×

Tragiczny wypadek 3 ciężarówek na S1. Jedna z nich przygniotła motocyklistę

W wyniku wtorkowego zderzenia tirów na drodze S1, ciężarówka przygniotła motocyklistę. Niestety, jego życia nie udało się uratować. Do tej pory nie wiadomo, dlaczego kierowca jednego z tirów stracił panowanie nad kierownicą.

Ciężarówka przygniotła motocyklistę

Do wypadku trzech tirów doszło na trasie ekspresowej S1 w Sosnowcu, we wtorek 4 czerwca. Kierowca ciężarówki z piaskiem jadąc prawym pasem w kierunku Tychów, stracił panowanie nad kierownicą. Wówczas jego pojazd zjechał na lewy pas i zniszczył bariery oddzielające jednie. Wpadając na przeciwległy pas, pojazd zderzył się z drugą i trzecią ciężarówką.

W wyniku zderzenia trzech tirów, ciężarówka z piaskiem przewróciła się i przygniotła motocyklistę. Kierującym motorem był doktor Ignacy, weterynarz.

Ciężarówka przygniotła motocyklistę – policja nie ustaliła przyczyny wypadku

Do tej pory policji nie udało się ustalić, dlaczego kierowca stracił panowanie nad pojazdem. Bardzo możliwe, że przyczyną wypadku był wystrzał opony. Kierowca podkreślał, że tir zaczął przewracać się na lewy bok, jeszcze zanim przekroczył bariery jezdni.

Wiadomo, że kierowcy tirów byli trzeźwi i próbowali uniknąć zderzenia. Niestety żaden z nich nie zauważył motocyklisty. Żeby wydobyć 42-latka spod kabiny tira, konieczne było sprowadzenie dźwigu. Doktor Ignacy zginął na miejscu.

Kierowca jednośladu pracował w klinice dla zwierząt

Weterynarz mieszkał w Tychach, wraz z żoną i 14-letnim synem. Kiedy doszło do wypadku, jechał do kliniki weterynaryjnej, w której pracował od 16 lat. 42-latka wspominał właściciel lecznicy:

Pacjenci czekali. On nigdy się nie spóźniał. Jak stanął w korkach, to dzwonił, żeby pacjenci się nie denerwowali. Był bardzo poukładany. Tak się składa, że wszyscy mężczyźni z naszej kliniki jeżdżą na motocyklach i on słynął z ostrożności

Właściciele czworonożnych pacjentów wspominają doktora Ignacego

Lekarz był bardzo lubiany przez swoich pacjentów i ich właścicieli. Podejmował się zabiegów, których bali się przeprowadzić inni. Teraz żegnają go z ogromnym bólem:

Nasz ukochany lekarz, uratował życie naszemu Dropsikowi.

Straszna tragedia. Znaliśmy doktora Ignacego od 12 lat, całe życie mojego psa, jeszcze parę dni temu operował Luckiego. Podjął się trudnej operacji, której inni weterynarze nie chcieli, nie potrafili zrobić. Lucky żyje i ma się dobrze. Dziękuję za wszystkie rady i pomoc

Uratował mojej Tekilce życie.

To jakiś sen? To niemożliwe, najlepszy lekarz, jakiego do tej pory poznałam wraz z moim Simbą.

Matko. Zawsze nas ratował na dyżurze, jak z moim psiakiem było coś nie tak. Kiedy okazało się, że nic wielkiego się nie stało, to nie wziął za wizytę ani gorsza. Mimo później pory. Takich ludzi jest bardzo mało. Wielkie serce, zrozumienie. Serce płacze.

Ogromny żal i szok. Tak wspaniały człowiek i lekarz, naszego psa też uratował. Ulubiony, najlepszy pan doktor, chodziliśmy do niego z Rufikiem od 12 lat i jak tu uwierzyć, że już go nie spotkamy w gabinecie.

Wylądowaliśmy na ostrym dyżurze u doktora w trakcie majówki. Któż mógłby pomyśleć, że będzie to nasze ostatnie spotkanie. Doktorze… Na pewno gdzieś tam po drugiej stronie tęczy spotkasz te wszystkie zwierzaki, którym pomogłeś, a których też już nie ma z nami.

Straszny żal! Ulubiony doktor naszego Corso, sam już nie wie, ile razy byliśmy u doktora Ignacego, zawsze witani nieodmiennie „Corso, przyjacielu mój, chodź tu do mnie – przywitamy się”. Dzisiaj mieliśmy jechać na wizytę.

Nie, nie! Ja się nie zgadzam, to nie może być prawda! Całkowity brak zgody na tak okrutną wiadomość. Nasz ulubiony pan doktor, który uratował życie sierściuszkowi Bazarowi?

Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim doktora Ignacego.

Polecane

Może Cię zainteresować