35-latek otruł na sali zabaw 4-letniego syna i siebie. Z premedytacją odebrał życie dziecku

W niedzielę w jednej z sali zabaw na warszawskim Bemowie doszło do tragicznych wydarzeń. 35-latek poszedł z dwójką swoich dzieci po godzinie 17 do parku rozrywki. Mężczyzna pod opieką kuratora miał spędzić kilka godzin w towarzystwie dzieci. Na co dzień opiekowała się nimi matka.

Usłyszeli potężny huk. Chwilę później zobaczyli na drodze fragment ludzkiej nogi

W wyznaczonym przez sąd terminie 35-latek spotkał się ze swoimi dziećmi. Miało to trwać kilka godzin. Ze wstępnym ustaleń wynika, że mężczyzna nie potrafił porozumieć się z matką dzieci

Łukasz Dubaniewicz, dziennikarz Polsat News, który zajął się tą tragiczną sprawą, tak mówił w czasie reportażu:

35-latek zabrał dzieci do sali zabaw. W pewnym momencie, podczas wizyty w parku rozrywki, ojciec poprosił o to, by móc skorzystać z toalety. Mieli tam spędzić kilka minut i to tam miała rozegrać się tragedia. Życie straciły dwie osoby – ojciec i jego syn

35-latek otruł na sali zabaw 4-letniego syna i siebie. Z premedytacją odebrał życie dzieckuUdostępnij
Okrzyknięto ją najbrzydszą kobietą świata. Była przedmiotem kpin całego społeczeństwa

Polsat News dotarł do szokujących informacji o tym, że 35-latek podał dziecku i sobie substancję chemiczną, której skład jeszcze nie został określony. Po zażyciu oboje stracili przytomność

Kurator, który był przy spotkaniu 35-latka z dziećmi, jest także policjantem. Od razu, gdy zorientował się, że ojciec i syn stracili przytomność, zaczął ich reanimować. Ta próba okazała się skuteczna w przypadku 4-latka, ale nie udało się uratować mężczyzny. Wezwana na miejsce karetka pogotowia przetransportowała dziecko do szpitala. Niestety dziś chłopiec zmarł.

Sprawą śmierci ojca i dziecka zajęła się prokuratura

*Zdjęcie ma charakter poglądowy

Zobacz także:

Źródło: polsatnews.pl | Fotografie: pxhere.com