×

Iza bała się śmierci. Poruszające słowa pacjentki, która leżała z Izą na sali

„Idę spać. Buźki mamuś” – to była ostatnia wiadomość, jaką Iza wysłała swojej mamie. 30-letnia Iza bała się śmierci. Przeczuwała, że dzieje się coś bardzo złego. Ale lekarze mówili, że trzeba czekać. O ostatnich godzinach życia Izy w poruszających słowach opowiedziała pacjentka, która leżała z nią na sali.

30-letnia Iza bała się śmierci

Iza trafiła na oddział szpitala w Pszczynie w 22. tygodniu ciąży. Młoda kobieta bardzo źle się poczuła. Gdy przyjęto ją na oddział, dziecko jeszcze żyło. W związku z tym, że stan zdrowia Izy się pogarszał, następnego dnia wykonano USG. Wtedy okazało się, że dziecko zmarło. Dopiero wtedy lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Ale Iza zmarła w drodze na blok operacyjny. Przyczyną śmierci był wstrząs septyczny.

Mogę powiedzieć, że była pod stałą opieką lekarską. Nie było sytuacji, w której pozostawiona była bez opieki. Dbał o nią cały zespół i proces leczniczy był prowadzony od samego początku

– twierdzi Barbara Zejma-Oracz, rzecznik prasowy Szpitala Powiatowego w Pszczynie. Jednakże bliscy Izy są innego zdania.

Z sms-ów, które Iza wysyłała do bliskich, dowiadujemy się, że bała się śmierci i miała bardzo złe przeczucia. Kobieta relacjonowała, że lekarze przyjęli „postawę wyczekującą”, i wiązała to z przepisami dotyczącymi aborcji.

Zmarła, w trakcie pobytu w wiadomościach wysyłanych do członków rodziny i przyjaciół relacjonowała, że zgodnie z informacjami przekazywanymi jej przez lekarzy, przyjęli oni postawę wyczekującą, powstrzymując się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu, co wiązała z obowiązującymi przepisami ograniczającymi możliwości legalnej aborcji

– napisano w komunikacie kancelarii, która reprezentuje rodzinę zmarłej pacjentki.

Przy przyjęciu stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W toku hospitalizacji płód obumarł. Po niespełna 24 godzinach pobytu w szpitalu zmarła także pacjentka. Przyczyną śmierci był wstrząs septyczny. Zmarła pozostawiła męża i córkę

– zaznaczono.

„W nocy już klęczała na ziemi, wymiotowała”

Gdy Iza skarżyła się na to, że coraz gorzej się czuje, tak naprawdę nie zrobiono nic, by jej pomóc. Położne miały powtarzać, że to wina przeziębienia, lekarze, że trzeba czekać. To inna pacjentka, leżąca z Izą na jednej sali, wezwała do niej lekarza. 30-latka sama nie była już w stanie tego zrobić… Relacja kobiety, która była przy Izie w ostatnich godzinach jej życia, jest wstrząsająca. Kobieta podkreśla, że 30-latka wielokrotnie alarmowała, że czuje się coraz gorzej.

Bała się spać, jakby się bała, że się nie obudzi. W nocy już klęczała na ziemi, wymiotowała. Zabrali ją z sali mówiąc, że inne pacjentki muszą być wypoczęte i wyspane, bo jutro mają zabieg

– relacjonuje w programie „Uwaga TVN”.

Słowa pacjentki zaprzeczają temu, co twierdzi rzeczniczka szpitala.

Czuła, że coś jest nie tak, ale cały czas jej mówili, że serce płodu bije i dopóki bije to tak musi być. Zgłaszała to kilkukrotnie położnej, mówiła to też lekarzowi, który był raz na wizycie. Miała swój termometr, sama mierzyła temperaturę. Miała bardzo wysoką gorączkę. Około godz. 20 siedziała po turecku i się trzęsła. Miała z 40 stopni gorączki. Poszłam po położne, lekarza. Przyszły tylko położne, sprawdziły, czy faktycznie ma tak wysoką gorączkę i wyszły. Wróciły po jakimś czasie i podały jej kroplówkę z jakimś lekiem przeciwgorączkowym

– opowiada kobieta.

Mówiły, że pewnie jest przeziębiona, bo ma taki zachrypnięty głos. Ona odpowiadała, że nie jest chora i że dzieje się z nią coś złego. Mówiła położnej: „Coś jest ze mną nie tak, coś się ze mną dzieje”. Po kroplówce wróciła na chwilę do siebie, znów rozmawiałyśmy, ale po paru godzinach znów był nawrót gorączki i znów dostała kroplówkę. W międzyczasie była w zabiegowym i lekarz nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Serce biło, więc wszystko jest w porządku i trzeba czekać.

– dodaje.

Zaczepiony przez reportera TVN-u lekarz stwierdził, że z robił wszystko, co w jego mocy, by ratować życie Izy. Czy to samo powtórzyłby patrząc w oczy jej 9-letniej córce, która została pozbawiona matczynej miłości i opieki?

Fotografie:

Może Cię zainteresować

zamknij