Śmierć po zjedzeniu galarety. "Ludzie ustawiali się w długich kolejkach"
Źródło zdjęć: © East News | Zbyszek Kaczmarek/REPORTER
Prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie sprzedaży zepsutych produktów mięsnych na rynku w Nowej Dębie. Jeden mężczyzna zmarł po zjedzeniu galarety, którą kupił tam, a dwie kobiety trafiły do szpitala. Okazuje się, że stoisko na rynku było bardzo popularne. "Do 'wędliniarzy' zawsze ustawiały się długie kolejki" - relacjonuje "Fakt".