×

Jej córka wyszła za Pakistańczyka, który urządził jej piekło. „W domu sypiał z kochankami”

Miłość nie wybiera i wie o tym na pewno każdy z nas, kto ma świadomość tego, że nie każdy kto wygląda jak z żurnala, jest złym człowiekiem. W końcu wygląd nie świadczy o człowieku… Paulina nigdy nie zwracała uwagi na wygląd mężczyzn. Lubiła takich z charakterem, którzy są zaradni i wiedzą, jak zaimponować kobiecie.

Była tuż po studiach, nie myślała o tym, aby wychodzić za mąż, ale gdy na jednej ze studenckich imprez poznała Mazina, jej serce szybciej zabiło…

Nie zachowywał się tak jak każdy Polak, który był onieśmielony jej urodą i nie rzucał wobec niej wulgarnych i dwuznacznych tekstów. Nie proponował jej drinków tylko zapytał jak się bawi i czy często wychodzi do klubów i tak spędza weekendy. 25-latka była oczarowana jego sposobem bycia, kulturą i tym jak dobrze zna język polski. Nietrudno zgadnąć, że młoda kobieta szybko się zakochała i zaczęła snuć plany związane z Mazinem.

Jej mama niezbyt była zadowolona z tego, że spotyka się z kimś o odmiennej kulturze

Nawet nie była nastawiona wrogo do samego 29-latka, ale uważała, że jest to za duży przeskok kulturowy i w późniejszym ich dorosłym życiu mogą wychodzić niesnaski z powodu różnic w odbieraniu świata, hierarchii wartości i wychowaniu dzieci. Do naszej redakcji napisała pani Marysia, która jest mamą Pauliny i była świadkiem tego, przez co przechodziła jej córka.

Moje dziecko zakochało się bez pamięci i niestety nie dało się przetłumaczyć niczego. Próbowałam na wszelkie sposoby przekazywać informacje o tym, że Pakistan to nie jest miejsce, w którym powinna żyć Polka – chociażby z czysto kulturowych pobudek. Ona jednak nie dawała za wygraną i bardzo szybko poinformowała mnie, że niedługo wyprowadza się, ponieważ jest zakochana, a Mazin nie jest taki, jak wszyscy myślą, ponieważ to człowiek, który skończył studia w Polsce i jest zapoznany z tą kulturą i nigdy nie mówił nawet o tym, że chciałby wrócić do Pakistanu na stałe

„Ja mu nie wierzyłam. Źle mu z oczu patrzyło i gdybym wiedziała, że ten sygnał będzie zwiastunem tego, przez co przejdzie moja córka, nigdy bym jej na to nie pozwoliła”

Po czterech miesiącach znajomości wzięli ślub cywilny w Polsce, a moja córka była już w ciąży. Teraz wiem, że on to wszystko zaplanował, aby szybciej mogli niby na wakacje pojechać do Pakistanu. 6 lipiec – ten dzień na zawsze zapamiętam, jako dzień, w którym zaczęła się nasza tragedia. Paulina poleciała z Mazinem do Pakistanu tylko na 2 tygodnie, a została tam 8 lat.

Na początku tłumaczyła go, że chciałby też jeszcze pobyć trochę dłużej z rodziną, że mama za nim tęskniła, że musi pomóc budować dom kuzynowi, ale po trzech miesiącach jej kontakt ze mną osłabł i stał się niepokojący. Nie muszę wspominać, że szybko po narodzinach pierwszego dziecka znów była w ciąży. Opowiadała historie, które mroziły krew w żyłach, a ja robiłam wszystko, żeby ją stamtąd wydostać, ale ona tłumaczyła mi, żebym tego nie robiła, ponieważ może nawet przez to stracić życie…

Jej życie było piekłem. Mówiła, że gdy są posiłki i spotkania rodzinne, ona nie siedzi z nimi przy stole, ale w zupełnie innym pomieszczeniu i nie dostaje tego, co oni do jedzenia, ale resztki, które zostaną ze stołu. Mazin ją gwałcił, a w trakcie zbliżeń bił ją. Wszyscy się z niej śmiali, mimo że moja córka nie zna języka, to potrafiła wyczytać, że jest tam popychadłem i przedmiotem kpin

„Oczywiście Mazin zmusił ją do tego, aby wzięli pakistański ślub, który jest poniekąd wyrokiem. To wszystko było tak okropne, że ciężko mi nawet o tym teraz pisać, bo wspomnienia są bardzo żywe i nie wyobrażam sobie, że teraz jakakolwiek kobieta przechodzi przez coś podobnego”

Mąż mojej córki przyprowadzał do domu kochanki i kazał Paulinie robić dla nich jedzenie, a czasem kazał jej się wynosić z sypialni, żeby on tam mógł… wiadomo co. Paulina słyszała, że jej mąż rozmawia z kimś innym po angielsku i mówi, że jego najmłodsza córka (Paulina urodziła czwórkę dzieci) jest bardzo ładna i na pewno trafi na sprzedaż, a synowie gdzieś na służbę.

Paulina wtedy postanowiła, że ucieknie. Nie chciałam nawet sobie wyobrażać, że moje wnuczęta zostaną jej odebrane, a dziewczynki w wieku kilkunastu lat wyjdą za mąż. Nie mogę za bardzo zdradzać tego, kto nam pomógł i jak wyglądała ucieczka, ale Paulina znalazła się bezpieczna w końcu w Polsce.

Jednak to nie jest tak, że jest szczęśliwa i potrafi cieszyć się z życia. Mimo że mieszkamy razem, ja jej pomagam i nie ma absolutnie takiej możliwości, żeby spadł jej włos z głowy, ona i tak budzi się w nocy z płaczem, a każdy dzwonek do drzwi sprawia, że biegnie do dzieci, przytula je tak, jakby czekała na najgorsze. Nie potrafi normalnie funkcjonować, a wszystko przez to, że się zakochała i komuś zaufała.

Tyle się mówi o otwartości, wolności, tolerancji i traktowaniu wszystkich na całym świecie dobrze, ale naprawdę zaufajcie mi, że pewnych przekonań kulturowych, wychowania, a nawet podejścia do życia nie da się przeskoczyć.

Apeluję do wszystkich młodych kobiet, aby nie wiązały się z obcokrajowcami – nie dlatego, że jestem rasistą, ale dlatego, że nawet nie wiecie, jacy oni są w domu. Kim są ich rodziny i jak wyglądają ich marzenia o szczęśliwym życiu…

Co myślicie o takich małżeństwach?

*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Polecane

Może Cię zainteresować