×

Odcinali sierpem piersi, nabijali na widły i zabijali dzieci. Z satysfakcją na to patrzyli

Banderowcy znani byli z tego, że ich zbrodni mroziły krew w żyłach. Wszyscy się ich bali i drżeli na samą myśl o nich. Nie mieli skrupułów i krzywdzili nawet najmłodszych. Mordowali dzieci, osoby starsze i nie reagowali na błaganie najmłodszych ofiar. O tym, jak działali i co robili swoim ofiarom, podzielił się z internautami autor strony II wojna światowa w kolorze. To właśnie tam pojawiło się dużo krwawych opisów.

Relacja dotyczy krwawej niedzieli, która miała miejsce na Wołyniu. Treść zawiera dużo drastycznych opisów

Dzieło upowskich zbirów, morderców i bandziorów, nazywanych przez pomyłkę „ludźmi”. Dzisiaj mija 75. rocznica wydarzeń nazwanych ”krwawą niedzielą na Wołyniu”. Wydarzeń, których nie można nazwać inaczej, niż barbarzyństwem i okrucieństwem. W nocy z 10 na 11 lipca OUN-B – organizacja kierowana przez Stepana Banderę i jej zbrojne ramię – Ukraińska Powstańcza Armia – rozpoczęły zorganizowany mord na ludności polskiej na Wołyniu. Akcja trwała do końca 11 lipca, kiedy upowcy napadli na 167 polskich miejscowości. Dnia nie starczy, by opisać choćby ułamek banderowskiego bestialstwa

„Schemat był wszędzie podobny. Upowskie bandy okrążały wieś kordonem, a następnie wkraczały do niej, gdzie gromadziły ludność w jednym miejscu i dokonywały masakry”

Jak mordowano? Chyba każdy już zna długą listę upowskich sposobów uśmiercania. Obcinanie piersi sierpem, nabijanie na sztachety, rozbijanie głów o futrynę, przepiłowywanie żywcem, rozrywanie końmi, przybijanie do drzwi… Ten kogo zastrzelono, ten miał szczęście.

W większości wypadków ofiary zamęczono na śmierć. Mordowano wszystkich, bez wyjątku – mężczyzn, starców, kobiety i dzieci. Upowscy zwyrodnialcy nie darowali nawet swoim rodakom, którzy byli w związkach z Polakami, albo – po bohatersku – nieśli im pomoc. Potem ukraińskie chłopstwo zaczynało plądrować wsie, kradnąc dobytek ofiar, a następnie podpalano zabudowania.

Gdy banderowcy podpalili dom, przyszli i znaleźli ojca i tych czterech braci, widziałam jak ojciec ukląkł na kolana i zaczął prosić o darowanie życia. Ale dwóch banderowców podeszło i widłami jeden z jednej strony a drugi z drugiej wbili widły w jego boki i zaciągnęli ojca i wrzucili do ognia. Następnie wrócili po resztę dzieci i również wzięli za ręce lub za nogi i żywcem wrzucili do ognia.

Dzieci bawiły się w piasku. Nagle Ukrainiec podszedł do nich, chwycił jedno z dzieci i nadział na ostry koniec sztachety płotu. Dziecko zaczęło krzyczeć wniebogłosy i zanosić się z bólu, a ten banderowiec stał i z diaboliczną satysfakcją się przyglądał. Coś strasznego. Podbiegła do niego jakaś Ukrainka i zaczęła zaklinać: — Co ty robisz temu maluszkowi?! Po niedługim czasie dziecko zmarło. Jeszcze inni UP-owcy przebijali dzieci widłami. Nabijali je na nie jak snopek

„Taka sytuacja miała miejsce 3 km od Łukowca, w Nowosielcach. Ok. 16 maluchów poszło kąpać się nad stawek. Miały po 5, może 6 lat”

Ukraińcy zaczaili się na nie jak wilki. Wyczekali moment, gdy dzieci znalazły się na polanie. Powychodzili ze zboża i ruszyli na nie. Gdy tylko znaleźli się przy wyjącej z przerażenia grupce, zaczęli kłuć bez opamiętania. Krew bryzgała im po twarzach.

W jednym dniu wymordowano ok. 10 tysięcy Polaków. Do końca lipca ukraińscy mordercy napadli na 520 wsi i wymordowali około 30 tysięcy osób. Polacy bohatersko bronili się przed bandziorami spod czarno-czerwonej szmaty. Warta wspomnienia jest przede wszystkim obrona Przebraża, gdzie tysiąc osób pół roku stawiało czoła bandom UPA.

W całej Rzezi Wołyńskiej zginęło minimum 70 tysięcy osób. W rzezi w Małopolsce Wschodniej – od 30 do 70 tysięcy. Polaków, wymordowanych przez ukraińskich siepaczy. Z UPA, z policji kolaboracyjnej, z SS. „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”… Szkoda tylko, że nikt jakoś nie nosi kwiatów lnu, by upamiętnić ten horror. Widocznie żonkile ładniejsze…

Człowiekowi człowiekowi…

Może Cię zainteresować

zamknij