×

Staruszek o lasce ledwo szedł, by zdążyć na busa. Kierowca zamknął mu drzwi przed nosem

Dziś napisał do nas Przemek, który był świadkiem bardzo przykrej sytuacji i wręcz nagannego zachowania jednego z pracowników firmy przewozowej. Na szczęście on sam okazał serce i pomógł starszemu panu w potrzebie, nawet kosztem swojego spóźnienia do pracy. Oby takich ludzi jak Przemek było więcej!❤

„Kierowca przeszedł sam siebie”

Zazwyczaj nie analizuję tego, co robią inni w moim otoczeniu, zwłaszcza zupełnie obcy mi ludzie. Jednak obok tego zdarzenia nie mogę przejść obojętnie. Już od dawna wiedziałem, że wielu spośród kierowców prywatnych busów, przewożących pasażerów, to ludzie bez żadnych skrupułów(oczywiście podkreślam, że nie wszyscy). Nieraz widziałem, jak odjeżdżają, mimo że doskonale widzą, jak ktoś biegnie, aby załapać się jeszcze na ten kurs. Ale teraz ten buc (inaczej nazwać go nie mogę) przeszedł samego siebie…

Zamknął staruszkowi drzwi przed nosem

Stałem na przystanku, czekając na kolegę, z którym jeżdżę do pracy. Z oddali widziałem, że bus właśnie nadjeżdża. Dostrzegłem też, że do przystanku zbliża się ledwo idący, starszy pan o lasce. Bus podjechał. Zatrzymał się i wsiadło 2 osoby. Starszy mężczyzna nie zdążył jeszcze do niego dojść, ale zaczął machać do kierowcy, aby poczekał. Wiecie co zrobił ten gość? Poczekał chwilkę, ale gdy staruszek był już prawie na miejscu, zamknął drzwi i odjechał. Wszystko z parszywym i złośliwym uśmieszkiem na twarzy. Dosłownie zagotowała się we mnie krew! Jak można być takim wrednym człowiekiem?! Przecież to nie mieści się w głowie!

Miał umówioną ważną wizytę u lekarza

Staruszek zaczął przeklinać pod nosem. Po chwili jednak bardzo się przejął. Okazało się, że ma umówioną wizytę do lekarza, na którą czekał już od pół roku… Miał świadomość tego, że już na nią nie zdąży, bo następny bus miał być dopiero za godzinę. Wtedy nadjechał mój kumpel i postanowiliśmy, że podwieziemy dziadeczka. Jego przychodnia znajdowała się totalnie w innym końcu miasta niż nasze miejsce pracy i mieliśmy świadomość tego, że przez korki spóźnimy się na swoją zmianę, ale stwierdziliśmy, że są rzeczy ważniejsze.

Zdążył!

Ostatecznie dziadeczek zdążył do lekarza, a my spóźniliśmy się 15 minut. Na szczęście nasz szef to wyrozumiały gość. Stwierdził, że koniecznie musimy zadzwonić też do firmy przewozowej, do której należał bus. Tak też zrobiliśmy. Kierowniczka przeprosiła i obiecała, że wyciągnie konsekwencje od swojego pracownika. Miejmy nadzieję, że naprawdę tak zrobiła

Nas zastanawia, co ten kierowca miał w głowie? Czy nie ma w rodzinie kogoś starszego? Czy nie pomyślał o tym, że ten pan może jechać do szpitala, bo bardzo źle się czuje, a nie ma go kto zawieźć? Doskonale go widział. Z pewnością wychwycił to, że staruszek ledwo już idzie… Przykre, że tak się zachował i to z uśmiechem na twarzy…
_________________________
*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Napisz do nas, jeśli spotkała Cię historia, którą chcesz się podzielić: redakcja@popularne.pl

Może Cię zainteresować