo tęskniłam za moimi starszymi córkami.

Uściślając, nie jest łatwo dojść do siebie po 72-minutowym porodzie. Moje biodro było jakby złamane, a chodzenie prawie niemożliwe. Czułam ból w mięśniach, o których istnieniu do tej pory nie wiedziałem, który promieniował wzdłuż prawego uda. Skurcze były tak intensywne, że wydawało mi się, że znowu szykuję się do porodu. 

Poród skończy się tak szybko jak się zaczął, nie zdążyłam się zorientować, co się dzieje. Moje piękne dziecko wydawało się nieznane – mniejsze niż inne i nieoczekiwanie męskie. Wydawał się dziwny i obcy, a ja walczyłam o to, by związać się z nim w taki sam sposób, jak wtedy, gdy rodziły się moje córki. Nie miałam jeszcze mleka, a on był głodny i niecierpliwy.

W tej chwili chciałam tylko wziąć prysznic. Byłam sama tylko dlatego, że mój partner wyprowadził naszą córkę z domu, by odwrócić jej uwagę od przygnębiającego widoku mnie, trzymającej drugie dziecko, kiedy wszystko, czego chciała to trzymanie właśnie jej.

To był pierwszy raz, kiedy położyłam noworodka – od jego narodzin stosowałam kontakt „skóra do skóry”. Obawiałam się, że nie będzie spokojny wystarczająco długo, bym umyła moje zmęczone, obolałe ciało. Gdy woda pod prysznicem się nagrzała, usiadłam, by zrobić siku i wylać z siebie ciężar wszystkich trudnych uczuć, po czym skumulowałam je w sobie na tyle, by wykorzystać ograniczony czas, jaki miałam, zanim niemowlak znów potrzebował mojej klatki piersiowej. Zegar zawsze tyka. Tak jest po porodzie.

Źródło: ofeminin.pl | Fotografie: instagram.com