×

Chłopiec stracił stopę, chodząc w klapkach marki Crocs. Mama obwinia o wszystko producenta…

W 2004 roku widzieliśmy jak crocsy pojawiły się w sprzedaży i szybko podbiły świat. Gumowa konstrukcja sprawia, że obuwie jest wygodne, więc nie dziwne, że nadal są jednymi z najlepiej sprzedających się butów na świecie. To przyciąga wiele osób, by je podrabiać co obfituje najróżniejszymi odmianami tychże sławnych butów. Dla jednych crocsy są czymś wręcz odrażającym, inni nie chcą się z nimi rozstawać.

Pewna kobieta z Guadalajary postanowiła kupić takie obuwie swojemu synowi.

Dziecko miało dwa lata i kobieta przypuszczała, że crocsy będą dla niego wprost idealne pod względem wygody i użytkowości.

Crocsy zazwyczaj opatrzone są w informację, iż nie powodują niebezpieczeństwa dla użytkownika. Jednak kobieta z racji niewielkich możliwości finansowych kupiła synowi używane. Taki zakup wiązał się z dużym ryzykiem, szczególnie dla dziecka. Starta guma powoduje, że obuwie nie jest zbyt bezpieczne na ruchomych powierzchniach, szczególnie dla ruchliwego dwulatka. Również bakterie znajdujące się w obuwiu mogą zagrażać zdrowiu dziecka.

Pewnego dnia kobieta wraz z dzieckiem wyszła na zakupy. W centrum handlowym chłopiec był zafascynowany wszystkim co go otacza. Na ruchomych schodach wspiął się na barierkę, by widzieć więcej. Nieuważna matka nie dopatrzyła się zagrożenia dla syna i to doprowadziło do tragedii. Stopa chłopca utknęła w ruchomej szynie. Matka próbowała wyjąć stopę chłopca, jednak but, kompletnie utknął wewnątrz. Po dramatycznych okrzykach matki, personel zatrzymał schody. Było jednak za późno. Chłopiec stracił palce.

Karetka zjawiła się natychmiast, jednak z powodu zanieczyszczeń lekarze musieli amputować część stopy, by zapobiec dalszej infekcji, która mogłaby doprowadzić do śmierci chłopca. Dziś chłopiec ma 4 lata i przyzwyczaił się do protezy. Niewiele pamięta z wypadku.

Matka chłopca natomiast rozpoczęła kampanię na facebooku, w której „podnosi świadomość” rodziców jak niebezpieczne mogą okazać się corcsy. Twierdzi, że to obuwie jest winne wypadkowi, a nie jej własna nieuwaga. Obwinia producenta obuwia o tragedię, którą zasadniczo sama spowodowała nie zwracając wystarczającej uwagi na syna. Prawdopodobnie nie przyszło jej do głowy, że historia miałaby taki sam finał w każdym innym obuwiu przez wzgląd na jej nieuwagę.

Może Cię zainteresować

zamknij