×

Podczas udzielania pomocy 2-latkowi intuicja strażaków okazała się lepsza niż ich ciężki sprzęt

„Potrzebna jest pomoc”, usłyszeli w środę o godz. 19:00 strażacy z wielkopolskiej Słupcy. Ta akcja okazała się najbardziej nietypową, w jakiej musieli interweniować.

Trzeba było działać natychmiast

Tym razem strażakom nie wystarczyło standardowe wyposażenie wozu. To, co musieli zabrać na akcję, zaskoczyło nawet ich samych.

Do wozu strażackiego spakowali szlifierkę do obrączek, a potem jeszcze olej spożywczy i pojechali do szpitalnej izby przyjęć.

Jak powiedział jeden ze strażaków dziennikarzom TVN24:

Na co dzień nie wozimy ze sobą oleju spożywczego, ale tuż przed wyjazdem na akcję, stwierdziliśmy, że może się przydać

Faktycznie, olej nie tylko się przydał, ale wręcz uratował 2-letnie dziecko.

Zaskakujące zgłoszenie ze szpitala

To rodzice prosili o pomoc dla dwuletniego dziecka… z garnkiem na głowie. Przyjechali z chłopcem do szpitala, ale medycy nie poradzili sobie z wyzwaniem. Postanowili więc wezwać straż pożarną.

Strażacy przyznali, że wezwanie jakie otrzymali bardzo ich zaskoczyło. Usłyszeli:

Dziecko samo go sobie nałożyło i nie można go teraz zdjąć

2-latek dosłownie… utknął w garnku na głowie! Był przerażony i płakał.

Garnek pełen strachu

Garnek zakleszczył się na głowie dziecka podczas zabawy. Rodzicom nie udawało się go ściągnąć, a maluch był przerażony i coraz mocniej płakał. W dodatku, główka mogła bardzo spuchnąć, co dodatkowo utrudniłoby udzielenie pomocy dziecku.

Dopiero strażacy znaleźli rozwiązanie. I to na półce sklepowej.

W prostocie siła

Plan strażaków był bardzo banalny, ale po raz kolejny potwierdziło się, że właśnie proste rozwiązania są najlepsze.

Pracownicy szpitala usiłowali poradzić sobie z problemem, smarując głowę chłopca tłustymi maściami. Garnek nawet nie drgnął i uparcie tkwił na dziecięcej główce. Można sobie tylko wyobrazić rosnące przerażenie dziecka.

Plan strażaków był skuteczniejszy: główkę dziecka obficie posmarowali olejem rzepakowym. Pomogło!

Na szczęście obyło się bez użycia szlifierki do obrączek, którą przywieźli z sobą strażacy. Wtedy interwencja byłaby nie tylko stresująca dla dziecka i rodziców, ale i bardzo ryzykowna.

Szlifierka do obrączek to po prostu mała pilarka, która ma ostrze o średnicy 2-3 cm. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby przy główce ruchliwego malucha niezbędne było jej użycie.

Na szczęście wszystko skończyło się na strachu. Tej akcji na pewno nigdy nie zapomną ani strażacy, ani rodzice 2-latka

Fotografie: psp.slupca.pl (miniatura wpisu), PSP Słupca

Polecane

Może Cię zainteresować