×

Ukrop w PKP. Nie żyje mężczyzna, a inny podróżni potrzebowali pomocy medycznej

Śmierć w pociągu i omdlenia innych pasażerów na trasie Katowice-Słupsk. Z powodu panujących w Polsce upałów, zgonu 75-latka oraz awarii trakcji, opóźnienie wynosiło prawie 9 godzin! Wczorajsza podróż pociągiem była dla wielu prawdziwym horrorem!

Śmierć w pociągu – kto i gdzie zmarł?

75-letni mężczyzna jechał pociągiem na trasie Katowice-Słupsk. Około godziny 9:00, zaledwie kilka kilometrów przed stacją Pleszew w Wielkopolsce, okazało się, że pasażer jest nieprzytomny.

Jak poinformowała Agnieszka Serbeńska z biura prasowego PKP Intercity:

Mężczyzna podróżował w przedziale na miejscu siedzącym. Zostało wezwane pogotowie, jednak mimo podjętej reanimacji zmarł

Śmierć w pociągu – jak do tego doszło?

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną śmierci 75-letniego mężczyzny. Potrzebne jest sekcja zwłok, która rozwieje wszelkie wątpliwości. Możemy się jednak domyślać, że podróżujący zmarł na skutek panujących upałów. W pociągu bowiem nie było klimatyzacji.

Podkom. Maciej Święcichowski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu powiedział:

Otrzymaliśmy informację o śmierci 75-letniego pasażera, który najprawdopodobniej zmarł z przyczyn naturalnych. Zdarzenie nie miało znamion kryminalnych

Trzy godzinne opóźnienie z powodu śmierci w pociągu

Pociąg TLK „Gwarek” wyjechał z Katowic o godzinie 5.40. Do Słupska miał przyjechał planowo po ponad 9 godzinach. Jednak z powodu zgonu 75-letniego pasażera utknął w Pleszewie na trzy godziny.

Głównym powodem były oględziny miejsca śmierci mężczyzny. Poza tym, konieczne było odłączenie i dezynfekcja wagonu, w którym doszło do zgonu.

Jak przekazała Serbeńska z PKP Intercity:

Wagon, w którym doszło do zdarzenia, został zamknięty. Pasażerowie zostali przeniesieni do innych wagonów. Wszyscy podróżujący podczas postoju otrzymali wodę

Śmierć w pociągu, to nie był jedyny problem

Po pracy służb, pociąg mógł ruszyć w dalszą podróż. Dojechał jednak tylko do Rogoźna Wielkopolskiego (o godz. 13:35), gdzie stał ponad 5 godzin z powodu awarii, do której doszło również na skutek zbyt wysokich temperatur.

Została uszkodzona trakcja za Rogoźnem w kierunku Piły (na trasie kolejowej Budzyń – Chodzież). Dalsza jazda pociągiem nie była więc możliwa. W związku z tym oraz z brakiem klimatyzacji, niektórzy pasażerowie mdleli i musiało interweniować pogotowie ratunkowe.

Fatalne warunki w PKP

Jak relacjonowała jedna z pasażerek tego pechowego pociągu:

Czekamy już ponad dwie godziny, nawet prosiliśmy, by po prostu wrócić do Poznania. Dojechała lokomotywa i… nic, nadal stoimy. Ludzie mdleją z gorąca, klimatyzacja nie działa, z toalet nie można korzystać bo nie ma wody, wodę z kolei już dwa razy dowożono, ale kto pierwszy ten lepszy, nie wszyscy mieli siły i możliwość, by z niej skorzystać. Karetki już trzy razy dojeżdżały, by ratować ludzi tracących przytomność

Przedstawicielka PKP Intercity potwierdziła, że pogotowie przyjeżdżało w Rogoźnie do kierowniczki pociągu, która zasłabła i pasażerki z dwójką dzieci, które później przetransportowano do szpitala.

Awaria i śmierć w pociągu? Złóż reklamację

Zaznaczyła również, że „nie było możliwości, aby zapewnić komunikację zastępczą dla 400 podróżujących, a także nie było jak przygotować posiłków dla tylu osób”.

Chociaż sytuacja była trudna dla wszystkich, pasażerowie mogą składać reklamacje.

Z powodu śmierci w pociągu oraz przerwanej trakcji, skład TLK „Gwarek” miał opóźnienie wynoszące ok. 540 minut (czyli prawie 9 godzin)!

_________________________________________

*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Może Cię zainteresować

zamknij