×

Syn chce poznać powód zgonu Violetty Villas. Podejrzewa, że opiekunka przyczyniła się do śmierci

Violetta Villas w latach swojej świetności była w Polsce gwiazdą. Miała okazję także wyjechać zagranicę i tam zrobić karierę, ale finalnie się nie odważyła. Wielka szkoda, bo może dziś nie czytalibyśmy kolejnych doniesień o tym, jak bardzo jej życie przepełnione było samotnością, smutkiem i goryczą. Do tego okazuje się, że otaczali ją ludzie, którzy nie do końca dobrze jej życzyli…

Violetta Villas, właściwie Czesława Gospodarek, zmarła 5 grudnia 2011 roku

Jej śmierć wzbudzała sporo kontrowersji w mediach. Siedem lat temu ta przykra wiadomość obiegła cały kraj. Dopiero dziś rusza proces, w którym dowiemy się, czy do jej śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Sekcja zwłok ma być głównym dowodem w sprawie.

Jak zmarła gwiazda?

Cały proces ma być tajny bez udziału mediów, zresztą tak samo będzie z wyrokiem. Wszystko dlatego, że Elżbieta B., asystentka Villas, przez wielu jest podejrzewana o to, że w bezpośredni sposób przyczyniła się nie tylko do pogarszającego stanu zdrowia piosenkarki, ale i jej śmierci. Mocne zarzuty wobec kobiety mają być już niedługo zweryfikowane. Mariola Pietrzak, która była przyjaciółką gwiazdy, dotarła do wyników autopsji Violetty. W rozmowie z „Super Expressem” powiedziała:

To było przerażające. Musiała przejść udar, bo nie miała jednej czwartej części mózgu. Pomagałam rodzinie Violetty w znalezieniu lekarza, który zinterpretuje te wyniki, i to, czego się dowiedzieliśmy, wskazuje na to, że musiała bardzo cierpieć przed śmiercią i z pewnością nie była leczona.

Niepokoją także słowa, która piosenkarka miała powiedzieć, gdy opiekunki nie było w pobliżu: „Pamiętaj, że jak umrę, to nie będzie śmierć naturalna”. Krzysztof Gospodarek chce także rozwikłać zagadkę śmierci matki i dowiedzieć się przede wszystkim, dlaczego w jej krwi było podwyższone stężenie tlenku węgla.

Czy została zaczadzona, czy ktoś palił przy niej papierosy przez kilka dni? Dlaczego miała świeże złamania kości udowej, mostka i żeber, które przy oddychaniu musiały sprawiać jej potworny ból? Mogła zostać pobita, kopnięta mogła upaść i złamać tę nogę. Nie wiem, jak było, ale wiem, kto wtedy sprawował opiekę nad moją mamą.

Sprawa opiekunki Violetty

Elżbieta B. została w 2014 roku została skazana na 10 miesięcy pozbawienia wolności za nieudzielenie pomocy swojej podopiecznej w okresie poprzedzającym jej zgon. Pozostaje jeszcze nierozwiązana kwestia znęcania się nad gwiazdą. Syn zarzuca opiekunce, że nie udzieliła jej pomocy, ale także izolowała ją od rodziny, zmuszała do spożywania alkoholu, zamykała w nieogrzewanym pokoju i podsycała lęk przed ludźmi.

Bardzo smutna historia wielkiej gwiazdy, która być może była zbyt ufna i zawierzyła nie tym osobom, co powinna…

Może Cię zainteresować

zamknij