×

Nadja umierała powoli. Choroba w ciągu 3 miesięcy boleśnie wyniszczyła jej maleńkie ciałko

Każdy rodzic pragnie tylko tego, aby jego dziecko było zdrowe. Tego samego chciała Dragana Petrovic. Wszystko zaczęło się na początku kwietnia tego roku, gdy jej dwuletnia córka Nadja zaraziła się w szpitalu odrą. Niestety dziewczynka zmarła. A z powodu choroby autoimmunologicznej nie mogła być zaszczepiona.

To właśnie z powodu tej choroby dziewczynka od pierwszych miesięcy swojego życia dużo przebywała w szpitalach. Na początku stycznia 2018 roku znów musiała trafić na oddział intensywnej opieki medycznej. W jej przypadku pracownicy powinni zadbać o to, aby dziewczynka znajdowała się w izolatce, ale z powodu dużej ilości pacjentów, nie było takiej możliwości.

Nadja trafiła do sali, w której leżał chłopczyk

Po kilku dniach przeniesiono ją do innej placówki

Gdy po trzech dniach została przeniesiona do innego szpitala, w tym samym czasie wyszło na jaw, że chłopiec, z którym leżała w sali, był chory na odrę. Mama Nadii, gdy tylko się o tym dowiedziała, zaczęła panikować, bo dobrze wiedziała, co się mogło stać. Jej ukochana córka mogła się zarazić, a w jej przypadku może dojść do najgorszego. Niestety po kilku dniach od tego wydarzenia u dwulatki pojawiła się wysoka gorączka, a mama czuła, że to, co najgorsze, właśnie zapukało do drzwi.

Świat się zatrzymał

W Serbii coraz mocniej rośnie ruch antyszczepionkowy, a kraj znajduje się w stanie epidemii odry. Z tego też powodu zgłaszanych jest tysiące zgonów małych dzieci. Mama nie ma wątpliwości, że właśnie przez to, co się dzieje w kraju, jej dziecko nie żyje.

To jest moja Nadja, urodziła się 08.05.2015 r. Kiedy miała roczek, miała objawy autoimmunologicznego zespołu wielomięśniowego typu 1. Straciła włosy, miała ogólnoustrojową kandydozę, autoimmunologiczne zapalenie wątroby i tak dalej… Z tego powodu często przebywaliśmy w szpitalu, ponieważ zwykła terapia doustna nie mogła podnieść poziomu wapnia, który był wyjątkowo niski. Nie mogła zostać zaszczepiona i mieliśmy nadzieję, że zbiorowa odporność ochroni ją w czasie epidemii.

5 stycznia 2018 roku przyjęto nas na oddział intensywnej opieki. Jednak w dniu 6 stycznia 2018 roku nie było miejsca w izolatce, a do naszej sali został przyjęty chłopiec, Nadja jeszcze chwilę z nim poleżała, ale później została przeniesiona. Ze względu na wysoką aktywność aminotransferaz 9 stycznia 2018 roku zostaliśmy przeniesieni do Instytutu Matki i Dziecka i dowiedzieliśmy się, że chłopiec, z którym mieliśmy kontakt, ma odrę.

W tamtej chwili mój świat się zawalił, wiedziałam, że jeśli moja córka się zaraziła, to może dojść do najgorszego. Miałam ogromną nadzieję, że tak jednak się nie stanie.

22 stycznia Nadja dostała wysoką gorączkę, a ja od razu wiedziałam, co to jest. Drżałam, płakałam i nie wiedziałam, co będzie. Tego samego dnia Nadja zapadła w śpiączkę, z której nigdy się już nie obudziła. Nie jadła, nie piła, nie budziła się, nie reagowała, było coraz gorzej. W czasie badań okazało się, że moje dziecko zostało zakażone odrą.

22.02.2018 Nadja była coraz słabsza, ledwie oddychała, saturacja sięgała 50, była napuchnięta, leciała jej krew z nosa, a jej skóra robiła się błękitna. Wieczorem została przeniesiona na intensywną terapię, a o czwartej nad ranem została zaintubowana z powodu spadku ciśnienia i zawału serca. Podjęto działania resuscytacyjne i Nadja przeżyła.

Walka o życie trwała prawie trzy miesiące. Nie tolerowała oddzielenia od respiratora, była wentylowana przez wysokie parametry, duże uszkodzenia płuc, obrzęk mózgu… W połowie marca miała nakłucie lędźwiowe ze względu na zły stan neurologiczny. Od połowy marca jej stan się pogarszał, doszło do ekstremalnego zapalenia naczyń i zaburzenia krążenia. Codziennie krwawienie, pogarszała się praca płuc, dostała sepsę… Jej stan był krytyczny…

W dniu 3 kwietnia 2018 roku, o godzinie 10, serce Nadji zatrzymało się. Z powodu reanimacji, lewe płuco pękło. Niestety niewydolność serca była tak silna, że 4 kwietnia na skrzydłach anioła odleciała o 18:30 do Nieba.

Dzielę się tą historią z wami, aby inni rodzice, którzy mają wątpliwości co do szczepień dzieci, przejrzeli na oczy. Błagam Was o to. Szczepcie dzieci. Każde z nich ma prawo do ochrony przed chorobami zakaźnymi. Nadja stała się ofiarą, rezygnując z własnego życia, aby pokazać, że ta nieszkodliwa choroba dziecka może zagrozić życiu innemu dziecku. Nie chcę, aby ktokolwiek cierpiał tak jak moja ukochana córka. Mój anioł zostawił mnie zbyt wcześnie, ale będę walczyła, żeby ludzie mieli w pamięci naszą tragedię i byli roztropni.

Może Cię zainteresować

zamknij