×

Lauren Perkins zawsze marzyła o tym, aby zostać mamą. Pragnęła tego, jak niczego na świecie. Przez kilka lat próbowała zajść w ciążę, ale nie udawało jej się to. Na samym początku nie chciała korzystać z pomocy medycyny, ale po czasie zrozumiała, że ten pomysł nie jest taki zły i to światełko w tunelu dla niej i dla jej męża Davida.

W czasie wyjazdu ze znajomymi, jedna z osóba (ksiądz) w luźnej rozmowy powiedziała:

Oj Laura, Ktoś tam na górze ma wobec Ciebie wielkie plany. Nie wiem do końca, co to może być, ale wiem, że to będzie coś pięknego

Powrót do domu

W czasie drogi powrotnej myślała o słowach księdza, ale w domu kompletnie o tym zapomniała. Minęło kilka dni i Laura razem z mężem zdecydowała, że chce spróbować sztucznego zapłodnienia. Kobieta była przekonana, że to nie zadziała; że jej przeznaczeniem nie jest bycie mamą… Jakie było ich zaskoczenie, gdy okazało się, że Laura zaszła w ciążę!

Szczęśliwa nowina

Podczas pierwszego badania lekarka powiedziała Laurze, że poziom hCG jest zdecydowanie za wysoki. Oznaczało to, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że para spodziewa się bliźniaków.

Małżeństwo było zachwycone. W końcu tak długo starali się o dziecko, że wizja posiadania bliźniaków była dla nich jak los na loterii. Wtedy nadszedł czas badania USG, którego oboje tak bardzo wyczekiwali.

Sześcioraczki!

Lekarz w czasie badania otwierał coraz szerzej oczy, aż w końcu powiedział do pary: „Kochani, spodziewacie się pięcioraczków!”

Laura uznała, że to nie może być prawda, ale dosłownie w tej samej chwili ginekolog wyszeptał: „Czekajcie, widzę szóstego dzidziusia!”

Takiej wiadomości nikt się nie spodziewał!

Zdezorientowana para wpatrywała się w ekran w kompletnym szoku. Szóstka dzieci! Szansa, że wszystkie maluchy przeżyją ciążę, była niska. Lekarz zasugerował, żeby dokonać poważnej decyzji. Para nie wyobrażała sobie, że pozbawiłaby życia którekolwiek z szóstki dzieci. Dla nich decyzja była podjęta w chwili, gdy dowiedzieli się o ciąży.

Lekarze na medal

Specjaliści okazali im ogromne wsparcie. Obiecali zrobić wszystko, co w ich mocy, aby zapewnić, że każde dziecko przeżyje. Mocne słowa i mocna obietnica. Szpital przeszedł ogromny wysiłek, aby uniknąć komplikacji związanych z porodem. Starali się wszyscy – od pielęgniarek po lekarzy.

W poniedziałek rano, 23 kwietnia 2012 roku nadszedł ten dzień

Lauren była w 30. tygodniu ciąży – dzieci urodzone przed 37. tygodniem uznawane są za wcześniaki, ale w przypadku ciąży mnogiej to normalne. W sali porodowej zebrało się 35 osób ze szpitala. Lekarz prowadzący potrzebował pomocy sześciu pielęgniarek, aby móc przyjąć na świat dzieci.

Wycieńczający poród

Na świecie pojawili się: Andrew, Benjamin, Caroline, Leah, Allison i Levi. Laura nie mogła ukryć łez wzruszenia:

Nie spodziewałam się zobaczyć wszystkich moich dzieci razem. To ogromne przeżycie i wielka radość

Maluszki nie były na tyle zdrowe, aby móc przebywać bezpośrednio z rodzicami przez pierwsze dni. Czterodniowa Allison była pierwszym dzieckiem w stanie wystarczająco stabilnym, aby samodzielnie funkcjonować.

Miłość zwycięży wszystko!

Po wielu intensywnych tygodniach miłości i opieki ze strony personelu, rodzina w końcu mogła opuścić szpital i tylko mała Lea musiała pozostać pod opieką lekarzy.

Była najmniejsza i nie miała tyle przestrzeni w moim brzuchu, co pozostała piątka, aby się odpowiednio rozwijać. Jej mózg nie był w pełni wykształcony

Rodzina to siła

Para ma bardzo duże wsparcie ze strony bliskich, co niezmiernie im pomogło, jeśli chodzi o przetrwanie najcięższych i najtrudniejszych chwil. Nie da się ukryć, że istotne było także wsparcie finansowe. Małżeństwo jest również niezmiernie wdzięczne całemu szpitalowi, który stanął na głowie, aby dzieci przeżyły.

Dziś są razem najszczęśliwsi pod słońcem

Mój lekarz był najlepszy i zawsze już będę mu wdzięczna za to, czego dokonał. Poziom opieki i wsparcia był na najwyższym poziomie. Poza tym ogromnie dziękujemy całemu personelowi, który godzinami pokazywał nam, jak zajmować się tak dużą gromadą dzieci. Wszyskie te osoby mają szczególne miejsce w naszych sercach

Dziś sześcioraczki są sześciolatkami!

Nie jest czasem łatwo i trzeba się paru rzeczy nauczyć i dostosować, ale ten chaos jest naszym życiem i nie wyobrażamy sobie, że mogłoby być inaczej. Andrew, Benjamin, Levi, Allison i Caroline są zdrowi. Niestety Lea jest w cięższej sytuacji. Jej mózg nie jest w pełni rozwinięty. Będzie potrzebować już zawsze naszej opieki, ale dla nas jest ukochanym dzieckiem tak jak pozostała piątka

Taka rodzina to ogromny skarb!

Polecane

Może Cię zainteresować