Kategorie Życie

Myślała, że zdjęcia jej syna spodobały się agencji modeli. Była porażona, gdy poznała prawdę

Pierwszego dnia szkoły, 31-letnia Gemma Hawkins, jak każda mama, była dumna ze swojego ośmioletniego syna Teddy’ego ubranego w nowy szkolny mundurek. Cieszyła się, że jej dziecko poszło do szkoły i że tak ładnie prezentowało się tego dnia.

Nie widziała przeszkód w tym, aby umieszczać zdjęcia swoich pociech w mediach społecznościowych, bo w końcu robi tak większość osób

Nie tylko ona doceniała to, jak wyglądają jej dzieci, bo syn i córka kilka razy wystąpili w reklamach, dzięki którym mogła odłożyć pieniądze na ich przyszłość.

Mama nie miała jednak świadomości, że to co wydaje się rodzicom niewinnym chwaleniem się swoimi dziećmi, dla niektórych jest pożywką do niecnych czynów…

Nie miałam pojęcia, że zdjęcia moich dzieci nie tylko oglądają bliscy, ale i ludzie, którzy nie mają dobrych zamiarów… Wszystko zaczęło się od zdjęcia, na którym mój Teddy pozował umazany farbą. Odezwała się wówczas do mnie agencja modeli, która była żywo zainteresowana moim synem. Zgodziłam się na wstępną współpracę, bo dokładnie w taki sam sposób moje dzieci otrzymywały propozycje wzięcia udziału w sesjach czy pokazach. Po kilku godzinach dostałam także tego dnia kilkadziesiąt zaproszeń do grona znajomych od ludzi, których kompletnie nie znałam. Wieczorem się im przyjrzałam i widać było, że to ewidentnie fikcyjne konta

Kobieta opowiedziała o wszystkim mężowi, który zaczął węszyć i razem doszli do przerażających faktów

Okazało się, że osoby, które tak ochoczo nagle zainteresowały się ich synem, na swoich profilach mają zdjęcia roznegliżowanych dzieci!

Na początku wydawało się, że to są zwykłe zdjęcia dzieci, ale już po chwili wiedziałam, co się za tym kryje! Zdjęcia przedstawiające maltretowanie dzieci – dorosłych, którzy je wykorzystują! Były tam nawet filmy! Widziałam tylko nieliczną garstkę tych zdjęć, ale widok tych małych twarzy, które wyglądają na zagubione, będzie mnie prześladował tak długo, jak długo będę żyć. W szoku przekazałam telefon mojemu mężowi Danowi, a jego twarz zrobiła się biała. Powiedział, żebym na to nie patrzyła i że musimy to zgłosić

„Myślałam, że tego rodzaju rzeczy zostały głęboko zakopane w Internecie, a nie unoszą się na powierzchni, gdzie każdy mógł je zobaczyć!”

Następnego dnia policja poleciła nam, aby zgłosić stronę do CEOP (Child Exploitation and Online Protection Command) i do strony, na której to się pojawiło. Przyjrzałam się także stronie związanej niby z modelingiem, na której z pozoru nie było nic niepokojącego, ale zdjęcia były najczęściej w strojach kąpielowych. To powinno dać mi do myślenia… Ale szokiem było coś innego! Było to, że zdjęcia mojego syna znalazły się na tej stronie bez mojej zgody! Pod fotką był napisane: „przystojny chłoptaś”. Myślałam, że zwymiotuję…

Sprawą zajęła się policja. My jednak apelujemy, aby każdy z rodziców był w sieci bardzo ostrożny. Aż ciarki przechodzą po ciele, gdy pomyśli się, ile biednych dzieci cierpi…