in ,

„O jaki maluczki”. To ostatnie słowa, które pamięta Iwona przed nieudaną aborcją

Aborcja w Polsce to temat, który za każdym razem, kiedy jest poruszany, budzi skrajne emocje. Komenda Gówna policji szacuje, że w latach 2006-2012 nielegalnego pozbycia się płodu dopuściło się w sumie 648 kobiet. Nieoficjalne dane opublikowane przez Federację Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny pokazują jednak dużo czarniejszy scenariusz. Zdaniem federacji dochodzi do nawet 150 tys. aborcji rocznie. Tak przerażająca liczba wskazywałaby na to, że w skali całego społeczeństwa od 4,1 do 5,8 mln kobiet dopuściło się nielegalnej aborcji. Ciebie też te liczby przerażają?

Aborcja w Polsce

Aborcja jest legalna w Polsce tylko w ściśle określonych przypadkach. Kiedy ciąża stanowi zagrożenia dla zdrowia lub życia kobiety i to bez względu na wiek płodu. Kiedy istnieje wysokie prawdopodobieństwo ciężkiego uszkodzenia płodu, a także kiedy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. W ostatnim przypadku istnieje możliwość aborcji do 12 tygodnia ciąży. Podczas gdy kobiety chcą dokonać aborcji, a nie klasyfikują się do wyżej wymienionych przypadków, często korzystają z tzw. czarnych autobusów, czyli specjalnie zorganizowanych wyjazdów do klinik aborcyjnych na Słowacji lub w Czechach.

„O jaki maluczki”. To ostatnie słowa, które pamięta Iwona przed nieudaną aborcją
UdostępnijFlickr

Iwona, matka dwójki dzieci, zaszła w kolejną ciążę. Mimo to postanowiła zrobić coś ze swoim życiem, aby zmienić je na lepsze

35-letnia Iwona była matką dwójki dzieci – Michał i Alicja przyszły na świat rok po roku. Kiedy jej macierzyński dobiegł końca, od razu wróciła do pracy. Pracy, za którą nie przepadała, dlatego pragnęła zająć się sobą, aby coś zmienić w swoim życiu. Twierdziła, że to ostatni dzwonek, bo wieku nie oszuka. Wiedziała, że nie może pozwolić sobie na kolejne dziecko, dlatego udała się do ginekologa, który przepisał jej pierwsze lepsze tabletki antykoncepcyjne. Kto wie, być może właśnie dlatego nie sprawdziły się tak, jak powinny, a Iwona już wkrótce zaszła w kolejną nieplanowaną ciążę. Kiedy jednak szok zniknął, oboje zaczęli się cieszyć. W końcu jakoś to będzie…

Przez całą trzecią ciążę i urlop myślałam o tym, by zacząć robić coś swojego. Wpadłam na pomysł fajnego biznesu, związanego z moim wykształceniem. Kasia okazała się być bardzo grzecznym maluchem, mając ją przy piersi zrobiłam mnóstwo ważnych rzeczy. Pracowałam nad biznesplanem. Kiedy Jarek dostał awans i dużo wyższą wypłatę, doradził mi, bym postawiłam wszystko na jedną kartę. Zwolniłam się z pracy, założyłam działalność. Nawet ja byłam zaskoczona, że fajnie się to zaczyna kręcić. Niedawno odezwał się do mnie inwestor – mówi Iwona

„Kolejne dziecko? Tego już za wiele”

Wszystko zaczynało się jakoś układać. Dzieci rosły, życie zawodowe Iwony nabierało sensu, aż w końcu zaszła w kolejną ciążę. Na świat miało przyjść czwarte, nieplanowane wcześniej dziecko. Kiedy tylko się o tym dowiedziała, jej życie dosłownie wywróciło się do góry nogami. Wiedziała, że jako rodziców ich na to nie stać. Nie w tej chwili…

„O jaki maluczki”. To ostatnie słowa, które pamięta Iwona przed nieudaną aborcją
UdostępnijPixabay

Wtedy dowiedziała się o możliwości usunięcia ciąży

Chcąc zaczerpnąć porady u specjalisty, Iwona już następnego dnia pojechała do ginekolog, której o wszystkim opowiedziała.

Mówiła, że rozumie ale nie może mi pomóc. Powiedziała mi, że są takie kliniki w Czechach i Słowacji, które łatwo znajdę w sieci – wspomina słowa lekarki Iwona

Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, jeszcze w drodze do domu wpisała w telefonie hasło „aborcja Czechy”. Była w szoku, kiedy jej oczom ukazało się kilka stron, które oferowały kobietom z Polski pomoc w usunięciu niechcianej ciąży. Kiedy otworzyła jedną z nich, zobaczyła telefon zaufania i możliwość konsultacji z psychologiem. Zadzwoniła.

Ja jestem w ciąży i chciałabym dowiedzieć się, jakie są możliwości

W którym tygodniu Pani jest? – zapytała kobieta po drugiej stronie słuchawki

W tej chwili w piątym

Rozumiem. Jest możliwość wykonania zabiegu do dwunastego tygodnia całkowicie legalnie. Kobieta ciężarna nie poniesie odpowiedzialności karnej za przerwanie ciąży w swoim kraju. Polskie prawo nie ma możliwości karać kobiet, które wykonały aborcję na terenie Czech, bo tutaj ten zabieg jest legalny.

A jak mogę się na taki zabieg umówić?

Najbliższy termin w tej chwili jest w środę, za dwa dni – odpowiedziała

Na koniec kobieta zapytała Iwonę o zażywanie leków, kartę ciąży i dokument potwierdzający grupę krwi. Zaleciła również, aby była wtedy całkowicie na czczo i dodała, że zaraz za czeską granicą o godzinie szóstej rano będzie czekał na nią mini-bus.

„O jaki maluczki”. To ostatnie słowa, które pamięta Iwona przed nieudaną aborcją
UdostępnijGeograph

Czarny autobus

Iwona z Jarkiem wyruszyli dzień wcześniej. Chcieli przenocować bliżej granicy, aby nie zrywać się z samego rana. W miejscu, gdzie na ciężarną kobietę miał czekać mini-bus, wstawili się pół godziny wcześniej. Wkrótce potem para wraz z innymi pasażerami wsiadła do vana. W środku panowała totalna cisza. Nikt z nikim się nie witał i o nic nie pytał. Iwona próbując zapomnieć o bardzo niezręcznej sytuacji zaczęła liczyć po drodze mijane billboardy. Przez cały ten czas miała w głowie pełno wątpliwości. Jarek w tym czasie popierał autonomiczność jej decyzji i prawo do decydowania o własnym ciele. Po chwili bus dojechał na miejsce. Kierowca, który nie podjechał pod budynek od frontu, w pewnym momencie odwrócił się i oznajmił, że osoby towarzyszące pojadą dalej do poczekalni. Iwona była w szoku… Miała nadzieję, że Jarek będzie z nią do końca.

Ale do jakiej poczekalni? Gdzie? Ja mam iść tam sama? Nikt mnie nie uprzedził. Nie zgadzam się! – krzyczała Iwona

Niedawno były tu duże protesty… Tam, po drugiej stronie ulicy, jest kościół. I im się bardzo nie podoba, że tu autobusy podjeżdżają i odjeżdżają, a przed wejściem mężczyźni palą papierosy, dyskutują. To są środki ostrożności – zaczął tłumaczyć kierowca

Chcąc opanować całą sytuację, mężczyzna zapewnił, że niedługo wszyscy się spotkają w tym samym składzie. Póki co osoby towarzyszące musiały pojechać kilometr dalej do prywatnego domu jednorodzinnego, gdzie miały poczekać do końca zabiegów.

„O jaki maluczki”. To ostatnie słowa, które pamięta Iwona przed nieudaną aborcją
UdostępnijMax Pixel

Klinika aborcyjna

Kiedy ciężarne były już same, kierowca zatrzymał się przed tyłami niewielkiego budynku – to była klinika. Klinika wielkości osiemdziesięciu metrów kwadratowych, w której mieścił się gabinet zabiegowy, mała sala pozabiegowa, gabinet lekarza i łazienka, w której dostępne były m.in. podpaski. Na korytarzu, gdzie czekały kolejne pacjentki, pielęgniarka wydawała polecenia, aby przebrać się w koszule nocne, zdjąć bieliznę, biżuterię i zegarki. W tym czasie kolejne pacjentki wywoływane są do gabinetu, po czym wyjeżdżają śpiące na łóżku. Wkrótce potem do sali zostaje wezwana Iwona. Iwona, która wszystko pamięta, jak przez mgłę. Pamięta, jak lekarz rozpoczął badanie.

O, jaki maluczki! Położy się tu – mówi

Iwona położyła się w wyznaczonym miejscu. Po chwili anestezjolog włożył igłę w wenflon.

No, to dobranoc! – to były ostatnie słowa, które zapamiętała z sali

„O jaki maluczki”. To ostatnie słowa, które pamięta Iwona przed nieudaną aborcją
UdostępnijPexels

Tydzień po zabiegu

Tydzień po zabiegu Iwona dowiedziała się, że zabieg usunięcia dziecka zakończył się niepowodzeniem i dalej była w ciąży. Jak to możliwe? Podczas aborcji mogło dojść bowiem do poważnego uszkodzenia płodu – dziecko okazało się być za „maluczkie”, dlatego jego usunięcie nie przebiegło pomyślnie. Do tego wszystkiego dochodził ból po zabiegu. Iwona musiała się więc pakować i ruszać na kolejny zabieg. Tym razem bez możliwości wyboru. Jakby tego było mało, Jarek zaczął jej unikać. Załamana 35-latka ma wrażenie, że nie potrafią już ze sobą rozmawiać. Czy mogło być jeszcze gorzej?

Usunięcie ciąży, a relacja dwojga ludzi

Psycholog Zuzanna Butryn nie ma wątpliwości, że usunięcie ciąży wpływa na relację dwojga ludzi. Jej zdaniem to potworna odpowiedzialność, którą oboje biorą na siebie podejmując taką decyzję.

Może to nawet wpłynąć na ich relację seksualną, na przykład poprzez wycofanie z życia intymnego. Jeżeli związek opiera się na zaufaniu, akceptacji, zrozumieniu i wsparciu partnerów jest możliwe dojście do porozumienia w kwestii usunięcia ciąży. Jednak niewątpliwie zostawia to swoją rysę – komentuje psycholog

Iwona mogła procesować się z kliniką, która nie stanęła na wysokości zadania. Nie miała jednak na to siły, dlatego zdecydowała się na przyjęcie przeprosin i zwrot kosztów zabiegu.

____________________________
*zdjęcia mają charakter poglądowy

Napisz do nas, jeśli spotkała Cię historia, którą chcesz się podzielić: [email protected]

Źródło: ofeminin.pl | Fotografie: google.pl, youtube.com | Miniatura wpisu: Pixabay