×

„Chciał zobaczyć jak to jest kogoś zabić”. Po morderstwie zjadł mózg ofiary

„Chciał zobaczyć jak to jest kogoś zabić”. 39-letni Maciej M. opowiedział ze szczegółami o tym, jak wyglądało morderstwo, którego dokonał przed laty. Po zakończeniu rzezi mężczyzna zjadł surowy mózg własnego kolegi. Szczegóły tej historii są wstrząsające.

Wizja lokalna

Zbrodnia, której dokonał Maciej M., to coś tak niewyobrażalnego, że nawet śledczy na co dzień zajmujący się podobnymi przestępstwami, nie mogli powstrzymać zdziwienia. Mierzący 182 centymetry wzrostu i ważący ponad 100 kg potwór dokonał istnej rzezi. 24 marca 2014 r. przy ul. Zaułek Fabryczny w Chocianowie (województwo dolnośląskie) rozegrały się sceny rodem z horroru. 57-letni Jan K. zaprosił młodszego o 25 lat kolegę na libację alkoholową. W trakcie dwuosobowej imprezy, Jan niechcący rozlał na podłogę kilka kropel alkoholu. Widząc, że denaturat się marnuje, Maciej M. niespodziewanie wpadł w szał. Zabił swojego towarzysza. Później, gdy morderstwo wyszło na jaw, a śledczy zorganizowali wizję lokalną, sprawca ze szczegółami opowiadał o przebiegu wydarzeń w tamtym dniu.

Podczas oględzin miejsca zbrodni prowadzonych w towarzystwie śledczych, 39-letni obecnie Maciej M. sprawiał wrażenie normalnego, zrównoważonego człowieka. W spokojny sposób, bez emocji opowiadał o makabrycznej przestępstwie. Wraz ze śledczymi i oskarżonym dziennikarze Faktu uczestniczyli w wizji lokalnej budynku, w którym w 2014 roku doszło do morderstwa. Maciej M. bez cienia skruchy pokazywał śledczym, jak wyglądały ostatnie chwile życia jego ofiary.

Ja siedziałem tu, a on siedział tu. […] Żeśmy siedzieli, pili, zapalili dwa papieroski, czasem żeśmy pogadali. W pewnym momencie rozlał kieliszek denaturatu. Ja wstałem, kopnąłem go w klatkę i wtedy zobaczyłem młotek, który leżał tu o.

 

 

„Chciał zobaczyć jak to jest kogoś zabić”

Maciej M. dokładnie prezentował śledczym, jak wyglądały ciosy, które zadał młotkiem swojej ofierze.

On już zaczął się podnosić, no to podszedłem i zacząłem go okładać. O tak i tak. On leżał tu, a ja go biłem do momentu, aż zaczął charczeć. Wtedy go jeszcze parę razy stuknąłem młotkiem. To była chwila moment!

Po zamordowaniu mężczyzny Maciej M. oczyścił ręce i wytarł młotek w czerwoną koszulę z flaneli, na której po dziś dzień można dostrzec zaschnięte ślady krwi. Morderca miał świadomość, że dopuścił się strasznej zbrodni, dlatego zamierzał wyjść z budynku niezauważony.

Potem wyjrzałem przez to okno, czy ktoś by mnie widział, gdybym przez nie wyszedł. Tutaj stał samochód, więc wyszedłem drzwiami.

Tuż przed opuszczeniem mieszkania morderca przypomniał sobie jednak o okrutnej żądzy, którą już od dawna pragnął spełnić. Z ciała ofiary wyrwał kawałek mózgu i zabrał go ze sobą. 

Miałem w kurtce, w kieszeni kawałek woreczka. Wziąłem do niego kawałek mózgu, o taki wielkości połowy palca.

 

 

 

Pragnął tego od dawna

Maciej M. zeznał, że zabrał mózg ofiary do domu i tam zjadł go na surowo. Jak powiedziała przed sądem jego matka, 39-latek od dłuższego czasu wykazywał niepokojące zainteresowanie tematem kanibalizmu.

Kilka razy powtarzał „to” (chodzi o opowieści – red.) o kanibalach i jedzeniu ludzkiego mózgu.

Co ciekawe, morderstwo Jana nie było jedyną zbrodnią, której dopuścił się Maciej M. Wcześniej zamordował także innego człowieka. Tłumaczył, że jego motywacją do zabójstwa była chęć zobaczenia, „jak to jest kogoś zabić.” Chciał się poczuć jak „pan życia i śmierci”.

Do podobnej zbrodni doszło w Polsce 19 lat temu. Grupa mężczyzn zjadła ciało nielubianego kolegi.

Fotografie: Imgur (miniatura wpisu), Google Maps, Imgur

Może Cię zainteresować

zamknij