Kategorie PolskaŻycie

Ciężarna piła i paliła w warszawskich knajpach. Ale to reakcje ludzi zaskakują najbardziej

Dziennikarka portalu „WP kobieta” postanowiła przeprowadzić pewnego rodzaju test. Przez kilka dni chodziła do najmodniejszych knajp w Warszawie, gdzie piła i paliła nosząc atrapę ciążowego brzucha. Wyniki jej eksperymentu są przerażające.

Nad Wisłą ciężarna, pijąca alkohol nie wzbudziła oburzenia

Autorka artykułu kupiła na allegro atrapę ciążowego brzucha. Kiedy zamówienie dotarło, wysłała swoje zdjęcie znajomym. Koleżanki potwierdziły, że wygląda jak w 9 miesiącu ciąży.

Jako pierwsze miejsce na test dziennikarka wybrała modny lokal na barce. Usiadła przy stoliku, a jak kolega przyniósł piwo dla siebie i dla niej. Nikt nie zareagował. Po drugie piwo „ciężarna” dziennikarka poszła sama, ale nadal nie doczekała się żadnej reakcji. Co najwyżej kilku ukradkowych, zdziwionych spojrzeń.

Po wizycie w knajpie, przyszedł czas na spacer po bulwarach. Oczywiście, z piwem w ręku dziennikarki. Mimo, że dziennikarka minęła setki ludzi, jedną reakcją, którą zauważyła było może kilkanaście spojrzeń.

Ciężarna piła i paliła w warszawskich knajpach. Ale to reakcje ludzi zaskakują najbardziej
YouTube

Nie reagował nikt, nawet obsługa

Na drugi dzień testu dziennikarka wybrała kawiarnię w centrum Warszawy. Na spotkanie umówiła się o 14, kiedy na mieście jest mnóstwo matek z małymi dziećmi. W knajpie akurat pracowała jej siostra, która w razie czego miała zwrócić uwagę kolegów i koleżanek z pracy, że w ich lokalu ciężarna kobieta pije alkohol.

Dziennikarka usiadła z koleżanką przy stoliku i zaczęły pić piwo. Do tego doszły papierosy. Znów zero reakcji. W końcu po wypiciu litra piwa i spaleniu kilku papierosów, dziennikarka napisała do siostry. Dziewczyna zaalarmowała pracowników lokalu, którzy wyszli na salę, żeby przyjrzeć się zjawisku. Niestety na tym się skończyło, nikt nie był chętny, żeby zwrócić klientce uwagę.

Ciężarna piła i paliła w warszawskich knajpach. Ale to reakcje ludzi zaskakują najbardziej
YouTube

Ostatni dzień eksperymentu też nie przyniósł żadnej reakcji

Jak zapewne się domyślacie, w podobny sposób skończył się trzeci dzień eksperymentu. Tym razem przeprowadzany w wegetariańskiej restauracji. W końcu to środowisko jest znane ze szczególnej empatii w stosunku do każdego żywego stworzenia.

Niestety i tym razem dziennikarka nie doczekała się reakcji. Zamówienie obiadu i półlitrowego piwa przez kobietę w zaawansowanej ciąży, najwidoczniej nie było dla nikogo powodem do niepokoju.

Ciężarna piła i paliła w warszawskich knajpach. Ale to reakcje ludzi zaskakują najbardziej
Unsplash

Nie reagują, bo nie chcą się wtrącać

Co ciekawe, dziennikarka zapytała kilka osób, dlaczego nie zwróciły jej uwagi. Odpowiedzi były dość zaskakujące:

Przeszło mi to nawet przez myśl. Potem pomyślałam, że wyglądasz, jakbyś miała niedługo rodzić. No, a skoro pijesz i palisz teraz, pewnie robiłaś to też wcześniej, więc nie ma co się wtrącać

Kolejny zapytany chłopak miał inne powody. Pomyślał, że dziennikarka pije piwo bezalkoholowe, w końcu teraz robi to bardzo dużo osób. Poza tym nie lubi, jak ludzie czepiają się nieznajomych. Dlatego sam tego nie robi.

Wyniki tego eksperymentu są dość mocno niepokojące. Tym bardziej, że według badań, rodzina i zdrowie to dla Polaków dwie najważniejsze wartości. Fakt faktem, rzucanie chamskich wiązanek pod adresem kobiety w ciąży pijącej alkohol nie jest dobrym pomysłem. Ale jesteśmy pewni, że delikatne zwrócenie uwagi to po prostu przejaw odpowiedzialności za innych.

Nie dajmy się pokonać społecznej znieczulicy.

_________________________________
*Zdjęcia mają charakter poglądowy